Szukaj
Konto

Magdalena Okraska: W kulturze nadmiaru

07.04.2026 18:31
Magdalena Okraska: W kulturze nadmiaru
Źródło: Tygodnik Solidarność | Autor: Barbara Sadowska | Licencja: Tygodnik Solidarność | Magdalena Okraska
Komentarzy: 0
Przedwiośnie, cztery do ośmiu stopni, w porywach. Tusk reguluje ceny paliwa, na co ludzie zwący zazwyczaj wszelkie regulacje „komuną”, reagują z entuzjazmem, bo jak ma być taniej, to wtedy nagle sterowanie ręczne nie przeszkadza. Niebo jest szare jak mury, przymusowo zmieniamy godzinę na zegarku. Zbliża się Wielkanoc, która z roku na rok staje się mniej świętem zmartwychwstania, a bardziej konsumpcji – albo żadnym. Co dwanaście miesięcy kapitalizm proponuje nam wymyślniejsze ozdoby, piękniej udekorowane mazurki, żeby broń Boże nie piec własnych, parowe myjki do okien – a także zapomnienie o kulturze wielkopostnych wyrzeczeń. „Prawdziwie zmartwychwstał”, ale jest głównie ważne, czy pasta jajeczna wystarczająco instagramowo prezentuje się w misce w kolorze świeżej trawy. Sernik może być baskijski. Oczekuje się doskonałej pogody i otwartych knajpianych ogródków.
Co musisz wiedzieć:
  • Autorka zauważa, że współczesna kultura przekształca święta i tradycje w wydarzenia konsumpcyjne, wypierając ideę wyrzeczenia i duchowości.
  • Nawet wyrzeczenia i zmiany w życiu stają się elementem autopromocji w mediach społecznościowych, gdzie „istnienie” wymaga bycia widocznym.
  • Jednak sprzeciw wobec konsumpcjonizmu często sam przyjmuje jego logikę, zamieniając autentyczne ograniczenie potrzeb w kolejną formę konsumpcji i budowania statusu.
     

Przedwiośnie, cztery do ośmiu stopni, w porywach. Tusk reguluje ceny paliwa, na co ludzie zwący zazwyczaj wszelkie regulacje „komuną”, reagują z entuzjazmem, bo jak ma być taniej, to wtedy nagle sterowanie ręczne nie przeszkadza. Niebo jest szare jak mury, przymusowo zmieniamy godzinę na zegarku. Zbliża się Wielkanoc, która z roku na rok staje się mniej świętem zmartwychwstania, a bardziej konsumpcji – albo żadnym. Co dwanaście miesięcy kapitalizm proponuje nam wymyślniejsze ozdoby, piękniej udekorowane mazurki, żeby broń Boże nie piec własnych, parowe myjki do okien – a także zapomnienie o kulturze wielkopostnych wyrzeczeń. „Prawdziwie zmartwychwstał”, ale jest głównie ważne, czy pasta jajeczna wystarczająco instagramowo prezentuje się w misce w kolorze świeżej trawy. Sernik może być baskijski. Oczekuje się doskonałej pogody i otwartych knajpianych ogródków.

Oczekiwanie na radość kompensacji po czasie wyrzeczeń to bardzo naturalna ludzka emocja. Problem tylko w tym, że ten czas wyrzeczeń nie jest już naturalnym elementem roku obrzędowego (czy kalendarzowego), lecz właściwie nie istnieje, chyba że pod postacią przemiany ciała – na szczuplejsze, młodsze, ewentualnie zdrowsze, ale tak, żeby „było widać”. Przemiana ta zaś nie może się obyć bez… właśnie, natychmiastowej kompensacji. Za dietę nagradzamy się, po pierwsze, zjedzeniem czegoś niedozwolonego, a, po drugie – ludzką uwagą. Zmianą sylwetki, nowym zakupem, nowym związkiem należy natychmiast pochwalić się w mediach społecznościowych. Należy się w nich pochwalić także tym, że się od nich zamierza odpocząć lub właśnie odpoczęło. „Znikam”, „ładuję baterie” – ale na chwilę, na trochę, by całkowicie o mnie nie zapomniano, bo istnienie w mediach społecznościowych urasta obecnie do rangi istnienia w ogóle.

 

Konsumpcja statusu

Kultura nadmiaru wykreowała także sprzeciw wobec siebie samej, bo nie ma zjawiska, które nie budzi negatywnej reakcji. Sprzeciw ten jest jednak powierzchowny, oparty tak naprawdę na przeciwnym zwrocie wektora, lecz na tych samych schematach. „Wyrzekam się” czegoś, jednak często jest to coś, czego wcale nie potrzebuję (jeżdżenie autem w dużym mieście, jedzenie produktów, które mi nie smakują, prowadzenie relacji, na które i tak nie mam ochoty), za to kupuję w miejsce tego co innego. By być „zero waste”, trzeba najpierw nabyć odpowiednie gadżety „zero waste”, zamiast ograniczyć pojemniki do przechowywania do wyparzonego słoika i pudełka po margarynie.

Brak, pozorne wyrzeczenie także są tutaj oznaką konsumpcji statusowej. Wyróżniam się poprzez nierobienie czegoś, rzadziej – przez nieposiadanie. Prawdziwe wyrzeczenie, w imię czegoś, nie w imię własne, staje się rzadkością, zwłaszcza gdy się o nim nie trąbi. Nie istnieje już czas bez zaspokajania nie tylko własnych potrzeb, ale i własnych fanaberii. Nie obejdzie się za to bez jednego – widowni dla swoich poczynań, swojej zmiany i swojej rezygnacji z atrybutów współczesnego, szybkiego świata.

[Tytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 07.04.2026 18:31
Źródło: Tygodnik Solidarność nr 14/2026, oprac. Ludwik Pęzioł