Szukaj
Konto

Anna Wiejak: Tusk chce domknąć europejskie superpaństwo kosztem polskiego bezpieczeństwa

Premier Donald Tusk na szczycie UE na Cyprze
Źródło: PAP/EPA | Autor: EPA/GEORGE CHRISTOFOROU | Licencja: PAP/EPA | Premier Donald Tusk
Komentarzy: 0
Premier Donald Tusk w wywiadzie dla Financial Times zakwestionował wiarygodność USA jako sojusznika i podkreślił, że UE powinna wzmocnić własną klauzulę wzajemnej obrony zawartą w art. 42 ust. 7 Traktatu o Unii Europejskiej. Wypowiedzi te są dla Polski bardzo groźne.
Co musisz wiedzieć:
  • Premier Donald Tusk w wywiadzie dla Financial Times zakwestionował wiarygodność USA jako sojusznika i podkreślił, że UE powinna wzmocnić własną klauzulę wzajemnej obrony zawartą w art. 42 ust. 7 Traktatu o Unii Europejskiej.
  • Autorka uważa, że wypowiedzi Donalda Tuska są dla Polski bardzo groźne.
  • Autorka ostrzega, że premier Donald Tusk chce domknąć europejskie superpaństwo kosztem polskiego bezpieczeństwa.

Nie jest żadną tajemnicą, że Niemcy chcą przekształcić Unię Europejską w sojusz obronny i wypchnąć Stany Zjednoczone z Europy. Zgodnie z ich planem – sformułowanym zresztą w przyjmowanym z pogwałceniem prawa projekcie zmian traktatowych – państwa Unii Europejskiej miałyby opuścić NATO, natomiast sama UE miałaby stanowić sojusz obronny. Wypowiedź Donalda Tuska należy odczytywać jako wezwanie do realizacji tego niemieckiego planu. Dla Polski niezmiernie groźnego.

 

Realia UE

 

Przede wszystkim należy zauważyć, że Unia Europejska nie ma ani odpowiednich tradycji, ani możliwości, aby zagwarantować bezpieczeństwo poszczególnym państwom członkowskim. Zresztą opieszała w działaniu, zideologizowana, zbiurokratyzowana do granic absurdu i dążąca do objęcia wojska i przemysłu zbrojeniowego „czystą transformacją” nie jest zdolna do wypracowania skutecznej strategii obrony. Unijni urzędnicy nie mają najmniejszego pojęcia o bezpieczeństwie, czego wielokrotnie dali dowody. Wystarczy przypomnieć umowę o wymianie danych między UE a Brazylią, niszczenie zaplecza żywnościowego w postaci podpisania umowy z MERCOSUR, czy uderzającą w bezpieczeństwo energetyczne dekarbonizację. Wszystkie te decyzje Komisji Europejskiej w poważnym stopniu osłabiają państwo polskie w potencjalnym starciu z Rosją.

 

Zresztą gdyby dzisiaj przyszło do konfrontacji z jakimkolwiek agresorem, okazałoby się, że UE jest bezzębna. Zarówno Francja, jak i Niemcy, które to kraje są dla Donalda Tuska wiarygodnymi sojusznikami, są niezdolne do obrony własnych granic, a co dopiero wysłania wojska w sukurs napadniętemu sojusznikowi. Jedynym gwarantem bezpieczeństwa Polski są Stany Zjednoczone, wartość sojuszu z którymi Donald Tusk podważa.

 

Niemcy

 

Co do Niemiec, należy zauważyć, że to nie jest państwo, któremu Polska może ufać. Stanowisko Berlina w pierwszych dniach wojny na Ukrainie dobitnie pokazało, jak można liczyć na pomoc Niemiec w sytuacji rosyjskiej agresji. Podobnie jest w przypadku Francji. Uzależnianie zatem bezpieczeństwa Polski od tych dwóch państw to polityka samobójcza, a na dodatek stanowiąca dla Kremla zachętę do ataku. Rosjanie mają dobry wywiad, a zaatakują jedynie w sytuacji, kiedy uznają, iż Polska jest na tyle osłabiona, osamotniona i bezbronna, że nie będzie w stanie powstrzymać inwazji. Nie jest zatem prawdą stwierdzenie Donalda Tuska, że Rosja może zaatakować członka Sojuszu w perspektywie „raczej miesięcy niż lat”. Na razie bowiem USA w Europie trzymają się mocno, wbrew życzeniom Berlina.

 

 

Tworzenie superpaństwa

 

Wszystko wskazuje na to, że wypowiedź Donalda Tuska dla Financial Times ma na celu rozpoczęcie procesu przekazywania obronności – będącej nadal prerogatywą państw członkowskich UE – w ręce Komisji Europejskiej, a w rzeczywistości – do Berlina. Cyniczna gra antyrosyjską histerią ma za zadanie skłonienie państw członkowskich do rezygnacji z niepodległości – bo rezygnacja z kompetencji w dziedzinie obronności da dokładnie taki skutek – i stworzenie jednego, ponadnarodowego, unijnego superpaństwa pod egidą Niemiec.

 

Deal z Rosją?

 

Prawda jest taka, że o ile Rosja rzeczywiście stanowi zagrożenie, to zarówno Komisja Europejska, jak i sam Donald Tusk czynią wysiłki, aby możliwie osłabić państwa Europy Środkowo-Wschodniej w potencjalnym starciu. Z jednej strony zatem straszą Rosją, z drugiej – osłabiają potencjał obronny. Dowodzi to tylko jednego – zarówno Niemcy, jak i KE w dalszej perspektywie liczą na współpracę z Rosją, ale już po dokonaniu podziału i utrwaleniu stref wpływów.

 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 25.04.2026 11:56
Źródło: Tysol.pl