Szukaj
Konto

Jan Wróbel: Szydzenie z Szeptyckiego miarą patriotyzmu

Jan Wróbel: Szydzenie z Szeptyckiego miarą patriotyzmu
Źródło: Tygodnik Solidarność | Autor: Barbara Sadowska | Licencja: Tygodnik Solidarność | Jan Wróbel
„Rasa” była za życia Romana Dmowskiego pojęciem wielorakim. Czasem biologicznym, czasem kulturowym (mówiło się np. „rasa iberyjska”), czasem poręczno-niekonkretnym („rasowy jeździec” albo, o, czasy, obyczaje, „rasowa kobieta”). Zarzucanie zatem Dmowskiemu rasizmu jest zwykle efektem nadmiarowego poszukiwania epitetów, a nie poszukiwania precyzji. Podobnie jest z „nacjonalizmem”, „antysemityzmem” i innymi wygodnymi słowami pałkami. Można też dodać, że lider polskiego obozu narodowego bronił ukraińskich uczniów przed ewentualnym wynaradawianiem przez polską szkołę.
Co musisz wiedzieć:
  • Roman Dmowski używał pojęcia „rasy” w różnych znaczeniach, jednak część jego poglądów na temat Żydów miała charakter zbliżony do myślenia rasistowskiego.
  • Józef Piłsudski definiował polskość szerzej niż Dmowski.
  • Autor wskazuje, że współczesne rozumienie patriotyzmu bliższe jest wizji piłsudczykowskiej.

Jednakże rozumowanie Dmowskiego w sprawie narodowej nie raz, nie dwa wpadało w koleiny rasizmu. Miał wśród znajomych, a nawet przyjaciół osoby pochodzenia żydowskiego, niemniej pisał i mówił o „rasie żydowskiej”. Czasem w aspekcie kultury (nie szanował kultury jidysz, była dla niego „kulturą Wschodu”, a tej nie znosił), czasem w rozumieniu, jednak, jakby biologicznym. Żydzi jawili się jako nacja, grupa, „rasa”, niejako trwale zrośnięta z wrogością wobec niepodległego państwa polskiego, co usprawiedliwiało taką politykę wobec Żydów, aby im życie w tym państwie obrzydzić. Nic dziwnego, że wśród uczniów Dmowskiego niejeden – i to żaden tam głupek, tylko wykształcony inteligent – walił kamieniem w szybę sklepu Goldmana czy Grosmana dla dobra Polski...

 

Miara patriotyzmu

Rywal „Pana Romana” Józef Piłsudski inaczej definiował polskość – poprzez duchowy związek... z dawną Rzeczpospolitą. Dlatego ważnym oficerem w Legionach mógł być Stanisław Szeptycki, chociaż jego brat, Andrzej Szeptycki, był biskupem ukraińskiego Kościoła grekokatolickiego. Popieranym przez Marszałka kandydatem na prezydenta był natomiast Gabriel Narutowicz, chociaż brat Gabriela, Stanisław, był nieodległościowym działaczem... litewskim. Działalność Stanisława była zresztą jednym z zarzutów wobec Gabriela – no, jak ktoś ma takiego brata, to jak może być dobrym Polakiem?

Piłsudski był w tym sensie zarazem bardziej zacofany i bardziej postępowy niż Dmowski. Nie mówił, że naród to wspólnota krwi, lecz widział naród po mickiewiczowsku – kto odnajduje się w kulturze polskiej wolności, jest nasz. Dmowski widział naród nowocześnie, naukowo, jako potomków polskiego Adama i polskiej Ewy. Tyle że dzisiaj, po doświadczeniach wojny i propagandy komunistyczno-nacjonalistycznej, znowu bliżej nam do szerokiej definicji tożsamości oraz do tolerancji wobec różnych tożsamościowych wyborów.

W tę stronę poszedł świat – ten lepszy, do którego wkroczyliśmy po dekadach walki i trudu. I nieoczekiwanie dobrnęliśmy do momentu, w którym miarą patriotyzmu stało się wzdryganie na dźwięk słowa „tolerancja” i wyszydzanie, że wiceministrem w polskim rządzie jest „Ukrainiec” Szeptycki.

[Śródtytułu i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 17.06.2026 19:41
Źródło: Tygodnik Solidarność 24/2026, oprac. Ludwik Pęzioł