Szukaj
Konto

„Bomby ekologiczne” pod częścią warszawskich osiedli. NIK wskazuje poważne zaniedbania

Warszawa - zdjęcie ilustracyjne
Źródło: Pixabay | Autor: oleg_mit oleg_mit | Licencja: Pixabay | Warszawa - zdjęcie ilustracyjne
Najwyższa Izba Kontroli stwierdziła poważne nieprawidłowości w identyfikowaniu i rejestrowaniu historycznych zanieczyszczeń gruntów w Ursusie i na Pradze-Północ. Zdaniem NIK część terenów przeznaczanych pod zabudowę mieszkaniową nie została właściwie zbadana, a niektóre skażenia nie trafiły do publicznego rejestru.

Prezydent Warszawy odpowiadał za identyfikację potencjalnie skażonych terenów, choć realizację części obowiązków przekazano urzędom dzielnic. NIK uznała, że miasto nie rozpoznało rzetelnie ryzyka i nie przeprowadziło audytu sprawdzającego, czy dzielnice prawidłowo wykonują te zadania. W efekcie niepełne informacje nie mogły zostać właściwie wykorzystane przez RDOŚ przy prowadzeniu rejestru.

Określone w ustawie Prawo ochrony środowiska obowiązki w zakresie identyfikacji potencjalnych historycznych zanieczyszczeń powierzchni ziemi oraz sporządzania i aktualizacji wykazu tych zanieczyszczeń, należące do Prezydenta m. st. Warszawy, zostały przekazane dzielnicom. Już w roku 2018 NIK przeprowadziła kontrolę „Działania organów administracji publicznej w zakresie usuwania historycznych zanieczyszczeń powierzchni ziemi”, która wykazała, że realizacja tych zadań w dzielnicach nie była skutecznie nadzorowana przez Prezydenta stolicy. Podjął on co prawda działania mające zapewnić rzetelną realizację przekazanego dzielnicom zadania, ale były one nieskuteczne, stąd potrzeba przeprowadzenia kolejnej kontroli wynikająca z analizy postępowania inwestorów budownictwa mieszkaniowego i użyteczności publicznej na terenach poprzemysłowych w Warszawie. Inwestycje te powstają bowiem na obszarach, na których występują lub mogą występować historyczne zanieczyszczenia powierzchni ziemi.

W efekcie kupujący mieszkania mogą nie wiedzieć, że inwestycja powstała na terenie poprzemysłowym wymagającym remediacji lub dodatkowych badań.

Kontrola doraźna z 2025 roku pn. „Działania organów administracji publicznej na rzecz identyfikacji i likwidacji historycznych zanieczyszczeń powierzchni ziemi na terenie wybranych dzielnic m.st. Warszawy” objęła cztery jednostki: urzędy dzielnic Praga-Północ i Ursus, na terenie których prowadzona była intensywna działalność przemysłowa i inwestycje mieszkaniowe na dużą skalę, Urząd Miasta Stołecznego Warszawy oraz Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Warszawie – podmiot właściwy dla identyfikacji i likwidacji historycznych zanieczyszczeń powierzchni ziemi.

„Bomby ekologiczne”

Jak informuje NIK, historyczne zanieczyszczenia na terenie Warszawy to tzw. „bomby ekologiczne”, o których kupujący mieszkania dowiadują się dopiero po zamieszkaniu.

NIK wskazuje, że mieszkańcy Woli i Ursusa zgłaszali w 2016 roku niepokojące objawy w miejscach, gdzie przed budową nie przeprowadzono remediacji. W materiale nie przedstawiono jednak szczegółowych danych medycznych pozwalających ocenić związek między objawami a zanieczyszczeniem.

Nie wszyscy inwestorzy (jako władający powierzchnią ziemi) zgłaszają skażone grunty do rejestru, głównie ze względu na wysokie koszty remediacji, która powinna zostać przeprowadzona przed rozpoczęciem prac budowlanych. Najbardziej szkodliwe zanieczyszczenia to metale ciężkie, węglowodory aromatyczne, trichloroeten i tetrachloroeten (szczególnie niebezpieczne dla ujęć wody pitnej)

- stwierdza NIK.

Nieprawidłowości

Za identyfikację potencjalnie skażonych terenów odpowiada prezydent Warszawy, który przekazał realizację tego zadania dzielnicom. NIK stwierdziła jednak, że miasto nie zapewniło skutecznego nadzoru, a wykazy przygotowane przez Ursus i Pragę-Północ były niepełne. W rezultacie część terenów nie została wpisana do rejestru prowadzonego przez RDOŚ.
NIK stwierdziła, że RDOŚ analizował dokumenty z opóźnieniem sięgającym nawet kilku lat. W rezultacie żaden teren wskazany przez Ursus i Pragę-Północ nie został wpisany do rejestru na podstawie przekazanych wykazów. 

Jak sprawdzić grunt przed zakupem mieszkania?

Przed zakupem mieszkania warto sprawdzić, czy grunt nie jest zanieczyszczony. W pierwszej kolejności należy zweryfikować, czy teren figuruje w rejestrze historycznych zanieczyszczeń powierzchni ziemi prowadzonym przez Generalnego Inspektora Ochrony Środowiska (GIOŚ), który obejmuje miejsca, gdzie stwierdzono lub podejrzewa się historyczne skażenie. Następnie warto zapoznać się z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego (MPZP) oraz historią działki, korzystając z geoportalu, archiwalnych map i zdjęć lotniczych, aby ustalić, czy w przeszłości funkcjonowały tam obiekty mogące powodować zanieczyszczenia, takie jak stacje paliw, gazownie, zakłady chemiczne czy fabryki. Dodatkowo warto zwrócić się do urzędu gminy lub miasta, którego wydział ochrony środowiska może dysponować informacjami o przeprowadzonych badaniach gruntu lub decyzjach dotyczących remediacji. W przypadku wątpliwości dobrym rozwiązaniem jest zlecenie specjalistycznych badań gleby, pozwalających wykryć m.in. metale ciężkie, substancje ropopochodne, pestycydy i rozpuszczalniki. Jeżeli nieruchomość pochodzi z rynku pierwotnego, warto również poprosić dewelopera o dokumentację środowiskową, w tym decyzje administracyjne i protokoły potwierdzające przeprowadzenie ewentualnej remediacji terenu.

 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 22.07.2026 10:44
Źródło: NIK, Tysol.pl