Patryk Jaki ostro o diecie planetarnej. „Trzeba zadać pytanie”

- Patryk Jaki skrytykował nowe zasady żywienia w szkołach i przedszkolach.
- Europoseł PiS wskazuje przede wszystkim na ograniczanie produktów odzwierzęcych i obowiązkowe posiłki roślinne.
- Jaki zapowiedział, że sposób wprowadzenia nowych zasad powinien zostać dokładnie zbadany.
- Polityk chce sprawdzenia, jakie organizacje uczestniczyły w przygotowaniu zmian i kto może na nich korzystać.
- Zaapelował także o wycofanie najbardziej kontrowersyjnych rozwiązań.
Patryk Jaki ostro o diecie planetarnej. „Trzeba zadać pytanie”
Polityk odniósł się do tzw. diety planetarnej, której założenia zakładają m.in. większy udział warzyw, owoców i produktów roślinnych oraz ograniczenie części produktów odzwierzęcych.
„Czym jest dieta planetarna? To koncepcja opracowana przez komisję EAT-Lancet. Trzeba przy tym zwrócić uwagę na kwestię jej finansowania. Wśród podmiotów związanych z tym projektem są podmioty inwestujące w alternatywy dla białka zwierzęcego. Dlatego trzeba zadać pytanie, czy rzeczywiście chodzi wyłącznie o zdrowie dzieci i dobro planety, czy również o konkretne interesy ekonomiczne. Nie znalazłem innego państwa Unii Europejskiej, które wprowadzałoby w szkołach tak daleko idący model w sposób obowiązkowy. Oczywiście elementy tej diety można znaleźć w wielu krajach: więcej warzyw, mniej cukru, produkty pełnoziarniste. I nie ma w tym nic złego. Problem polega na tym, że nie są to żadne nowe rozwiązania. Kontrowersje dotyczą przede wszystkim ograniczania produktów odzwierzęcych i obowiązkowego wprowadzania posiłków roślinnych”
- powiedział Patryk Jaki.
Europoseł zapowiedział także, że jego zdaniem należałoby sprawdzić, kto uczestniczył w przygotowywaniu nowych zasad i jakie podmioty mogą na nich skorzystać.
Jak przekonywał, „w przyszłości trzeba będzie dokładnie zbadać, w jaki sposób te rozwiązania zostały w Polsce wprowadzone, jakie organizacje uczestniczyły w tym procesie, kto je finansował i kto ekonomicznie korzysta na zmianie rynku szkolnego żywienia”.
Jaki zwrócił też uwagę na przekaz resortów dotyczący nowych zasad.
„Kolejną kwestią jest zachowanie resortów. Ministerstwa próbują dziś przekonywać, że nie wprowadzają do szkół „diety planetarnej”. Tymczasem na stronach instytucji państwowych można znaleźć materiały, w których wprost używa się tego określenia. Ministerstwo Zdrowia i podległe mu instytucje przedstawiały ten model jako sposób żywienia łączący troskę o zdrowie i środowisko. Również Ministerstwo Edukacji Narodowej w swoich materiałach informowało, że nowe zasady są okazją do wprowadzania dzieci w świat tzw. diety planetarnej. Trudno więc dzisiaj twierdzić, że resort edukacji nie ma z tym nic wspólnego”
- mówił.
Na zakończenie europoseł zaapelował o zmianę najbardziej kontrowersyjnych rozwiązań.
„Zdrowego żywienia dzieci nie można sprowadzać do realizacji jednego modelu żywieniowego i narzucania go wszystkim placówkom. Jeżeli wrócimy do władzy, będziemy chcieli te przepisy zmienić, a sposób ich przygotowania oraz ewentualne powiązania interesów dokładnie zbadać”
- podsumował.
Nowe zasady żywienia zwiększają udział produktów roślinnych w szkolnych posiłkach, ograniczają cukier i zakładają większe wykorzystanie produktów pełnoziarnistych. Zmiany od początku wywołują spór dotyczący m.in. częstotliwości podawania mięsa i obowiązkowych dań roślinnych.
Dieta planetarna w szkolnym menu
Projekt rozporządzenia odwołuje się do koncepcji diety planetarnej opracowanej przez Komisję EAT-Lancet. Ma ona łączyć troskę o zdrowie z ochroną środowiska. Ministerstwo chce, by dzieci uczyły się zrównoważonych nawyków żywieniowych poprzez większy udział dań roślinnych. Resort zdrowia zaznacza, że przynajmniej raz w tygodniu w szkolnym jadłospisie ma pojawić się pełnowartościowy posiłek roślinny oparty na strączkach.
Branża mięsna: "To nie mięso jest problemem"
Zmiany wywołały ostry sprzeciw w branży mięsnej. Producenci mięsa twierdzą, że resort zdrowia skupia się nie na tym, co powinien.
Zamiast skupiać się na ograniczaniu spożycia produktów mięsnych, zachęcamy do skoncentrowania się na rzeczywistych problemach zdrowotnych młodego pokolenia, takich jak nadmierna konsumpcja wśród młodzieży produktów z wysoką zawartością soli, a także cukrów przekraczających podane w rozporządzeniu limity
- pisano w stanowisku branży skierowanym do Ministerstwa Zdrowia.
Branża roślinna: przepisy z lukami
Również przedstawiciele sektora roślinnego zwracają uwagę na nieścisłości w projekcie. Ich zdaniem wciąż brakuje precyzyjnych zasad dotyczących potraw ze strączków, a szkoły mają obowiązek podawania mięsa dwa razy w tygodniu.
Maciej Otrębski, Head of Development RoślinnieJemy, mówił:
Patrząc na to, jak wygląda żywienie w szkołach obecnie, produktów mięsnych na talerzach dzieci nie brakuje, w trosce o zdrowie powinniśmy zadbać o to, żeby pojawiło się na nich więcej warzyw i strączków.
Komentarze
Oświatowa „S” negatywnie o podziale pieniędzy przez MEN w samorządach
Ideologiczna wojna o żłobki. Kto ma rację?











