Szukaj
Konto

Z. Kuźmiuk: Konflikty interesów i handel wpływami ludzi EPL, a jej szef Donald Tusk milczy

Donald Tusk
Źródło: Flickr/European People's Party/CC BY 2.0
Kilka dni temu francuski dziennik „Liberation” opublikował kolejny już artykuł o skandalu finansowym w instytucjach UE z udziałem polityków Europejskiej Partii Ludowej (EPL), której szefem od listopada 2019 roku jest Donald Tusk.

Autor artykuły po długim dziennikarskim śledztwie oskarżył o konflikt interesów i handel wpływami przewodniczącego TSUE sędziego Koena Lenaertsa i innych ważnych urzędników związanych z EPL.

Mieli oni uczestniczyć w spotkaniach nielegalnie opłacanych z publicznych pieniędzy, a ich organizatorami mieli być Karl Pixten, były audytor w Europejskim Trybunale Obrachunkowymi (ostatnio skazany za oszustwa finansowe), oraz brukselscy loobyści.

W spotkaniach mieli także uczestniczyć ówczesny szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker, były wiceprzewodniczący KE Jyrki Katainen, a także były i obecny komisarz (teraz do spraw budżetu) Johannes Hahn.

Znamienne, że jak pisze autor artykułu, już obecna Komisja Europejska pod przewodnictwem Ursuli von der Leyen, a także władze kilku krajów w rządach, których dominującą rolę odgrywają partie należące do EPL, miały naciskać na Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF), aby nie prowadził śledztwa w tej sprawie.

I rzeczywiście takie śledztwo nie jest wdrożone, mimo że pierwsze artykuły na ten temat ukazały się już jakiś czas temu, co więcej, w samym OLAF ważne stanowiska niedawno objęli działacze związani z EPL.

Wygląda na to, że ważni politycy, piastujący główne stanowiska w instytucjach unijnych, związani z EPL, za wszelką cenę chcą "ukręcić głowę" tej aferze, skoro zdecydowali naciskać na sam OLAF.

Milczenie lidera PO

Zadziwiające jest to, że mimo tego, iż afera jest opisywana w głównej francuskiej gazecie i to przez dziennikarza, który ma uznanie w środowisku, Donald Tusk nie zabiera głosu w tej sprawie.

Wprawdzie opisywane spotkania miały miejsce w latach 2010-2018, kiedy Tusk i Platforma byli tylko członkiem EPL, ale później od roku 2014, z rekomendacji EPL, zajmował on przecież jedno z najważniejszych stanowisk w instytucjach unijnych, przez dwie dwuipółletnie kadencje był przewodniczącym Rady Europejskiej.

Natychmiast po odejściu z tego stanowiska został przewodniczącym EPL i mimo tego, że od lipca tego roku wrócił do polskiej polityki, to w dalszym ciągu tę funkcję pełni i pobiera za to stosowne wynagrodzenie.

Tusk wręcz codziennie atakuje rząd Prawa i Sprawiedliwości, odsądza go od "czci i wiary", posądza go o wszystkie niegodziwości tego świata, nieustannie oskarża, ostatnio o to, że jest proputinowski.

Nie znalazł jednak czasu, żeby nie tylko skomentować doniesienia francuskiego dziennika, ale nawet na zapowiedź, że natychmiast zajmie się sprawą i zażąda wyjaśnień od wymienionych w artykule urzędników unijnych instytucji.

Wyjaśni, czy rzeczywiście były naciski przedstawicieli jego partii na urząd zajmujący się nadużyciami finansowymi - OLAF, żeby nie wszczynał dochodzenia w tej sprawie i kto zdecydował się stosować takie naciski.

Marginalizacja Tuska

Tusk po odejściu z niemieckiego rządu, a w konsekwencji i polityki swojej promotorki kanclerz Angeli Merkel, ma już w Brukseli niewiele do powiedzenia i najprawdopodobniej straci to stanowisko już na wiosnę przyszłego roku.

Ale ciągle jeszcze kieruje partią EPL i teksty, które tak naprawdę kompromitują wierchuszkę jego ugrupowania, nie powinny być zbywane milczeniem, bo chodzi przecież o najważniejsze instytucje UE, w których ci ludzie zajmują kierownicze stanowiska.

Jeszcze ważniejszą kwestią jest wiarygodność tych instytucji, które pod wydumanymi powodami szykanują Polskę i inne kraje za brak praworządności, w sytuacji kiedy kierujący nimi ludzie sami mają konflikty interesów i handlują wpływami.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 06.12.2021 14:35
Źródło: Z. Kuźmiuk blog