Szukaj
Konto

Rafał Woś: To głosowanie trzeba przypominać ludziom

Rafał Woś: To głosowanie trzeba przypominać ludziom
Źródło: Tygodnik Solidarność | Autor: Barbara Sadowska | Licencja: Tygodnik Solidarność | Rafał Woś
Jeszcze dwa lata temu obecna władza chętnie mówiła o sobie „my, demokraci”. Ostatnio mam wrażenie, że już nawet oni sami zaczęli porzucać tę miłą uchu etykietkę. Jeszcze czasem ten czy ów się zapomni i ględzi coś o „stronie demokratycznej”. Ale to bardziej siłą językowego przyzwyczajenia niż z przekonania o głębszym przywiązanie uśmiechniętych do władzy ludu, parlamentarnych procedur czy konstytucji.
Co musisz wiedzieć:
  • Autor zarzuca obecnej władzy hipokryzję, twierdząc, że politycy określający się jako „demokraci” odrzucili możliwość referendum dotyczącego polityki klimatycznej UE mimo społecznych protestów.
  • W tekście wskazane są konkretne nazwiska senatorów KO, Lewicy i Trzeciej Drogi, którzy zagłosowali przeciw referendum.
  • Zdaniem autora rosnące koszty polityki klimatycznej mogą osłabić poparcie społeczne dla obecnej większości rządzącej.

Także ostatnie wydarzenia pokazują po raz kolejny, że tacy z uśmiechniętej władzy demokraci jak – przepraszam za wyrażenie – z mysiej piczki rajzentasza. Niemal w tym samym czasie, gdy ulicami Warszawy przechodziło ponad 200 tysięcy uczestników demonstracji Solidarności przeciwko rozwiązaniom klimatycznym UE, polski Senat (co za przypadek!) odrzucał radośnie prezydencki wniosek o ogólnopolskie referendum w tej samej sprawie. Samozwańczy „demokraci” bezpiecznie odgrodzeni kordonem policji od ludzi, których powinni reprezentować, powiedzieli, że Polki i Polacy nie mogą odpowiedzieć na pytanie, czy chcą dalej płacić coraz wyższą cenę za klimatyczne aspiracje Europy. Cenę liczoną w coraz droższych rachunkach za prąd, wygaszanej produkcji i znikających miejscach pracy w przemyśle.

Warto zapisać w tym miejscu nazwiska tych „demokratów”, którzy jak diabeł święconej wody boją się referendum w sprawie zielonej polityki. 39 senatorów KO z przybudówkami. Wśród nich wiele znanych nazwisk: Stanisław Gawłowski, Grzegorz Schetyna, Adam Bodnar, Bogdan Borusewicz, Tomasz Grodzki czy Małgorzata Kidawa-Błońska. To także cały w komplecie senacki klub Lewicy z Magdaleną Biejat, Waldemarem Witkowskim i Wojciechem Koniecznym na czele. To także cała (prócz jednego nieobecnego) Trzecia Droga, która w praktyce parlamentarnych głosowań nigdy żadną trzecią drogą nie jest. Wśród nich Kazimierz Michał Ujazdowski, Michał Kamiński czy Waldemar Pawlak. Nie mogło też zabraknąć „niezrzeszonego” (od niedawna) senatora Tomasza Lenza. Tego od wpychania się do kolejki do zabiegu w publicznej służbie zdrowia.

 

Farbowani demokraci

Wymieniam ich z nazwiska, by trudniej im było w przyszłości znów z serduszkami w klapie ruszyć na przyszłe marsze miliona, miliarda czy tryliona serc (albo co tam innego wymyślą) w obronie polskiej demokracji. Trzeba im wtedy przypominać, jak głosowali w tak ewidentnie prodemokratycznej inicjatywie jak referendum w sprawie polityki klimatycznej. A właściwie nie tyle im – bo oni to sobie wszystko oczywiście już łatwo wytłumaczyli, twierdząc, że pytanie referendalne było nie takie, jak trzeba (to czemu nie zaproponowali własnego?), albo utrzymując, iż prezydencki projekt nie jest głosem obywateli, tylko „politykowaniem Nawrockiego” (jakoś to, że przyszła z tym referendum do prezydenta Solidarność, w tej interpretacji zostało wygumkowane).

To głosowanie trzeba będzie przypominać ludziom. W tym także wczorajszym i dzisiejszym wyborcom uśmiechniętej większości, bo wśród ludzi opór wobec wychodzących na wierzch kosztów unijnego klimatyzmu stale rośnie. I bardzo możliwe, że ci wczorajszo-dzisiejsi wyborcy nie będą już dzięki temu jutrzejszymi wyborcami tych naszych farbowanych demokratów.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 26.05.2026 20:53
Źródło: Tygodnik Solidarność nr 21/2026, oprac. Ludwik Pęzioł