Szukaj
Konto

Tȟašúŋke Witkó: Wybudzenie ze snu o przyjaźni polsko - ukraińskiej

Wołodymyr Zełenski
Źródło: PAP | Autor: EPA/SERGEY DOLZHENKO Dostawca: PAP/EPA | Licencja: PAP | Wołodymyr Zełenski
Autor niniejszego felietonu – indywiduum na wskroś cyniczne, pozbawione jakichkolwiek uczuć wyższych oraz wyzute z rozumienia czegokolwiek, co znajduje się w zbiorze z opisem „empatia” – specjalnie odczekał ponad tydzień, aby pochylić się nad kolejnym klangorem jaki powstał na linii Kijów-Warszawa.
Co musisz wiedzieć:
  • Ukraińskie władze nadały jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy nazwę nawiązującą do UPA, co wywołało w Polsce szeroką debatę dotyczącą pamięci historycznej i relacji polsko-ukraińskich.
  • Autor felietonu ocenia, że decyzja Kijowa może oznaczać symboliczny koniec politycznych złudzeń dotyczących trwałego strategicznego partnerstwa Polski i Ukrainy oraz wymusić bardziej pragmatyczne podejście do wzajemnych relacji.
  • W tekście podkreślono, że Polska odegrała istotną rolę we wsparciu Ukrainy po rosyjskiej agresji, jednak zdaniem autora obecna sytuacja powinna skłonić Warszawę do prowadzenia polityki opartej przede wszystkim na własnym interesie narodowym.

 

Być może część z moich Wspaniałych Czytelników uzna, że postradałem rozum, ale – pomimo tego – rozmyślnie napiszę, iż nadanie jednostce Sił Zbrojnych Ukrainy imienia „Bohaterów UPA” jest najlepszym, co tylko mogło Polskę spotkać. Wiem, że teraz Państwo zdumieni złapali się za głowę, ale ja jednak twierdzę, że gwałtowne wybudzenie naszych elit z koszmarnych rojeń o wiecznej przyjaźni polsko-ukraińskiej jest tym, czego przeciętny Kowalski potrzebuje najbardziej, mianowicie urealnienia naszej polityki w stosunku do południowo-wschodniego sąsiada. Obecnie już nikt nie ma wątpliwości, że żadnego przymierza z Kijowem nie będzie, dzięki czemu sami wyborcy wymuszą na rządzących trzeźwe spojrzenie w kierunku Dniepru.

 

Anatomia ukraińskiej buty

Dziś, telewizyjni gadacze, aby przykryć swoje kompromitujące posunięcia z roku 2023 zaczynają nam, maluczkim, suflować narrację, że zdecydowanie wrogie kroki Wołodymyra Ołeksandrowycza Zełenskiego w stosunku do naszego kraju są efektem misternej gry niemieckiego wywiadu i dyplomatycznych nacisków Berlina na Kijów. Drodzy Czytelnicy, co za szczęście nas spotkało, że do czerwca 2023 roku graniczyliśmy od zachodu z Atlantydą, państwem niezwykle nam przyjaznym, a dopiero po jej zatonięciu przyszedł wraży Teuton i skłócił nas z Ukraińcami! Naturalnie, szydzę z bezsilności, ale przerażenie człowieka bierze, kiedy na własne oczy może się przekonać, jak oderwana od rzeczywistości i łapczywa na frukty jest kasta polityków i ich doradców.

Jak Państwo zauważyli, zakreśliłem datę popełniania błędów przez Polskę na połowę roku 2023. Dlaczego? Dlatego, że już wtedy było pewne, że „druga armia świata” ugrzęzła w wojnie pozycyjnej i Przemyślowi nie groziła wizyta tanków ze wstęgą świętego Jerzego na burtach. Wówczas, kiedy Rosjanie zostali zatrzymani, należało przejść do zimnej polityki transakcyjnej z Kijowem. 

 

Czołgi T-72, bojowe wozy piechoty BWP-1 i samoloty MiG-29, czyli młoty na Rosjan

Wielu z Państwa uważa zapewne, że wiosną 2022 roku nie należało wysyłać na Ukrainę czołgów, bojowych wozów piechoty i samolotów. Nic bardziej mylnego! Oddając żołnierzom spod niebieskożółtego sztandaru zajeżdżony sprzęt, będący owocem myśli militarnej sprzed ponad półwiecza, ubiliśmy najlepszy interes XXI wieku. Najmniejszym możliwym kosztem osłabiliśmy agresywną Rosję tak, że przez kolejne długie lata nie będzie ona w stanie nam zagrozić. Dobrze się stało, że polskie T-72 płonęły pod Charkowem, a nie Hrubieszowem! Tak, dziś wielu twierdzi, że można było w marcu i kwietniu roku 2022 zażądać od Ukrainy pieniędzy, ale pamiętajmy o sytuacji operacyjnej tamtego czasu! Walki o Hostomel, bitwa o Charków, natarcie rosyjskie na południu – przecież wtedy Kijów walczył o fizyczne przetrwanie, a my wydatnie mu w tym pomogliśmy, także dla naszego dobra i bezpieczeństwa. Pod żadnym pozorem nie należy dzisiejszej miary przykładać do tamtych czasów.

Błędem było – za który obecnie słono płacimy – niezażądanie od Ukrainy opłat za usługi w roku 2023. Podsumowując: w czerwcu 2026 roku Rzeczypospolita jest największym beneficjentem wojny Moskwy z Kijowem, bowiem obydwa te kraje są wyczerpane starciem zbrojnym na tyle, że teraz – kiedy obydwa ośrodki są jawnie nam wrogie – nie mogą zagrozić Polsce militarnie. Zełenski, wynosząc zbrodniarzy z UPA na piedestał, zwolnił Warszawę z jakiejkolwiek empatii w stosunku do jego państwa, co pozwoli prowadzić z nim politykę transakcyjną, bez oglądania się na opinię międzynarodową. Oczywiście, będzie to możliwe dopiero po zmianie władzy, ale październik 2027 roku jest tuż za progiem.

Howgh!

Tȟašúŋke Witkó, 5 czerwca 2026 r.


[Autor jest emerytowanym oficerem wojsk powietrznodesantowych. Miłośnik kawy w dużym kubku ceramicznym – takiej czarnej, parzonej, słodzonej i ze śmietanką. Samotnik, cynik, szyderca i czytacz politycznych informacji. Dawniej nerwus, a obecnie już nie nerwus]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 05.06.2026 22:02
Źródło: Tysol.pl