Szukaj
Konto

Rafał Woś: Rządzą nami ludzie pozbawieni ekonomicznej wyobraźni

07.04.2026 18:16
Rafał Woś: Rządzą nami ludzie pozbawieni ekonomicznej wyobraźni
Źródło: Tygodnik Solidarność | Autor: Barbara Sadowska | Licencja: Tygodnik Solidarność | Rafał Woś
Komentarzy: 0
Nie, Polska nie bankrutuje. Powtarzam: Polska nie bankrutuje. To, że w budżecie na rok 2026 zapisano 271 mld złotych (6,5 proc. PKB), nie jest dowodem na rychłe bankructwo naszego kraju. Nie znaczy to jednak, że wszystko jest dobrze. Przeciwnie. Mam wrażenie, że rząd Tuska jedzie na twarde zderzenie ze ścianą.
Co musisz wiedzieć:
  • Autor twierdzi, że Polska nie stoi na progu bankructwa, a sam wysoki deficyt nie jest wystarczającym dowodem na katastrofę finansową państwa.
  • Wskazuje też, że deficyt należy interpretować w szerszym kontekście polityki gospodarczej, a nie jako prosty odpowiednik zadłużenia gospodarstwa domowego.
  • Zdaniem autora problemem jest brak długofalowej strategii rządu, który jednocześnie ogranicza wydatki społeczne i zwiększa deficyt bez wyraźnego uzasadnienia.

     

Słyszę rozgrzanych do czerwoności antytuskowców, którzy machają deficytem i długiem, krzycząc: „Koniec jest bliski!”. Ale to nie tak. Oni się mylą, bo Polska nie jest takim większym gospodarstwem domowym, które nie może wydawać więcej, niż zarabia, bez wpadnięcia w zadłużeniową spiralę. Państwo to nie jest też duże przedsiębiorstwo, którego podstawowym cel stanowi generowanie zysku. Przeciwnie – każde państwo, które notuje budżetowe nadwyżki jest zazwyczaj bardzo niedobrym miejscem do życia, bo ignoruje potrzeby swoich obywateli, nie daje im żadnych usług publicznych, oszczędza, na czym tylko może, a obywateli i biznes łupi podatkami, które nie zostawiają im przestrzeni do działania.

Deficyt finansów publicznych to jest raczej jeden z parametrów do sprawdzania, jakiej jakości politykę gospodarczą prowadzą rządzący. On pokazuje budżetowe koszty politycznych decyzji. I należy go zawsze czytać w kontekście innych zdarzeń. Dopiero wtedy widać całość. Dopiero wtedy możemy ze stanu finansów publicznych wyczytać cokolwiek sensownego.

Co nam więc mówi stan finansów publicznych w trzecim roku rządów Donalda Tuska? Przede wszystkim pokazuje, że rządzą nami ludzie pozbawieni ekonomicznej wyobraźni oraz jakiegokolwiek długofalowego planu.

 

Niepojęty wzrost

Donald Tusk z Andrzejem Domańskim wyłącznie reagują. Z jednej strony mówią, że na nic nas nie stać. W służbie zdrowia dramat – zamykane porodówki, wprowadzane limity. W budżetówce po jednorazowym wzroście powyborczym powrót do stagnacji płac. Na kulturę nie ma. Na osłanianie ludziom wzrostu cen prądu nie ma. Wzrost płacy minimalnej wyhamowany.

Z drugiej strony deficyt finansów stale się zwiększa. Ten wzrost jest jednak niepojęty. Bo przecież nie mamy wokoło takiej sytuacji jak lata 2020–2021 i pandemia koronawirusa. Ani jak w roku 2022, gdy wybuchła wojna na Ukrainie. Przeciwnie – od dwóch lat Tuskowi i Domańskiemu świeci ładnie gospodarcze słoneczko, a wzrost co roku wynosi po solidne 3,5 proc. PKB. W takiej sytuacji w ślad za rosnącą gospodarką powinny rosnąć przychody Skarbu Państwa i zmniejszać się wydatki. A deficyt winien topnieć jak śnieg w wiosennym słoneczku. Ale on nie topnieje.

Efektem były zdarzenia ostatnich tygodni, gdy w związku z blokadą cieśniny Ormuz ceny paliw zaczęły iść w górę. Reakcją rządu Tuska na ten kryzys była bardzo długa bezczynność. Motywowana właśnie trudną sytuacją finansów publicznych i przekonaniem, że Polski nie stać na interwencję. W końcu jednak strach przed reakcją społeczną złamał Tuska. I rząd musiał wykonać taktyczny zwrot o 180 stopni. Obietnica osłonięcia wzrostów cen poprzez obniżkę VAT i ustalenie cen maksymalnych na stacjach nie pozostanie jednak bez konsekwencji. Deficyt jeszcze się zwiększy. A i tak za kilka tygodni rząd znów stanie przed kolejnym palącym problemem. Tym razem niedoborów paliw na stacjach.

Patrząc na stery polskiej gospodarki, nie wydaje się, by jej piloci mieli gotowe plany na ewentualność kolejnych turbulencji. Wątpię nawet w to, by oni wiedzieli, dokąd lecą. Albo do czego w ogóle służą te wszystkie guziki na desce rozdzielczej, którymi powinni teraz operować.

[Tytuł, śródtytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 07.04.2026 18:16
Źródło: Tygodnik Solidarność nr 14/2026, oprac. Ludwik Pęzioł