Marcin Brixen: Jako mąż i nie mąż

Tata Łukaszka wolno jechał samochodem przez osiedle. Wolno z dwóch względów. Po pierwsze dlatego, że właśnie wyjechał z myjni i nie chciał ochlapać pojazdu przejeżdżając zbyt szybko przez jakąś kałuże. A po drugie musiał uważać na pieszych. Właśnie zmieniono przepisy i pieszy miał pierwszeństwo nad pojazdem już po opuszczeniu lokalu mieszkalnego.
Tata Łukaszka wolno jechał samochodem przez osiedle. Wolno z dwóch względów. Po pierwsze dlatego, że właśnie wyjechał z myjni i nie chciał ochlapać pojazdu przejeżdżając zbyt szybko przez jakąś kałuże. A po drugie musiał uważać na pieszych. Właśnie zmieniono przepisy i pieszy miał pierwszeństwo nad pojazdem już po opuszczeniu lokalu mieszkalnego. Niestety, ustawodawca jak zwykle czegoś nie przewidział - tym razem tego, że istnieje coś takiego jak blok. Pieszy miał zatem pierwszeństwo już na klatce schodowej. Właśnie dlatego tata Łukaszka jechał wolno i kręcił głową na obie strony. I wtedy zauważył pana Sitko.
Po prawdzie to trudno go było nie zauważyć. Niósł jakąś ogromną taflę opakowaną w szary papier. Tata Łukaszka zatrzymał się i zaproponował, że go podwiezie. Włożyli taflę do bagażnika, wsiedli i ruszyli dalej. Pan Sitko był spocony, speszony i podejrzanie ogolony.
- ...jeszcze raz dziękuję - powtarzał pan Sitko. - Strasznie to ciężkie i niewygodne. Już rąk nie czuję. Idę od samego centrum budowlanego.
- Spory kawał. Dlaczego nie jechał pan tramwajem?
- Widać, że dawno nie jechał pan zbiorkomem - pan Sitko pokiwał głową. - Patrz pan.
Minął ich tramwaj. Pierwszy wagon, wymalowany w sześć kolorowych pasów, świecił pustką i neonem "Nur fur LGBT". W drugim, pomalowanym w typowe barwy komunikacji miejskiej panował nieludzki tłok.
Tata Łukaszka o mało nie stracił panowania nad kierownicą.
- Od kiedy są te wagony?!
- A od jakiegoś tygodnia - objaśnił pan Sitko. - Pod wejściem do bloku niech pan parkuje, w końcu mam ciężar do przeniesienia.
- Tam jest zakaz - rzekł posępnie tata Łukaszka kierując auto na parking. - Jeszcze wpadnie ORMO...
- Myślałem, że ORMO już nie ma.
- To jest nowe ORMO. Oddział Rowerowych Mścicieli-Ochotników. Wypisują mandaty kierowcom samochodów. Nie ma co ryzykować.
- Ale ja sam tego nie doniosę!
- Pomogę panu - zaofiarował się tata Łukaszka.
Nieśli taflę we dwóch do bloku.
- Co to jest? Opłatek? - zażartował tata Łukaszka.
- Drzwi od prysznica.
- Tuż przed świętami? Remont?
- Nie, uszkodziły się nam... Właściwie... - zająknął się pan Sitko. - To długa i dziwna historia. Otóż zadzwonili do nas wczoraj z urzędu miasta. Wie pan, ślub zawieraliśmy za komuny. Okazuje się, że WRN, czyli Wojewódzka Rada Narodowa, była nielegalna. To było neoWRN. Co za tym idzie, urzędnik stanu cywilnego nie był pełnoprawnym urzędnikiem, tylko jego dublerem.
- O Boże - zaczął rozumieć powagę sytuacji tata Łukaszka. - Czyli wasz ślub...
- ...był nieważny - dokończył pan Sitko. - Odłożyłem telefon, powiedziałem o wszystkim żonie, a ona teraz dla mnie z przeproszeniem obca kobieta jest.
- Coś takiego! I co pan zrobił?
- Mogłem zrobić tylko jedno. Przeprosiłem, wstałem, poszedłem do łazienki się ogolić. Wracam, a ona założyła lepszą bieliznę, tę wyjściową... Umalowała się. Przedstawiłem się, w rękę pocałowałem... No i co tu dalej robić, myślę...
- Do kina poszliście.
- A tam do kina. Żeby przełamać pierwsze lody, bo ja wie pan, nieśmiały jestem, to wódkę zaproponowałem. No i tak... Przy drugiej butelce... Straciliśmy... Khem... Kontrolę... Wie pan... Się romantycznie zrobiło i... Trochę nas poniosło...
- A zatem te drzwi od prysznica... - wyjąkał tata Łukaszka.
- No tak. To my. Na koniec.
- Na koniec?!
- Inne rzeczy już naprawiłem,
- Inne rzeczy?!
- Dwie złamane deski w tapczanie... Urwany kran w kuchni... Zerwany wieszak w przedpokoju... Pęknięta noga od stołu w pokoju... Odłamane haki na korytka na balkonie...
- Ho ho - tata Łukaszka silił się na spokój. - Ostro było...
- Być musiało, bo ta kobieta całkiem do rzeczy, powiem panu...
Dotarli do drzwi mieszkania. Pan Sitko zadzwonił. Drzwi otworzyła mu kobieta, która jeszcze do niedawna była jego żoną. Wyglądała tak jak zawsze. Nieumalowana, w fartuchu.
- Co się stało?! - przeraził się pan Sitko. Razem z tatą Łukaszka wnieśli drzwi i postawili je ostrożnie w korytarzu. Weszli w trójkę do kuchni
- Dzwonili z Unii Europejskiej - w głosie pani brzmiał hamowany płacz kiedy nakładała ziemniaki na talerz. - Ta WRN jednak była legalna.
- Nie...! - wykrzyknął pan Sitko i opadł ciężko na krzesło przy stole.
- Była legalna. I ten urzędnik też. I małżeństwo niestety też.
Rzuciła talerz na stół, aż się naczynie zakolebało.
- Żryj te pyry.
Po prawdzie to trudno go było nie zauważyć. Niósł jakąś ogromną taflę opakowaną w szary papier. Tata Łukaszka zatrzymał się i zaproponował, że go podwiezie. Włożyli taflę do bagażnika, wsiedli i ruszyli dalej. Pan Sitko był spocony, speszony i podejrzanie ogolony.
- ...jeszcze raz dziękuję - powtarzał pan Sitko. - Strasznie to ciężkie i niewygodne. Już rąk nie czuję. Idę od samego centrum budowlanego.
- Spory kawał. Dlaczego nie jechał pan tramwajem?
- Widać, że dawno nie jechał pan zbiorkomem - pan Sitko pokiwał głową. - Patrz pan.
Minął ich tramwaj. Pierwszy wagon, wymalowany w sześć kolorowych pasów, świecił pustką i neonem "Nur fur LGBT". W drugim, pomalowanym w typowe barwy komunikacji miejskiej panował nieludzki tłok.
Tata Łukaszka o mało nie stracił panowania nad kierownicą.
- Od kiedy są te wagony?!
- A od jakiegoś tygodnia - objaśnił pan Sitko. - Pod wejściem do bloku niech pan parkuje, w końcu mam ciężar do przeniesienia.
- Tam jest zakaz - rzekł posępnie tata Łukaszka kierując auto na parking. - Jeszcze wpadnie ORMO...
- Myślałem, że ORMO już nie ma.
- To jest nowe ORMO. Oddział Rowerowych Mścicieli-Ochotników. Wypisują mandaty kierowcom samochodów. Nie ma co ryzykować.
- Ale ja sam tego nie doniosę!
- Pomogę panu - zaofiarował się tata Łukaszka.
Nieśli taflę we dwóch do bloku.
- Co to jest? Opłatek? - zażartował tata Łukaszka.
- Drzwi od prysznica.
- Tuż przed świętami? Remont?
- Nie, uszkodziły się nam... Właściwie... - zająknął się pan Sitko. - To długa i dziwna historia. Otóż zadzwonili do nas wczoraj z urzędu miasta. Wie pan, ślub zawieraliśmy za komuny. Okazuje się, że WRN, czyli Wojewódzka Rada Narodowa, była nielegalna. To było neoWRN. Co za tym idzie, urzędnik stanu cywilnego nie był pełnoprawnym urzędnikiem, tylko jego dublerem.
- O Boże - zaczął rozumieć powagę sytuacji tata Łukaszka. - Czyli wasz ślub...
- ...był nieważny - dokończył pan Sitko. - Odłożyłem telefon, powiedziałem o wszystkim żonie, a ona teraz dla mnie z przeproszeniem obca kobieta jest.
- Coś takiego! I co pan zrobił?
- Mogłem zrobić tylko jedno. Przeprosiłem, wstałem, poszedłem do łazienki się ogolić. Wracam, a ona założyła lepszą bieliznę, tę wyjściową... Umalowała się. Przedstawiłem się, w rękę pocałowałem... No i co tu dalej robić, myślę...
- Do kina poszliście.
- A tam do kina. Żeby przełamać pierwsze lody, bo ja wie pan, nieśmiały jestem, to wódkę zaproponowałem. No i tak... Przy drugiej butelce... Straciliśmy... Khem... Kontrolę... Wie pan... Się romantycznie zrobiło i... Trochę nas poniosło...
- A zatem te drzwi od prysznica... - wyjąkał tata Łukaszka.
- No tak. To my. Na koniec.
- Na koniec?!
- Inne rzeczy już naprawiłem,
- Inne rzeczy?!
- Dwie złamane deski w tapczanie... Urwany kran w kuchni... Zerwany wieszak w przedpokoju... Pęknięta noga od stołu w pokoju... Odłamane haki na korytka na balkonie...
- Ho ho - tata Łukaszka silił się na spokój. - Ostro było...
- Być musiało, bo ta kobieta całkiem do rzeczy, powiem panu...
Dotarli do drzwi mieszkania. Pan Sitko zadzwonił. Drzwi otworzyła mu kobieta, która jeszcze do niedawna była jego żoną. Wyglądała tak jak zawsze. Nieumalowana, w fartuchu.
- Co się stało?! - przeraził się pan Sitko. Razem z tatą Łukaszka wnieśli drzwi i postawili je ostrożnie w korytarzu. Weszli w trójkę do kuchni
- Dzwonili z Unii Europejskiej - w głosie pani brzmiał hamowany płacz kiedy nakładała ziemniaki na talerz. - Ta WRN jednak była legalna.
- Nie...! - wykrzyknął pan Sitko i opadł ciężko na krzesło przy stole.
- Była legalna. I ten urzędnik też. I małżeństwo niestety też.
Rzuciła talerz na stół, aż się naczynie zakolebało.
- Żryj te pyry.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 23.12.2019 14:15
Komentarze
Sojusz wyborczy między lewicą a zorganizowanym muzułmańskim aktywizmem
25.05.2026 10:50

Komentarzy: 0
Jak poinformował włoski portal Il Giornale, w odbywających się wyborach lokalnych w Wenecji bierze udział aż siedmiu kandydatów muzułmańskich. Podobnie jest w innych miastach. Islamiści rekrutowani przez lewicę także w Lecco, Agrigento i Legnano.
Czytaj więcej
Nowy sondaż zaufania do polityków. Karol Nawrocki umacnia pozycję
30.04.2026 09:19

Komentarzy: 0
Najnowsze badanie opinii publicznej pracowni IBRiS dla Onetu przynosi niewielkie przetasowania w rankingu zaufania do polityków. Lider – prezydent Karol Nawrocki – powiększa swoją przewagę, a na dalszych miejscach Tusk wyprzedza Sikorskiego.
Czytaj więcej
Nowa awantura na X. Dziś Piński twierdzi, że do jego domu ktoś próbuje wejść
08.04.2026 17:55

Komentarzy: 0
Jak już wczoraj informowaliśmy, kontrowersyjny dziennikarz i redaktor naczelny portalu Wieści24.pl publikuje posty, w których zarzuca służbom obecnego rządu przejęcie kontroli nad jego komputerem i mówi o rzekomej siatce powiązań wśród dziennikarzy, prawników i polityków. Dziś pojawiły się kolejne wpisy.
Czytaj więcej
Rząd jedzie na ścianę. Nowy numer „Tygodnika Solidarność”
07.04.2026 19:00

Komentarzy: 0
Czy rząd stoi u progu poważnego kryzysu politycznego i gospodarczego? W najnowszym „Tygodniku Solidarność” nr 14/2026 wskazujemy na narastające napięcia, błędy w zarządzaniu państwem i możliwe konsekwencje dla obywateli.
Czytaj więcej
Najnowszy sondaż. KO prowadzi, ale traci przewagę nad PiS
28.03.2026 11:22

Komentarzy: 0
Według najnowszego sondażu Social Changes dla telewizji wPolsce24, największym poparciem wśród ugrupowań politycznych cieszy się Koalicja Obywatelska, choć jej przewaga nad Prawem i Sprawiedliwością nieco się zmniejszyła. Widać też wyraźne zmiany w poparciu dla mniejszych partii.
Czytaj więcej