Agnieszka Żurek: „Gdzie są flagi?!”, czyli ile zniesie twardy elektorat
17.11.2019 20:30

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Mądrość etapu, konieczność „przechytrzenia” opozycji, „braki kadrowe”, „zaufajcie”, „nie wszystko na raz” – takie hasła słyszy „twardy elektorat” PiS-u w momentach, gdy partia ta robi coś szokującego. Kiedy jego cierpliwość się skończy?
Wygrana Prawa i Sprawiedliwości po ośmiu latach afer, przekrętów, braku perspektyw i pogardy, fundowanych przez Platformę Obywatelską wniosła powiew nadziei na normalność. W pracę na rzecz promocji formacji niepodległościowej zaangażowały się liczne środowiska patriotyczne, tworząc chociażby Ruch Kontroli Wyborów, uczestnicząc w demonstracjach, nagłaśniając afery partii rządzącej, protestując przeciwko bezprawiu, złodziejstwu i zakłamaniu w sferze publicznej. Rzesze ludzi angażowały się bezinteresownie, poświęcając swój wolny czas, a często i zdrowie, byle pomóc Polsce wrócić na tory rozwoju i poszanowania podstawowych wartości.
Udało się. Władzę w naszym kraju przejęła "dobra zmiana". Premierem została ciesząca się ogromnym poparciem społecznym Beata Szydło. Prawo i Sprawiedliwość zapowiadało daleko idącą reformę państwa, likwidację pookrągłostołowych zatrutych fundamentów. Odpowiedzialni za afery z udziałem władzy mieli zostać rozliczeni, chory system sądowniczy zreformowany, a polska kultura, gospodarka i prywatna przedsiębiorczość miały nareszcie odetchnąć dzięki stworzeniu im odpowiednich warunków do samodzielnego rozwoju.
Wyborcy PiS-u szli głosować na tę partię także w przekonaniu, że jej przedstawiciele doprowadzą do wyjaśnienia przyczyn tragedii smoleńskiej. Domagali się również zapewnienia ochrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci, oczyszczenia życia publicznego z postkomunistycznej agentury, odtajnienia raportu o likwidacji WSI i repolonizacji mediów.
Minęły cztery lata. Jak wiele z tych oczekiwań zostało spełnionych? To oczywiste, że nie wszystko da się zrobić od razu, że konieczność zmagania się z przeciwnościami na wielu polach jest szalenie wyczerpująca i wymaga niebywałej zręczności politycznej.
To wszystko można zrozumieć jednak wtedy, kiedy widać przynajmniej właściwy KIERUNEK zmian. Dla wielu wyborców PiS-u jednak, co najmniej od czasu nagłego i niezrozumiałego odwołania premier Beaty Szydło, kierunek przemian kraju stał się niejasny. Raptowna dymisja urzędującej premier, cieszącej się ogromnym poparciem w kraju i zdobywającej poparcie międzynarodowe, przypominała nocną zmianę w biały dzień.
Odwołanie śp. ministra Szyszki, ministra Macierewicza, zastąpienie Witolda Waszczykowskiego Jackiem Czaputowiczem to kolejne kroki, które "twardy elektorat" miał wytrzymać w imię "wyższych racji", jakie miały mu zostać objawione w późniejszym terminie.
Następnym szokującym posunięciem rządu była organizacja konferencji bliskowschodniej w Warszawie, podczas której nie dość, że Polska została wciągnięta w nieswoje konflikty, to jeszcze próbowano nas zniesławiać na arenie międzynarodowej. Jaką korzyść odnieśliśmy z tej konferencji? Nadal nie wiadomo.
To tylko niektóre z posunięć rządowych, których nie sposób zrozumieć ani przyjąć za dobrą monetę. Czy "twardy elektorat" wytrzymał? Nie do końca, co pokazują wyniki wyborów. Część dotychczasowych wyborców PiS-u zwyczajnie się... zdenerwowała i zapytała niczym kultowy bohater internetowego filmiku: "Gdzie są flagi?!".
Poparcie okazane Konfederacji nie wzięło się z powietrza. Nikt nie lubi być traktowany w sposób lekceważący, a tym bardziej - manipulowany. Polacy doświadczyli tego w swojej historii aż nadto.
Nie może zatem dziwić, że dziś wielu zastanawia się, ile jeszcze PiS-u zostało w PiS-ie. Niepokój budzą powyborcze zmiany, takie jak likwidacja ministerstwa energii, rozbicie ministerstwa środowiska i stworzenie ministerstwa klimatu, a ostatnio wybór na szefową Komisji Rodziny i Polityki Społecznej lewackiej działaczki zamieszczającej w mediach społecznościowych zdjęcia z hasłami: "Jesus isn't dick; so keep him out of my vagina" i "Aborcja jest OK". To z pewnością nie pomoże odzyskać nadwątlonego zaufania wyborców.
Jeśli Prawo i Sprawiedliwość myśli o kolejnej kadencji, powinno spróbować przywrócić znaczenie hasłu: "dobra zmiana". Na razie dziwne posunięcia partii rządzącej odzwierciedla raczej slogan: "dobra, zmiana".
Agnieszka Żurek
Udało się. Władzę w naszym kraju przejęła "dobra zmiana". Premierem została ciesząca się ogromnym poparciem społecznym Beata Szydło. Prawo i Sprawiedliwość zapowiadało daleko idącą reformę państwa, likwidację pookrągłostołowych zatrutych fundamentów. Odpowiedzialni za afery z udziałem władzy mieli zostać rozliczeni, chory system sądowniczy zreformowany, a polska kultura, gospodarka i prywatna przedsiębiorczość miały nareszcie odetchnąć dzięki stworzeniu im odpowiednich warunków do samodzielnego rozwoju.
Wyborcy PiS-u szli głosować na tę partię także w przekonaniu, że jej przedstawiciele doprowadzą do wyjaśnienia przyczyn tragedii smoleńskiej. Domagali się również zapewnienia ochrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci, oczyszczenia życia publicznego z postkomunistycznej agentury, odtajnienia raportu o likwidacji WSI i repolonizacji mediów.
Minęły cztery lata. Jak wiele z tych oczekiwań zostało spełnionych? To oczywiste, że nie wszystko da się zrobić od razu, że konieczność zmagania się z przeciwnościami na wielu polach jest szalenie wyczerpująca i wymaga niebywałej zręczności politycznej.
To wszystko można zrozumieć jednak wtedy, kiedy widać przynajmniej właściwy KIERUNEK zmian. Dla wielu wyborców PiS-u jednak, co najmniej od czasu nagłego i niezrozumiałego odwołania premier Beaty Szydło, kierunek przemian kraju stał się niejasny. Raptowna dymisja urzędującej premier, cieszącej się ogromnym poparciem w kraju i zdobywającej poparcie międzynarodowe, przypominała nocną zmianę w biały dzień.
Odwołanie śp. ministra Szyszki, ministra Macierewicza, zastąpienie Witolda Waszczykowskiego Jackiem Czaputowiczem to kolejne kroki, które "twardy elektorat" miał wytrzymać w imię "wyższych racji", jakie miały mu zostać objawione w późniejszym terminie.
Następnym szokującym posunięciem rządu była organizacja konferencji bliskowschodniej w Warszawie, podczas której nie dość, że Polska została wciągnięta w nieswoje konflikty, to jeszcze próbowano nas zniesławiać na arenie międzynarodowej. Jaką korzyść odnieśliśmy z tej konferencji? Nadal nie wiadomo.
To tylko niektóre z posunięć rządowych, których nie sposób zrozumieć ani przyjąć za dobrą monetę. Czy "twardy elektorat" wytrzymał? Nie do końca, co pokazują wyniki wyborów. Część dotychczasowych wyborców PiS-u zwyczajnie się... zdenerwowała i zapytała niczym kultowy bohater internetowego filmiku: "Gdzie są flagi?!".
Poparcie okazane Konfederacji nie wzięło się z powietrza. Nikt nie lubi być traktowany w sposób lekceważący, a tym bardziej - manipulowany. Polacy doświadczyli tego w swojej historii aż nadto.
Nie może zatem dziwić, że dziś wielu zastanawia się, ile jeszcze PiS-u zostało w PiS-ie. Niepokój budzą powyborcze zmiany, takie jak likwidacja ministerstwa energii, rozbicie ministerstwa środowiska i stworzenie ministerstwa klimatu, a ostatnio wybór na szefową Komisji Rodziny i Polityki Społecznej lewackiej działaczki zamieszczającej w mediach społecznościowych zdjęcia z hasłami: "Jesus isn't dick; so keep him out of my vagina" i "Aborcja jest OK". To z pewnością nie pomoże odzyskać nadwątlonego zaufania wyborców.
Jeśli Prawo i Sprawiedliwość myśli o kolejnej kadencji, powinno spróbować przywrócić znaczenie hasłu: "dobra zmiana". Na razie dziwne posunięcia partii rządzącej odzwierciedla raczej slogan: "dobra, zmiana".
Agnieszka Żurek

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 17.11.2019 20:30
Profesor Boštjan M. Turk: Bitwa o duszę Europy wchodzi w kluczową fazę
26.01.2026 13:32

Komentarzy: 0
– Jednym z głównych znaków nadziei dla przyszłości Europy jest sytuacja narodów Europy Środkowej, w szczególności Polski. Narody te wciąż tworzą wspólnotę ducha, a nie jedynie materializmu i konsumpcjonizmu, co odróżnia je od Europy Zachodniej, gdzie wartości cywilizacyjne często podporządkowane są ideologiom – mówi prof. Boštjan M. Turk w rozmowie z Adamem Chmieleckim.
Czytaj więcej
Adam Chmielecki: Pocztowcy też mają zjechać pod ziemię?
08.01.2026 10:02

Komentarzy: 0
Niestety wiele wskazuje na to, że w 2026 roku będziemy świadkami niejednej bitwy podobnej do tej, którą stoczyli górnicy z PG "Silesia". Przez Polskę przechodzi fala zwolnień grupowych. I swój szczyt ma chyba jeszcze przed sobą. Zapowiedzi „restrukturyzacji” i zwolnień płyną również z sektora publicznego, a wiele państwowych gigantów – do niedawna czempionów nie tylko krajowej gospodarki – radzi sobie coraz słabiej. Gdy przyjdą problemy, pamiętajmy o lekcji, której udzielili nam górnicy z „Silesii”.
Czytaj więcej
George Simion i Karol Nawrocki - proamerykańskie jastrzębie w Europie
05.01.2026 20:51

Komentarzy: 0
George Simion, lider rumuńskiej partii AUR, wyszedł z inicjatywą ogłoszenia roku 2026 „Rokiem Ameryki w Rumunii”. Ta wizja nie tylko pokazuje jak duże nadzieje Rumuni pokładają w Waszyngtonie, ale stanowi bliźniacze odbicie polskiej perspektywy. W Warszawie prezydent Karol Nawrocki prezentuje bardzo podobną postawę, co czyni obu polityków najważniejszymi proamerykańskimi jastrzębiami na kontynencie.
Czytaj więcej
Ruszają przygotowania do ekshumacji na Wołyniu dzięki oddolnej inicjatywie
19.12.2025 22:24

Komentarzy: 0
W miejscowości Ugły na Ukrainie ruszają pierwsze realne przygotowania do ekshumacji ofiar Rzezi Wołyńskiej. Po latach dyplomatycznego impasu w kwestii godnego pochówku zamordowanych Polaków, nastąpił wyczekiwany zwrot. Dzięki determinacji Stowarzyszenia „Pojednanie Polsko-Ukraińskie” oraz aktywności państwowych instytucji, rozpoczęły się techniczne przygotowania do ekshumacji ofiar ludobójstwa w pierwszej lokalizacji na Wołyniu.
Czytaj więcej
Czas rewolucji według Fareeda Zakarii. Czy czeka nas koniec świata, jaki znamy?
19.12.2025 14:22

Komentarzy: 0
Populistyczny gniew, radykalne zmiany technologiczne i kryzys tożsamości. Zjawiska społeczno-polityczne, które dziś obserwujemy, mogą być symptomami głębokiego, historycznego przełomu. Wydawnictwo Prześwity prezentuje „Czas rewolucji” autorstwa Fareeda Zakarii. To lektura warta uwagi dla każdego, kto chce zrozumieć, dlaczego współczesny świat trzęsie się w posadach i co ma z tym wspólnego XVII-wieczna Holandia.
Czytaj więcej