Szukaj
Konto

Ewangelia na XIX Niedzielę Zwykłą z komentarzem

chodzenie po wodzie
Źródło: wikimedia.commons | Autor: Gustave Brion - Gallery 19C, Beverly Hills, California | Licencja: public_domain | Jezus i św. Piotr na wodach jeziora
W czytanej dziś w kościołach Ewangelii słyszymy opis wydarzenia, w którym Jezus idzie po powietrzni wód jeziora oraz sprawia, że Szymon Piotr również wychodzi z łodzi, jednak po chwili zaczyna tonąć.
Co musisz wiedzieć:
  • W kalendarzu liturgicznym przypada dziś 19. Niedziela zwykła;
  • W niedzielnych czytaniach Kościół rozważa fragment czternastego rozdziału Ewangelii Mateusza;
  • Jest to opis kroczenia Jezusa po wodzie i Jego interakcji z Szymonem Piotrem.

 

Ewangelia

Mt 14, 22-33
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Gdy tłum został nasycony, zaraz Jezus przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał.

Łódź zaś była już o wiele stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się, myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli.

Jezus zaraz przemówił do nich: «Odwagi! To Ja jestem, nie bójcie się!»

Na to odezwał się Piotr: «Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!»

A On rzekł: «Przyjdź!» Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie, podszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: «Panie, ratuj mnie!»

Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: «Czemu zwątpiłeś, człowiecze małej wiary?»

Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: «Prawdziwie jesteś Synem Bożym».
 

Komentarz

W komentarzu do dzisiejszych czytań ks. Marek Studenski - z youtube'owego kanału Szklanka dobrej rozmowy Diecezja Bielsko-Żywiecka - zwraca uwagę na to, gdzie można spotkań Pana Boga. - Eliasz jest w rozpadlinie skalnej i czeka na przyjście Pana. Pojawia się niesamowita wichura, jakaś nieludzka, bo takich wiatrów przecież nie ma, by burzyły skały i góry. Potem jest trzęsienie ziemi. Pana nie ma ani w wichurze, ani w trzęsieniu ziemi. Potem przychodzi ogień. Boga nie ma w ogniu. A potem Eliasz słyszy szmer łagodnego powiewu i już wie, że On nadchodzi. Eliasz wychodzi na spotkanie Pana Boga w ciszy łagodnego powiewu - opowiedział kaznodzieja.

- Moi kochani, jeśli chcemy spotkać Boga, musimy zdobyć się na ten komfort, by odnaleźć ciszę - stwierdza duchowny. - Bo Pan Bóg przychodzi cicho, na palcach. Mówi bardzo cicho, trzeba się wsłuchiwać - ks. Studencki podkreśla, że trzeba umieć zdystansować się od tego, co atakuje nasz umysł, od informacji, które zawłaszczają naszą uwagę, a to umożliwi nam kontakt z Bogiem. - A dzisiaj człowiek nie potrafi niczego kontemplować - zauważa. - Bóg przychodzi w ciszy łagodnego powiewu, jeśli nie zdobędziemy się na ten komfort, możemy ominąć przyjście Pana Boga. A to może nas drogo kosztować.

- Jeśli jesteśmy przekarmieni tym, co ciągle do siebie dopuszczamy, buszując po internecie, scrollując ekran smartphone'a, czy będzie miejsce dla tego, co wartościowe? - pyta kapłan. - Czy rozpoznamy Pana Boga i czy będziemy w stanie przyjąć to, co On chce nam przekazać?

- Dzisiaj w Ewangelii mamy niesamowitą scenę, po burzy na jeziorze Genezaret Piotr robi coś paradoksalnego, mimo że najadł się tyle strachu, mówi Jezusowi: karmi przyjść do Ciebie po wodzie. Idzie i w ostatnim momencie zaczyna tonąć. Wiedział, że miss powiedzieć: "Panie, ratuj mnie". Ten odruch "Panie, ratuj mnie" jest bardzo ważny, bo on może człowieka uratować, ale żeby zdobyć się na takie zawołanie, takie SOS, trzeba być do tego przygotowanym - zaznacza kaznodzieja. - To nie jest tak, że my od razu przewidzimy, co nas w życiu czeka. Człowiek, który czyta Ewangelię i nią żyje, i w radosnych chwilach swojego życia, i w trudniejszych, jest przygotowany, bo wie, że jak zacznie tonąć, to ma do kogo iść i wie, do kogo pójść. Zna ten adres - zaznacza duchowny. - To znamienne, że Piotr zaczął tonąć dopiero, gdy był przy Jezusie, na wyciągnięcie ręki. To znaczy, że wszyscy nosimy skarb w naczyniach glinianych (...) ale Jezus nikogo nie przekreśla. Właśnie dlatego, że Piotr wiedział, do kogo wołać o pomoc (...) Jezus natychmiast chwycił go za rękę i wyciągnął.

- Ta chwila ciszy, sama na sam z Bogiem, może być zbawienna, bo kiedy w życiu coś się zawali, wiem, do kogo wyciągnąć rękę a wtedy mam pewność, że On mnie uchwyci i wyciągnie z odmętów - zakończył ks. Studenski.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 09.08.2026 12:38
Źródło: opoka.org.pl, YT/Szklanka Dobrej Rozmowy - Diecezja Bielsko-Żywiecka