Tadeusz Płużański: Inkwizytorka Wolińska

- Prokurator Helena Wolińska była odpowiedzialna za aresztowanie i sfingowany proces żołnierza AK Juliusza Sobolewskiego, którego skazano na karę śmierci pod fałszywymi zarzutami szpiegostwa.
- Żona skazanego, Krystyna Sobolewska, bezskutecznie próbowała ratować męża, spotykając się z obojętnością Wolińskiej i innych komunistycznych decydentów.
- Dopiero interwencja komunistycznego generała Franciszka Jóźwiaka doprowadziła do złagodzenia wyroku Sobolewskiego.
Po sfingowanym procesie Juliusz Sobolewski został skazany na karę śmierci jako „agent anglosaski i zdrajca ojczyzny”. Miał montować kanał przerzutowy przez granicę, zbierać oraz przekazywać wiadomości stanowiące tajemnicę wojskową i państwową. Jakie były dowody jego szpiegowskiej działalności? Inny komunistyczny prokurator Henryk Ligięza oskarżał:
„Skoro do walki z Niemcami potrafił zorganizować blisko tysięczny oddział, wiadomo, ilu potrafił zorganizować przeciw komunistom!”.
Krystyna Sobolewska za wszelką cenę próbowała ratować męża:
„Kiedy Rada Państwa odmówiła zmiany wyroku, poszłam zrozpaczona do gabinetu płk Wolińskiej i pytałam, jak to jest możliwe, że bohater, patriota ginie niewinnie. Wolińskiej nie wzruszyły moje słowa, nawet nie raczyła na mnie spojrzeć. Wyrzuciła mnie z gabinetu, twierdząc, że jest to najgorszy dzień w jej życiu, bo umarł Stalin”.
W powieści Andrzeja Mularczyka „Polskie miłości” Krystyna Sobolewska występuje jako Krystyna:
„Jeśli nie ma się innego wyjścia, szuka się pomocy u samego diabła. Postanowiłam dotrzeć do Jóźwiaka. Generał «Witold», były komendant główny MO, przyjmował w Najwyższej Izbie Kontroli w poniedziałki. Patrzyłam w obite skórą drzwi z taką nadzieją, jak w kościele wpatrywałam się w ołtarz. [...] Szło się do jego biurka, wielkiego jak katafalk, przez mech dywanu, a on tkwił za tym katafalkiem, opancerzony całkowitą obojętnością. Mówiłam, mówiłam, mówiłam, a jego nic nie obchodziło, że odwiedzał nas prowokator, którego potem spotkałam na Koszykowej w MBP, że oskarżenie było całkowicie bezpodstawne, że chcą popełnić zbrodnię na niewinnym”.
Dlaczego Franciszek Jóźwiak zainteresował się sprawą?
„Dopiero kiedy wyrwało mi się, że oskarżająca męża prokurator Lena Wolińska to nie kobieta, lecz potwór w mundurze pułkownika – podniósł oczy, ożywił się, zaczął się dopytywać o szczegóły, jakby sprawa Juliusza stała się nagle jego osobistą rozgrywką z oskarżycielami. Skąd mogłam wiedzieć, że Lena Wolińska, pracując z nim w sztabie Gwardii Ludowej, a potem w KG MO, pełniła też rolę jego morganatycznej żony? Może miał z nią jakieś porachunki? Może nie mógł jej darować, że teraz ona jest taka ważna, decyduje o czyimś życiu i śmierci, podczas gdy on coraz mniej znaczy, ma coraz większe gabinety i coraz mniej do powiedzenia?”.
Janusz Kozłowski, podkomendny Juliusza Sobolewskiego:
„Jóźwiak spowodował najpierw złagodzenie wyroku na dożywocie, potem na 10 lat i w końcu Sobolewski został warunkowo zwolniony po niespełna dwuletnim więzieniu”.
„Pamiętaj, «Ptaszko», gdyby mnie zamknęli i powiedzieli ci, że ja już nie żyję – nigdy w to nie wierz. Ja na pewno wrócę”.
„Ptaszką” nazywał Juliusz Sobolewski swoją żonę Krystynę.
Kozłowski:
„Nie była to łaskawość czy obudzenie się sumienia generała. Po prostu chciał zrobić na złość kobiecie, z którą się rozchodził”.
A było to po tym, kiedy Wolińska dała kosza Jóźwiakowi, by wrócić do swojego męża Włodzimierza Brusa. Dziś oboje w wydanej przez Agorę książce „Stygmat” są kreowani na ofiary komunizmu i... polskiego antysemityzmu.
Juliusz Sobolewski zmarł w pierwszych dniach kwietnia 1956 r. Rentgenowskie prześwietlenia płuc na Rakowieckiej były w praktyce wielokrotnymi naświetleniami.
[Śródtytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]
Nowi prezesi, stare problemy

"Jednooki wśród ślepców". Tuska ratuje tylko słabość koalicjantów
Oskarżam Terlikowskiego

Polityczne przesilenie w Polsce. Koniec ciszy przed burzą

Karol Gac: Wielki bój Orbána







