Cezary Krysztopa: Te straszne lektury

Wraca szkoła. Wraca dyskusja o lekturach. I nie mam tu akurat na myśli dyskusji na temat kanonu lektur, który minister deedukacji i debilowacenia uczniów regularnie kastruje, tylko naszą rodzinną dyskusję w ostatnich latach ze Średnim.
Co musisz wiedzieć:
- Autor pokazuje, że wspólne czytanie książek stało się ważną rodzinną wartością i źródłem dumy z syna.
- Ojciec dobrze rozumie niechęć dzieci do lektur, bo sam jako uczeń również męczył się z ich częścią, choć dziś niektóre z nich odbiera zupełnie inaczej.
Czytanie książek uważam za jakiś swój rodzicielski sukces. Szczególnie ze Średnim właśnie. Od małego staram się z nim czytać książki. A w ostatnich latach (teraz ma 11) przerobiliśmy już i „Chłopców z Placu Broni” (dwa razy, pozdrowienia dla red. Agnieszki Gozdyry), i wszystkie części „Opowieści z Narnii”, i „Hobbita”, a teraz kończymy drugą część „Władcy Pierścieni”. W kolejce czekają: trzecia część Trylogii J.R.R. Tolkiena, „Silmarillion” oraz „Cyberiada” i „Opowieści o pilocie Pirxie” Stanisława Lema.
Drogi czytelniku
Właśnie czytasz artykuł. PREMIUM - treść o pogłębionej wartości merytorycznej i opiniotwórczej. By przeczytać go w całości wystarczy, że założysz BEZPŁATNE konto czytelnika Tygodnika Solidarność. Do założenia konta wystarczy adres e-mail.
Komentarzy: 0
Data publikacji: 22.09.2026 06:00
Źródło: Tygodnik Solidarność 38/2026, oprac. Ludwik Pęzioł





