Pracownicy Azotów nie chcą już zaciskać pasa

- Grupa Azoty pozostaje w głębokim kryzysie finansowym.
- Pracownicy przez trzy lata tolerowali wyrzeczenia, m.in. zamrożenie płac i zawieszenie części świadczeń.
- Związkowcy domagają się przede wszystkim podwyżek płac, przywrócenia zawieszonych świadczeń oraz zmian organizacyjnych.
Lider krajowego rynku nawozowego Grupa Azoty znajduje się w poważnym kryzysie finansowym. Już niedługo przedsiębiorstwo skupiające 56 spółek pozbędzie się ze swojego portfolio jednej z największych inwestycji. Mowa o Polimerach Police, który to zakład w trzecim kwartale tego roku ma trafić pod skrzydła państwowego Orlenu. Dzięki tej transakcji zadłużenie Azotów zmniejszy się o 4,7 mld zł. Do spłaty pozostanie jednak nadal gigantyczna kwota 13,5 miliarda złotych.
– Sama jego obsługa to gigantyczne koszty, gigantyczne zapotrzebowanie na wyprodukowaną gotówkę, żeby ten dług obsłużyć, nie mówiąc już o jego spłacie. [...] Ten dług wynika w zasadzie z jednej przeskalowanej i nietrafionej inwestycji z 2017 roku – Polimery Police. W zasadzie cały dług jest wynikiem tej jednej inwestycji, która obciąża dzisiaj Grupę i sprawia, że mamy związane ręce, jeśli chodzi o inwestycje w rozwój naszego core segmentu, jakim są nawozy
– argumentował prezes Grupy Azoty Marcin Celejewski w podcaście Business Insider Polska.
– Jesteśmy skonsolidowani tym długiem. My już dzisiaj nie jesteśmy w stanie funkcjonować oddzielnie. Wszystkie spółki z Grupy są elementem, poręczeniem, są całością, są zaangażowane w ten dług, który cała Grupa i wszystkie spółki muszą po prostu spłacić bądź zrestrukturyzować
– zaznaczył szef koncernu.
Polskiego giganta zatrudniającego około 14 tysięcy pracowników osłabiał w ostatnich latach także narastający import tanich nawozów z Rosji i Białorusi. Presja konkurencyjna była poważna, bo kluczowy surowiec do produkcji nawozów, czyli gaz, był na Wschodzie o wiele tańszy. Od lipca 2025 roku udało się jednak wprowadzić w Unii Europejskiej stopniowe podwyżki ceł na nawozy ściągane z tych państw.
Zagraniczne nawozy – w przeciwieństwie do naszych – były także wolne od obciążeń wynikających z unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji. System ETS stanowi poważny problem dla firm nawozowych, ponieważ nie rozgranicza tego, że przy produkcji nawozów gaz ziemny jest nie tylko źródłem energii, ale także częścią produktu.
– Gaz z jednej strony wykorzystujemy do pozyskania energii, ale w znaczącej części, np. w przypadku amoniaku, ponad 60 procent tego gazu wraca do fizycznego produktu. [...] Natomiast nasze obciążenia związane z ETS-em nie uwzględniają tego, że my tego surowca po prostu nie przepalamy i on w 100 procentach nie idzie na emisje, tylko de facto jest zawracany w wyrafinowanych procesach. To jest kolejny element, chociażby żeby w ogóle Grupę Azoty jako producenta nawozów wyłączyć z tej wspólnej polityki, nawet ETS-owej
– zaznaczył prezes Celejewski w rozmowie z portalem Farmer.pl podczas 18. Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.
Pogotowie strajkowe
Zdając sobie sprawę z trudnej sytuacji finansowej Grupy Azoty, związkowcy zgodzili się na zawieszenie niektórych kosztochłonnych postanowień ZUZP – oznacza to, że załoga nie otrzymuje niektórych nagród, a odpisy na Fundusz Socjalny zostały zmniejszone o 50 procent do ustawowego poziomu. Takie porozumienia zawarto w Grupie Azoty oraz zakładach w Policach, Kędzierzynie-Koźlu oraz Puławach w 2024 roku. Ustalono wtedy, że zawieszenia te będą obowiązywać do końca 2026 roku.
„Przez trzy lata pracownicy Grupy Azoty wykazywali odpowiedzialność i zrozumienie dla trudnej sytuacji przedsiębiorstwa. Znosiliśmy zamrożenie wynagrodzeń, spadek ich realnej wartości oraz zawieszenie części zapisów Zakładowych Układów Zbiorowych Pracy, licząc na uczciwy dialog i wyprowadzenie Grupy Azoty z kryzysu. Zamiast partnerstwa otrzymaliśmy: pozorowany dialog, lekceważenie naszych postulatów i pomysłów oraz jednostronne decyzje. Czas pustych deklaracji dobiegł końca”
– oświadczyli rozgoryczeni działacze Solidarności, ogłaszając w lipcu pogotowie strajkowe w spółkach Grupy Azoty w Tarnowie, Kędzierzynie-Koźlu, Policach, Puławach i Siarkopolu.
Cztery żądania
Związkowcy z NSZZ „Solidarność” w porozumieniu z innymi organizacjami związkowymi z Grupy Azoty sformułowali cztery „wspólne i fundamentalne warunki powrotu do konstruktywnej współpracy” z kierownictwem koncernu.
Pierwszy z nich dotyczy polityki płacowej i podwyżek płac o 1500 zł netto dla wszystkich pracowników Grupy Azoty nie później niż od września 2026 roku, i to z wyrównaniem od 1 czerwca.
„Żądamy natychmiastowego zaprzestania unikania odpowiedzialności za politykę wynagrodzeń, przeciągania rozmów, wprowadzania niejasnych i nieuzgodnionych ze związkami zawodowymi regulacji płacowych i tworzenia stanowisk nieistniejących w strukturach organizacyjnych”
– napisali związkowcy.
Ich kolejnym postulatem jest odwieszenie – również od września – wszystkich zawieszonych postanowień Zakładowych Układów Zbiorowych Pracy i przywrócenie świadczeń z nich wynikających.
„W świetle informacji o przeznaczeniu w 2025 roku przez Zarząd Grupy Azoty niemal 100 milionów złotych na zewnętrzne usługi doradcze i prawne dalsze utrzymywanie ZUZP w zawieszeniu jest niemożliwe. Nie ma naszej zgody na oszczędności kosztem pracowników przy jednoczesnej rozrzutności zarządu”
– zaznaczyli.
W trzecim punkcie związkowcy wyrazili kategoryczny sprzeciw wobec wdrażania zmian w strukturze organizacyjnej Spółki bez realnych konsultacji i uzgodnień ze stroną społeczną przed oficjalnym ogłoszeniem decyzji.
„Do czasu przeprowadzenia realnych konsultacji zaopiniowania i uzgodnienia propozycji zmian przez stronę społeczną we wszystkich zakładach Grupy Azoty wszystkie już wprowadzone zmiany struktury organizacyjnej powinny zostać wstrzymane i cofnięte, a wprowadzanie kolejnych natychmiastowo wstrzymane”
– oświadczyli przedstawiciele pracowników.
Ostatnim żądaniem strony społecznej jest terminowe i pełne przekazywanie informacji niezbędnych do prowadzenia działalności związkowej, między innymi tych dotyczących zmian w zatrudnieniu czy planowanych zmian organizacyjnych.
„Informacje powinny być przekazywane przed podjęciem decyzji przez Pracodawcę w terminach umożliwiających przeprowadzenie rzeczywistych konsultacji oraz zajęcie stanowiska przez Organizacje Związkowe”
– podkreślili.
W poszczególnych spółkach Grupy Azoty: w Kędzierzynie-Koźlu, Policach, Puławach, Siarkopolu i Tarnowie, do tych czterech filarów związkowcy dołączyli kolejne postulaty, bardziej szczegółowe i równie ważne dla ich zakładów pracy. Obejmują one takie sprawy jak np. regulacja dodatków stażowych i zmianowych, nagrody jubileuszowej i motywacyjnej, skrócenie czasu pracy czy przeprowadzenie audytu BHP oraz sprawności instalacji i urządzeń pod kątem bezpieczeństwa. Pisma ze wszystkimi postulatami trafiły na biurko prezesa Grupy Azoty Marcina Celejewskiego.
„To jest po prostu dramat”
Związkowcy wyznaczyli pracodawcom 7 dni na spełnienie ich żądań. Gdy to się nie stało, weszli w spory zbiorowe. Pierwsze rozmowy w etapie rokowań zbiorowych zaplanowano na 28 lipca.
– Od trzech lat kierownictwo udaje, że w Azotach nie ma problemów pracowniczych, ale dla nas to jest po prostu dramat. W ciągu dwóch lat pensje pracowników zdezawuowały się o średnio 4000 złotych! Jak oni chcą uratować firmę i spłacić dług, jeżeli zabili całkowicie zaangażowanie wśród ludzi? Oni myślą, że pozyskają pracowników dla przemysłu chemicznego za najniższą krajową
– powiedział nam Artur Jasiński, przewodniczący Solidarności w Grupie Azoty.
Jego zdaniem, w spółkach panuje kolesiostwo, a kadra kierownicza nie ma ochoty i kompetencji, by wyprowadzić nawozowego giganta z kryzysu, w jakim się znalazł.
– Zarząd i menedżerowie zajmują się samymi sobą. Nie odpowiadają na pisma, mamy utrudniony dostęp do informacji, a co najgorsze – ci ludzie nie mają w ogóle kompetencji, żeby zarządzać tymi spółkami. Oni czekają tylko do wyborów. Mówią, że sytuacja się poprawia, tylko że w ciągu dwóch lat zadłużenie wzrosło z 10 do 18 mld zł. Tak to wygląda
– skwitował przewodniczący Jasiński.
[Sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzi od redakcji]
Komentarze
W Południowym Koncernie Węglowym ogłoszono pogotowie strajkowe. "Oczekujemy konkretnych decyzji"

„Nie możemy już czekać”. Związkowcy ogłosili pogotowie strajkowe w PGG
Kryzys przemysłu chemicznego w Niemczech. Co to oznacza dla Polski i Grupy Azoty?









