Szukaj
Konto

Edukacja zdrowotna, czyli inżynieria społeczna

Edukacja zdrowotna, czyli inżynieria społeczna
Źródło: pexels.com | Autor: Javier Gonzalez | Licencja: Pexels License | Kredki, tęcza
Wokół kwestii edukacji zdrowotnej przetoczyło się w ciągu ostatniego roku wiele debat i wystąpień publicznych, w których organizację mocno włączyła się oświatowa Solidarność.
Co musisz wiedzieć:
  • Od 1 września edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa, choć kontrowersyjny moduł dotyczący zdrowia seksualnego pozostanie fakultatywny.
  • Zdaniem autorów i krytyków reformy, nawet obowiązkowa część przedmiotu nie jest światopoglądowo neutralna.
  • Oświatowa „Solidarność” uważa, że walka o kształt polskiej szkoły jeszcze się nie skończyła.

Wygrana została „bitwa” – choć edukacja zdrowotna będzie od 1 września br. przedmiotem obowiązkowym, to jednak jej część dotycząca kwestii rozwoju seksualnego ma być przedmiotem fakultatywnym. Związkowcy wskazują jednak, że do wygrania wojny o polską szkołę droga jest jeszcze daleka, a przeciwnik – sprytny, bezwzględny i dysponujący ogromnymi środkami finansowymi.

 

Teoria a praktyka

Od roku szkolnego 2026/2027 edukacja zdrowotna będzie przedmiotem obowiązkowym w klasach od IV do VIII szkoły podstawowej oraz przez dwa lata w szkołach ponadpodstawowych. Obowiązkowe będą takie działy jak: bezpieczeństwo, higiena cyfrowa, odżywianie, profilaktyka uzależnień, zdrowie psychiczne, fizyczne i społeczne oraz pierwsza pomoc. Nieobowiązkowe będą natomiast zagadnienia dotyczące zdrowia seksualnego. Przedmiotu będą mogli nauczać, tak jak dotychczas, nauczyciele biologii, przyrody, wychowania fizycznego, wychowania do życia w rodzinie oraz nauczyciele psycholodzy.

Jak jednak pokazuje doświadczenie krajów Europy Zachodniej, które wprowadziły edukację zdrowotną wcześniej od Polski i w których również część rodziców miała poważne zastrzeżenia co do treści prezentowanych ich dzieciom w ramach modułu edukacji seksualnej, dobrowolność uczestniczenia w tej ostatniej, częściej bywa zagwarantowana na papierze niż realizowana w praktyce. O ostatecznym kształcie prezentowanych dzieciom treści często decydują dyrektorzy placówek edukacyjnych oraz stopień determinacji rodziców w walce z „systemem”.

Wiele pojęć – na co wskazuje oświatowa Solidarność – jest sformułowanych na tak dużym poziomie ogólności, że ich interpretacja będzie zależała od danego nauczyciela czy szefa placówki edukacyjnej. W sferze organizacyjnej nie brakuje tzw. paragrafów 22, kiedy to na przykład zajęcia szkolne układane są tak, że kontrowersyjny przedmiot jest umieszczony w planie lekcji w środku dnia, a uczniowie, których rodzice nie zgadzają się na uczestniczenie w nim ich dzieci, nie mają gwarancji, że w tym czasie uczniom zorganizowana zostanie odpowiednia opieka.

 

Polska jako wyjątek

Zwolennicy edukacji seksualnej grają zatem „na zmęczenie”, licząc na to, że w którymś momencie rodzice mający wiele obowiązków stracą siły i determinację, godząc się na odgórnie proponowany program siłą inercji. I często tak właśnie się dzieje, co pokazuje praktyka Zachodu. Polska ma jednak szansę stać się wyjątkiem. Jak wskazuje Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, decyzję o wypisaniu dzieci z zajęć edukacji zdrowotnej podjęło w tym roku bardzo wielu rodziców, co jest sprawą niebagatelną, ponieważ odpadnie w ten sposób niezwykle istotna w takich sprawach presja większości.

„Minister Barbara Nowacka początkowo chciała, aby edukacja zdrowotna była przedmiotem obowiązkowym. Po fali protestów i sprzeciwu społecznego MEN wycofało się z tego zamiaru, a rodzice otrzymali możliwość rezygnacji z udziału dzieci w zajęciach. Skorzystali z niej na ogromną skalę. W szkołach ponadpodstawowych w Kielcach z zajęć zrezygnowało 89,6 proc. uczniów, w Ełku – 87 proc., w warszawskich szkołach ponadpodstawowych – 86 proc., a w liceach i technikach na Lubelszczyźnie – 85–86 proc. W wielu innych miejscach wyniki również pokazały skalę sprzeciwu rodziców i młodzieży. Warto przypomnieć te liczby właśnie dzisiaj. Pokazują bowiem, że informowanie Polaków ma sens. Że rodzice reagują, kiedy dowiadują się, co dzieje się w szkołach ich dzieci”

– podaje Ordo Iuris, zapewniając o gotowości do stałego wsparcia prawno-informacyjnego, dzięki któremu rodzice będą mogli przekopać się przez towarzyszący reformie chaos.

Prawnicy z Ordo Iuris wskazują, że edukacja zdrowotna nie jest przedmiotem neutralnym światopoglądowo nawet po wyodrębnieniu części dotyczącej seksualności i że Ministerstwo Edukacji Narodowej mydli w tej sprawie oczy opinii publicznej. Zaznaczają, że edukacja zdrowotna to de facto atak na konstytucyjnie chronioną rodzinę opartą na trwałym małżeństwie kobiety i mężczyzny, a tymczasem

„w wizji Barbary Nowackiej nie ma żadnej różnicy między rodziną a związkiem dwóch osób, które nie chcą mieć dzieci, bo wolą mieć «psiecko», czy związkami osób tej samej płci”.

„Obowiązkowa część «edukacji zdrowotnej» to także normalizacja rozwodów, promowanie genderowej narracji o stereotypach płciowych i potrzebie poszanowania «ludzkiej różnorodności», która w lewicowej wizji obejmuje przede wszystkim orientację seksualną i tożsamość płciową. Co więcej, dzieci w klasach IV–VI mają być obowiązkowo nauczane o «obowiązkach rodziców». Sprawa zostaje postawiona w sposób, który godzi w autorytet rodzica, stawia dziecko w charakterze «kontrolera» mamy i taty, zachęca je do oceny rodziców z perspektywy modnych technik wychowawczych promowanych przez liberalną lewicę”

– dodają eksperci Instytutu.

 

Obniżanie wymagań

Duży udział w kampanii na rzecz uświadomienia rodzicom, co faktycznie kryje się pod neutralnie brzmiącymi hasłami o zdrowiu, odegrała oświatowa Solidarność, która prężnie włączyła się w działania Koalicji na Rzecz Obrony Polskiej Szkoły, organizując kampanie billboardowe, konferencje, demonstracje, kolportując materiały informacyjne oraz wywierając nacisk na polityków, aby podejmowali odpowiednie działania na rzecz obrony polskiej szkoły.

Owocem tego jest m.in. złożenie przez Prawo i Sprawiedliwość wniosku do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niekonstytucyjności przepisów wprowadzających obowiązkowość edukacji zdrowotnej, a także sposobu traktowania komponentu edukacji dotyczącej zdrowia seksualnego.

Jak jednak wskazują działacze KROPS, nie czas na świętowanie sukcesu, lecz przeciwnie – potrzebna jest dalsza mobilizacja i czujność.

„Minister Barbara Nowacka szykuje kolejną rewolucję w polskiej szkole – Reformę26. Nie ma w niej jednak miejsca na dobro uczniów. Pod pozorem «unowocześnienia» edukacji kryje się obniżenie wymagań i dalsza tęczowa ideologizacja programu nauczania. Zamiast szkoły przekazującej solidną wiedzę, uczącej historii i wychowującej młode pokolenie w duchu wartości, które przez pokolenia kształtowały polską tożsamość, otrzymujemy kolejny etap ideologicznego eksperymentu”

– alarmują obrońcy polskiej szkoły.

 

Broń polskiej szkoły

Działacze KROPS uruchamiają kolejną ogólnopolską kampanię edukacyjną pod hasłem 

„Broń polskiej szkoły przed Nowacką”.

Jej celem jest – podobnie jak w przypadku poprzednich działań Koalicji – wyjaśnienie rodzicom istoty na pozór neutralnie brzmiącej reformy i zachęcenie ich do aktywności społecznej w obronie poziomu edukacji ich dzieci.

„Każdy billboard będzie zawierał kod QR prowadzący do strony naszej akcji. Rodzice znajdą tam informacje o reformie, a także gotowy wzór oświadczenia, który pozwoli wypisać dziecko z kontrowersyjnych zajęć. Nie chcemy więc ograniczać się do alarmowania. Chcemy od razu przekazać rodzinom konkretne narzędzie umożliwiające działanie. Rok temu przekonaliśmy się, że taki sposób docierania do Polaków działa. Dlatego chcemy zrobić to ponownie”

– deklarują organizatorzy akcji.

Oświatowa Solidarność od lat stoi na stanowisku, że w kwestii edukacji zdrowotnej najlepszym rozwiązaniem byłoby przywrócenie cieszącego się uznaniem rodziców i nauczycieli przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie. Pozostawienie tego przedmiotu w szkołach oszczędziłoby zapewne uczniom, rodzicom i nauczycielom wielu nerwów i chaosu. Warunkiem takiej decyzji byłaby jednak otwartość resortu edukacji na rzeczywiste konsultacje społeczne i dialog. A ten – zdaniem związkowców – jest czysto fasadowy i pozorowany.

„Rada Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ «Solidarność» wyraża stanowczy protest wobec sposobu prowadzenia polityki oświatowej przez Ministerstwo Edukacji Narodowej oraz wobec faktycznego zaniku dialogu społecznego w sprawach fundamentalnych dla funkcjonowania polskiej edukacji. Od wielu miesięcy środowisko nauczycieli i pracowników oświaty doświadcza sytuacji, w której konsultacje społeczne stają się jedynie fasadowym elementem procesu legislacyjnego, a stanowiska organizacji reprezentujących pracowników są ignorowane lub sprowadzane do roli formalnego dodatku do wcześniej podjętych decyzji politycznych”

– czytamy w niedawnym stanowisku KSOiW „S”. Bronią Solidarności pozostaje zatem to, co od początku stanowiło o jej sile – organizowanie się ponad podziałami dla dobra wspólnego i oddolna edukacja obywatelska – kiedyś na falach Radia „Solidarność”, a dziś w internecie, na billboardach i – last but not least – poprzez zawsze aktualną „propagandę szeptaną”.

[Jeden ze śródtytułów i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 29.08.2026 13:11
Źródło: Tygodnik Solidarność nr. 34/2026, oprac. Ludwik Pęzioł