Szukaj
Konto

Łączniczka AK: Nigdy nie pozwolę powiedzieć, że Powstanie było niesłuszne

Łączniczka AK: Nigdy nie pozwolę powiedzieć, że Powstanie było niesłuszne
Źródło: Wikipedia | Autor: Eugeniusz Lokajski | Licencja: Wiki Commons | Patrol sanitarny Wojskowej Służby Kobiet na ul. Moniuszki 9
Kiedy podczas obchodów kolejnych rocznic 1 sierpnia organizatorzy uroczystości informują, że są z nami Powstańcy, ludzie wstają, biją brawo i rozlega się gromkie: „Cześć i chwała Bohaterom!”.
Co musisz wiedzieć:
  • Powstańcy Warszawscy odchodzą, dlatego ich świadectwa, wartości i doświadczenia trzeba dokumentować.
  • Według przywołanych w artykule uczestników Powstania prawdziwa służba ojczyźnie to również codzienna uczciwość, odpowiedzialność, budowanie wspólnoty i troska o drugiego człowieka.
  • Po odejściu świadków historii kluczowe znaczenie zyskają badania naukowe, dokumentacja i ekshumacje.

„I będziem trwać – kamienie – wzdłuż dróg drogowskazami”

To jedna z niewielu grup, która łączy naszą wspólnotę – bo choć prawa i lewa scena politycznego podziału ma „swoich” Powstańców, to jednak sami weterani cieszą się zazwyczaj powszechnym szacunkiem, a ich słowa są dla naszej wspólnoty ważne.

To niestety ostatnie lata z nimi, Powstanie wybuchło przecież 82 lata temu, toteż nawet najmłodsi partyzanci, którzy służyli wówczas np. w Szarych Szeregach, dziś zbliżają się do setki.

To dla nas zachęta do tego, aby doceniać ten wyjątkowy, wspólny czas, aby dokumentować, co tylko się da, aby samym Powstańcom umilić i ułatwić ostatnie lata życia, ale przede wszystkim dać im poczucie, że mogą „na wieczną wartę” odchodzić spokojni o to, że nowe generacje przejmą pałeczkę ich zaangażowania w sprawy ojczyzny.

I iść będziemy z Polską szarymi szeregami
I będzie Bóg z nami – i będzie Naród z nami…
I będziem trwać – kamienie – wzdłuż dróg drogowskazami
I wieść będziemy Młodych szarymi szeregami…

– głosi treść Hymnu Szarych Szeregów, którego autor Tomasz Jaźwiński ps. „Julek”, działacz podziemnej konspiracji i członek redakcji pism patriotycznych pt. „Zawiszacy” i „Bądź gotów”, zginął zamordowany przez Niemców w 1943 roku, w wieku zaledwie 18 lat.

 

„Powstanie musiało wybuchnąć”

O jakich drogowskazach pisał Jaźwiński? Legendarna łączniczka Szeregów Armii Krajowej (Zgrupowanie „Żywiciel”), druhna Hanna Szczepanowska ps. „Heban”, która w Powstaniu Warszawskim walczyła przez całe 63 dni – początkowo jako listonoszka w Harcerskiej Poczcie Polowej, a następnie jako łączniczka, całe swoje powojenne życie poświęciła dzieleniu się z młodymi ludźmi swoimi przeżyciami i przemyśleniami na temat powojennej rzeczywistości. Zaznaczała, że w każdym działaniu najważniejszy jest duch i postawa, intencja, z jaką podejmuje się określone decyzje. Uważała, że walka zbrojna to ostateczność, a ojczyźnie można – i należy – służyć przede wszystkim codzienną pracą, uczciwością w drobnych sprawach, budowaniem wspólnoty, działaniem na rzecz drugiego człowieka, a także modlitwą. Druhna Szczepanowska co miesiąc zamawiała Msze Święte w intencji odbudowy ducha polskiego narodu w Archikatedrze św. Jana na warszawskiej Starówce. Choć wojnę uważała za straszną tragedię, nigdy nie negowała sensu Powstania.

– Nigdy nie pozwolę powiedzieć, że to było niesłuszne. Zawsze tłumaczę młodzieży, że to było konieczne z wielu powodów. Po pierwsze, byliśmy i tak skazani na wywózkę na Syberię, jak się stało z akowcami w Wilnie. Po drugie, byliśmy tak bardzo zmobilizowani, że nie mogło nie wybuchnąć, a gdyby wybuchło niekontrolowane, mogłoby być dużo gorzej. A po trzecie, jednak zatrzymaliśmy tę nawałnicę. A po czwarte w końcu, Powstanie miało taką nośność, że mimo że byliśmy już co prawda sprzedani, ale mimo wszystko jakieś rozmowy w sprawie Polski dawały tę rękojmię, ten argument, że my jesteśmy narodem, z którym się trzeba liczyć. Dlatego uważam, że Powstanie musiało wybuchnąć, niezależnie od tragedii, którą się zakończyło

– podkreślała w nagraniu dla Archiwum Historii Mówionej w Muzeum Powstania Warszawskiego.

– Z bardzo dużym wzruszeniem myślę o ludności cywilnej. Przez cały czas Powstania. Na początku, póki jeszcze stały domy, w każdej bramie, przechodząc wzdłuż domów w południe, można było wejść, bo wszędzie stał kocioł z zupą. Rzeczywiście ludność cywilna niesamowicie nam pomagała. Wszystkie przekucia piwniczne dawały nam priorytet przejścia. Ustępowali nam, byli serdeczni, oddawali wszystko, co mieli. A mieli niewiele, coraz mniej

– wspominała. Powstanie to dla niej nie tylko sceny walki, ucieczki, śmierci, ale i poczucie wspólnoty.

– Dokąd jeszcze „Prudential” jako tako stał, on [Przemysław Górecki ps. „Kuropatwa”, żołnierz Szarych Szeregów, organizator Harcerskiej Poczty Polowej – przyp. aut.] nam w podziemiach „Prudentialu” urządzał wieczorne kominki. Tam żeśmy śpiewali wieczorami, dokąd jeszcze się dało. Ten śpiew to rzecz bardzo ważna! Młodzieży teraz to mówię, jak bardzo ważne jest wspólne śpiewanie. Nigdy tego nie zapomnę. „Kuropatwa” nas bardzo rozśpiewywał, on nam w tym śpiewie wzmacniał jedność. Kiedyś o czwartej nad ranem przed „Prudentialem” stanęłam razem z oddziałem idącym do pierwszej linii. Oni śpiewali jakąś modlitwę, a ja razem z nimi. Siły tego śpiewu, tego drżenia, tych skrzydeł rozwijanych, któreśmy czuli wszyscy w sobie, nie zapomnę do końca życia. Dlatego wiem jedno, że wspólne śpiewanie jest taką ogromną siłą, której nikt z młodzieży nie docenia! Szkoda, myśmy tego doświadczyli i mogę to potwierdzić

– wspominała druhna Szczepanowska.

 

Walka nie o prawdę, ale o narrację

Odchodzenie ostatnich naocznych uczestników walk okresu II wojny światowej ma konsekwencje nie tylko w wymiarze wspólnotowym i świadomościowym, ale także w wymiarze prawnym i politycznym. Kiedy nie będzie już z nami polskich więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych i naocznych świadków ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, przyjdzie nam zapewne stoczyć potężną wojnę o prawdę historyczną. Już teraz przecież stosowanych jest wiele zabiegów jej fałszowania, a chęć dostosowywania materialnych dowodów i relacji świadków do określonych tez pojawia się zarówno na Wschodzie, jak i na Zachodzie.

Kiedy kłamstwa są kolportowane jeszcze za życia uczestników danych wydarzeń, możemy sobie wyobrazić, z jaką mocą rozpętają się po ich odejściu. Aby polityka historyczna nie stała się jedynie „wojną na narrację”, ale by mogła bazować na prawdzie, konieczna jest mądra, asertywna, spokojna i zdecydowana postawa decydentów państwa polskiego, a także zapewnienie wolności w prowadzeniu badań naukowych przez powołane do tego instytucje, takie jak Instytut Pamięci Narodowej. Dzięki pracy IPN-u, kiedy zabraknie świadków, będą istniały ich relacje, a także materiały dowodowe pozwalające na ocenę tego, co wydarzyło się na okupowanych polskich ziemiach podczas II wojny światowej.

Kwestia uzyskania reparacji wojennych od niegdysiejszych okupantów powraca co jakiś czas w dyskursie politycznym, być może szanse są na to niewielkie, co jednak nie znaczy, że polskie państwo nie powinno zrobić wszystkiego, aby się tego domagać – a tu potrzebne są dowody, także materialne. To właśnie dowody nie tylko skali zbrodni, ale i rozmiarów jej okrucieństwa stały się jedną z przyczyn przerwania prowadzonych przez IPN prac ekshumacyjnych na Wołyniu w 2017 roku. Jak bowiem wytłumaczyć opinii publicznej setki roztrzaskanych dziecięcych czaszek pochowanych bez trumien w zborowych mogiłach? Dobrze, że prace zostały wznowione, że w Chełmie powstanie Muzeum Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej i że istnieje szansa, aby przynajmniej próbować budować relacje między Polską a Ukrainą na prawdzie. Szkoda, że nie słuchano tych, którzy – jak choćby śp. ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski – walczyli o to od lat. Gdybyśmy konsekwentnie działali na tej niwie jako państwo polskie jeszcze przed wybuchem wojny na Ukrainie, dziś nie musielibyśmy prowadzić polityki w takim napięciu i przy tak rozhuśtanych emocjach społecznych.

„Ziemia nie kłamie” – głosi hasło przywoływane przez społeczny komitet domagający się wznowienia przerwanych ekshumacji w Jedwabnem. Ziemia – nie, politycy – owszem. Warto jednak zrobić wszystko, aby kłamać było im coraz trudniej i aby im się po prostu to nie opłacało.

[Tytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 01.08.2026 11:33
Źródło: Tygodnik Solidarność nr. 30/2026, oprac. Ludwik Pęzioł