Szukaj
Konto

Karol Gac: Wielki bój Orbána

07.04.2026 18:46
Karol Gac: Wielki bój Orbána
Źródło: Tygodnik Solidarność | Autor: Barbara Sadowska | Licencja: Tygodnik Solidarność | Karol Gac
Komentarzy: 0
Za kilka dni odbędą się wybory parlamentarne na Węgrzech, których stawka i konsekwencje wykraczają daleko poza Budapeszt. Viktor Orbán, po raz pierwszy od lat, ma realne powody do obaw. Czy po 16 latach czeka nas zmiana władzy nad Dunajem, czy też Orbán, wbrew prognozom, uzyska kolejną kadencję?
Co musisz wiedzieć:
  • Zdaniem autora wybory parlamentarne na Węgrzech mają znaczenie nie tylko krajowe, ale mogą wpłynąć na układ sił w całej Unii Europejskiej.
  • Viktor Orbán stoi przed wyjątkowo trudnym sprawdzianem, z rosnącą presją międzynarodową i silniejszą niż dotąd opozycją.

Im bliżej 12 kwietnia, tym polityczne napięcie rośnie. I to nie tylko na Węgrzech, ale również (a może przede wszystkim?) poza nimi. Nic dziwnego. Nie dość, że wynik wyborów pozostaje zagadką, to w dodatku wybory nad Dunajem rozpoczynają serię batalii wyborczych w państwach Unii Europejskiej, w tym w tych najważniejszych: Francji, Włoszech, Niemczech czy Hiszpanii. Jak widać, wkrótce UE może wyglądać zupełnie inaczej.

Wróćmy jednak do Węgier. Budapeszt, co oczywiste, od dawna znajduje się pod szczególną obserwacją europejskich instytucji. Konflikty z UE nie są rzecz jasna niczym nowym, ale w ostatnich latach przybrały na intensywności. W efekcie mamy atmosferę permanentnej presji wywieranej na Viktora Orbána. I choć premier Węgier nauczył się w niej funkcjonować, a nawet ją wykorzystywać, to presja zewnętrzna nie pozostaje bez wpływu na politykę wewnętrzną.

Wyraźnie widać, że Orbán ma naprzeciw siebie szerszy układ sił – polityczny, medialny, instytucjonalny – który nie kryje swojej niechęci wobec jego modelu rządzenia. Wszystkie te siły od lat konsekwentnie budują narrację, w której węgierski rząd jawi się jako problem do rozwiązania.

 

Niektórzy mogą się zdziwić

Chociaż Orbán przez lata nauczył się sprawnie lawirować, to tym razem sytuacja nie jest dla niego komfortowa. Pierwszy raz od lat czuje na plecach wyraźny oddech opozycji. Zwłaszcza że zmieniły się okoliczności – otoczenie międzynarodowe uległo metamorfozie, nastroje społeczne się pogorszyły, a długotrwałe rządy zawsze niosą ryzyko zmęczenia elektoratu. Do tego dochodzą kwestie gospodarcze, inflacja, oczekiwania społeczne, a więc czynniki, które potrafią przeważyć szalę.

Intuicja podpowiada mi, że wbrew sondażom i dominującej narracji w Polsce Orbán władzę utrzyma, a może i wszystkich zaskoczy. Tyle tylko, że jednocześnie nie powinniśmy tracić z oczu tego, co premier Węgier robi od dłuższego czasu. Nie miejmy złudzeń – Orbán to zręczny, wyrachowany i cyniczny polityk, który stara się grać w nie swojej lidze. O ile mamy z nim wspólne poglądy i interesy dotyczące UE, o tyle jego polityka względem Rosji, co pokazują ujawnione niedawno rozmowy szefów MSZ, powinna budzić w Polsce uzasadniony niepokój. Paradoksem jest również to, że główny rywal Orbána, tak promowany w polskich mediach, w wielu sprawach ma podobne spojrzenie do aktualnego premiera. Cóż, niektórzy mogą się zdziwić. Kto wygra? Przekonamy się w niedzielę.

[Śródtytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 07.04.2026 18:46
Źródło: Tygodnik Solidarność nr 14/2026, oprac. Ludwik Pęzioł