Przeludnienie vs depopulacja. Wszystkie te końce świata

- Przykład biologa Paula Ehrlicha pokazuje, jak katastroficzne prognozy ekspertów o przeludnieniu i głodzie zdobywały ogromny wpływ mimo że rzeczywistość ich nie potwierdziła.
- Idee z książki The Population Bomb przyczyniły się do realnych decyzji politycznych i osobistych, takich jak kampanie sterylizacji czy rezygnacja wielu ludzi z posiadania dzieci.
- Historia tych prognoz sugeruje, że w debacie publicznej katastroficzny fatalizm bywa nagradzany prestiżem, nawet gdy jego przewidywania okazują się błędne.
Tak było od dawna. W 1966 roku Paul Ehrlich, biolog ze Stanforda, wsiadł w Delhi w rozklekotaną taksówkę. Zza jej szyb wgapiał się w niekończący się potok ludzi, wsłuchiwał w jazgot klaksonów, do jego nozdrzy wdarł się jakiś nieznany mu, wyjątkowo nieprzyjemny zapach (bieda). Emocje, których doświadczył, przerodzą się dwa lata później w książkę: „Bomba populacyjna”, która stanie się bestsellerem, sprzeda się w milionach egzemplarzy – i odmieni niezliczone losy.
Ehrlich prognozował, że z powodu przeludnienia i wynikającego z niego głodu każdego roku ginąć będą setki milionów ludzi. Średnia długość życia w USA spaść miała do zaledwie 42 lat w ciągu dekady, w dużej mierze z powodu nowotworów wywołanych masowym użyciem pestycydów. Wielkiej Brytanii dawał czas do 2000 roku, kiedy to zamienić się miała w częściowo wyludniony archipelag. By przeciwdziałać najgorszemu, opowiadał się za promocją aborcji oraz rygorystyczną kontrolą demograficzną. Podczas wielokrotnych występów w „The Tonight Show” przekonywał miliony Amerykanów do świadomego odejścia od prokreacji i postawienia na dobrowolną sterylizację.
Wielu posłuchało. Jeden z czytelników „Wall Street Journal” napisał w 2023 roku list do redakcji, w którym przyznał, że lektura książki Ehrlicha wpłynęła na podjęcie decyzji, których dzisiaj żałuje. Ludność świata dobiła do 8 miliardów bez apokaliptycznego głodu – jemu jednak nigdy nie będzie dane spotkać swoich wnuków. „Byłem łatwowierny i głupi” – podsumował.
Ehrlich nie ograniczał się do występów medialnych, próbował kształtować światową politykę. Postulował odcięcie Indii od ratunkowej pomocy żywnościowej, uważając kraj za „przypadek beznadziejny” – pomaganie głodującym Hindusom było jedynie marnotrawstwem zasobów. Korzystając z dostarczonych przez niego argumentów, instytucje międzynarodowe popychały rząd Indiry Gandhi do przeprowadzenia akcji przymusowej sterylizacji ponad 8 milionów obywateli tego kraju. Prace Ehrlicha przygotowały też grunt pod inne – podobnie wybitne – osiągnięcia naukowe, w tym osławione „Granice wzrostu” – publikację, która stała się inspiracją dla chińskiej polityki jednego dziecka.
W 1977 roku Ehrlich wydał wraz z małżonką i fizykiem Johnem P. Holdrenem kolejną książkę. „Ecoscience: Population, Resources, Environment” [Ekonauka: populacja, zasoby, środowisko] przekonywała, że konieczne może stać się nawet wprowadzenie przymusowych aborcji i sterylizacji, jak również dosypywanie środków antykoncepcyjnych do wody pitnej lub podstawowych produktów spożywczych. Aby upewnić się, że konieczne ograniczenia wprowadzane będą bez zająknięcia, autorzy wzywali do powołania „reżimu planetarnego” – antynatalistycznego zalążka rządu światowego. W 2009 roku Holdren powołany został do administracji Baracka Obamy, gdzie jako dyrektor Biura Polityki Naukowej i Technologicznej stał się architektem amerykańskiej polityki klimatycznej.
Nagradzany licznymi tytułami i odznaczeniami Ehrlich pozostał pupilkiem mediów i działaczy klimatycznych do swojej śmierci, w marcu 2026 roku. Do ostatnich chwil walczył z tym, czego doświadczył tamtego pamiętnego dnia w indyjskiej taksówce, powtarzając, że „katastrofa po prostu się opóźnia”, a nasze czasy to wstęp do końca ludzkiej cywilizacji.
Dziś mówi się o tym, że zagraża jej raczej lokalna depopulacja.
"Dzieci są słodkie, ale nieekologiczne". "Sam fakt, że żyjemy oznacza zanieczyszczanie planety"

[video] Ewangelia na XXXIII Niedzielę Zwykłą z komentarzem
Czy powinniśmy się martwić o Marię Peszek? "Ludzi jest za dużo" - mówi w wywiadzie dla Wyborczej

[video] Proaborcyjne nagranie obiega świat: "Zamknijmy fabrykę dzieci". Internauci w szoku

Aleksandra Jakubiak: Koniec świata, koniec świata i po końcu świata...







