Szukaj
Konto

Dymisje w warszawskim ratuszu. Radny PiS: Uważam, że panie poproszono o złożenie rezygnacji

Filip Frąckowiak, warszawski radny PiS
Źródło: ChatGPT | Autor: ChatGPT | Filip Frąckowiak, warszawski radny PiS
Rezygnacje Renaty Kaznowskiej i Aldony Machnowskiej-Góry są następstwem wydarzeń wokół Szpitala Południowego. Opozycja domaga się dalszych konsekwencji politycznych, natomiast przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej podkreślają, że sprawa jest wyjaśniana. O możliwych skutkach politycznych rozmawiamy z warszawskim radnym Filipem Frąckowiakiem (PiS).
Co musisz wiedzieć:
  • Radny uważa, że rezygnacje były wymuszone politycznie.
  • Jego zdaniem sprawa może nie zakończyć się na dwóch dymisjach.
  • Proponuje zmiany w składzie komisji rewizyjnej.
  • Wskazuje na możliwość dalszych konsekwencji politycznych.

Dymisje w warszawskim ratuszu

Pytany, jakby skomentował fakt, iż Renata Kaznowska i Aldona Machnowska-Góra złożyły rezygnację ze stanowisk wiceprezydentów Warszawy, Filip Frąckowiak odpowiedział:

Moim zdaniem nie panie złożyły, tylko panie poproszono o to, dlatego że pan premier Donald Tusk zauważył, że paliwo, które ta afera dała opozycji, prasie, społeczeństwu obywatelskiemu w krytyce rządu ono się po prostu nie kończy. Ale moim zdaniem jednak to paliwo się nie skończy tak długo, jak długo ktoś nie wyjdzie i nie powie, że błąd był tutaj, a my jesteśmy odpowiedzialni za ten błąd.

Proszę zauważyć, że pan prezydent Trzaskowski sam powiedział, że on nie wskazuje winy zdymisjonowanych pań prezydent, czyli one tak naprawdę podały się do dymisji, bo zostały o to poproszone. Oczywista jest wina pani Renaty Kaznowskiej, która odpowiadała za obszar zdrowia, to trudno, żeby nie była za to odpowiedzialna. I jeżeli pan prezydent Trzaskowski mówi, że nie widzi tutaj odpowiedzialności, to nie wiem przepraszam, gdzie on ją widzi. Czeka cały czas na wyniki kontroli. Oczywiście, kontrole są bardzo ważne

- zauważył.

Jakie następne kroki?

Pytany, czy w jego ocenie do dymisji nie powinna się podać cała Rada Warszawy, radny PiS stwierdził:

Rada jako organ uchwałodawczy czy prawodawczy... Rzeczywiście, większość w Radzie Warszawy akceptowała pewne rozwiązania proponowane przez pana prezydenta Trzaskowskiego dlatego, że są z jednego obozu politycznego. Dlatego też ja osobiście proponowałem, żeby – i nie tylko ja, dlatego że i radny Zabłocki w imieniu Klubu PiS – zmienić skład osobowy komisji rewizyjnej, jeżeli już mówimy o Radzie Warszawy, tak, żeby tam większość miały partie opozycyjne, bo jak komisja rewizyjna, która w tym wypadku jest najważniejszym organem kontrolnym względem prezydenta, którym dysponuje Rada Warszawy, jak ona ma kontrolować, jeżeli tam zasiadają ludzie z tego samego środowiska politycznego, z którego wywodzi się pan prezydent. To tak nie zadziała i nigdzie by nie zadziałało – w żadnym kraju, w żadnym samorządzie.

Moim zdaniem minister zdrowia, minister spraw wewnętrznych ze względu na swoją funkcję partyjną w Warszawie to są następne kroki

- dodał.

Szybka ścieżka do badań i salonik dla VIP-ów

W środę 17 czerwca 2026 r. ukazał się artykuł dziennikarza serwisu zero.pl Patryka Słowika, który na łamach portalu ujawnił podejrzenie funkcjonowania w Warszawskim Szpitalu Południowym nieformalnej, uprzywilejowanej ścieżki obsługi polityków Koalicji Obywatelskiej oraz członków ich rodzin.

Centralną postacią artykułu jest lekarz i radny dzielnicy Ursus Dawid Kacprzyk, wybrany z listy Koalicji Obywatelskiej, który 15 czerwca zrezygnował z członkostwa w partii. Kacprzyk był bohaterem poprzedniego artykułu Patryka Słowika, którego Zero.pl przedstawia jako osobę faktycznie zarządzającą pracą SOR-u.

Według ustaleń Zero.pl osoby związane z Koalicją Obywatelską miały:

  • być przyjmowane na SOR niemal natychmiast, podczas gdy inni pacjenci czekali po 4–5 godzin,
  • otrzymywać szerokie pakiety badań, niekiedy niewspółmierne do zgłaszanych dolegliwości,
  • oczekiwać na wyniki w oddzielnym, komfortowym pokoju zamiast we wspólnej poczekalni,
  • korzystać z SOR również w przypadkach, które — zdaniem cytowanych pracowników — powinny być diagnozowane w przychodni lub lecznictwie ambulatoryjnym.

 

„Polityczni VIP-owie”

Polityczni VIP-owie nie musieli czekać na przyjęcie, mieli wykonywany ogrom badań, których przeprowadzenie nie jest standardem w medycynie ratunkowej, a oczekiwanie na wynik mogli sobie umilić w specjalnie wydzielonym dla nich pomieszczeniu. Zamiast siedzieć w poczekalni ze wszystkimi, mogli bowiem korzystać z wygodnego pokoju formalnie należącego do przyszpitalnego Warszawskiego Centrum Chorób Kręgosłupa

– czytamy w artykule portalu zero.pl.

Co się działo w prosektorium Szpitala Południowego?

Portal Zero.pl opisał także relacje rodzin zmarłych, pracowników Szpitala Południowego oraz przedstawicieli branży pogrzebowej dotyczące funkcjonowania prosektorium placówki. Rozmówcy twierdzą, że bliscy pacjentów mieli być nakłaniani do wyboru konkretnego zakładu pogrzebowego, a po skorzystaniu z usług innej firmy napotykać trudności przy odbiorze dokumentów i ciał.

W publikacji dziennikarzy serwisu zero.pl pojawiają się także zarzuty dotyczące prowadzenia prywatnej działalności na terenie prosektorium. Wskazywany w materiale Artur Habowski odmówił odpowiedzi na pytania, powołując się na dobro postępowania dotyczącego podrobienia kart zgonu.

Niedługo po publikacji dziennikarzy Zero.pl Szpital Południowy w Warszawie zwolnił dyscyplinarnie koordynatora prosektorium.

 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 03.07.2026 14:17
Źródło: Tysol.pl