Szukaj
Konto

Wyborcza: "Albo wpuścimy świeżą krew z Afryki, albo będziemy muzeum dla bogatych Chińczyków"

Siedziba "Gazety Wyborczej"
Źródło: Adrian Grycuk - Wikipedia /CC BY-SA 3.0
Spore poruszenie w mediach społecznościowych wywołała sobotnia publikacja "Gazety Wyborczej" dot. imigrantów z Afryki.

Publikacji nosi znamienny tytuł "Albo wpuścimy świeżą krew z Afryki, albo Europa będzie wielkim muzeum dla bogatych Chińczyków". Tekst jest wywiadem z holenderskim pisarzem Ilją Leonardem Pfeijfferem, który w swoich tezach powołuje się na... Karola Marksa.

"Uchodźcy z Afryki to dokładnie to, czego potrzeba"

40 tys. uchodźców z Afryki to jest dokładnie to, czego potrzebuje takie miasto jak Wenecja. Musieliby przecież gdzieś pracować, potrzebowaliby butów, ubrań, możliwości zrobienia zakupów. Wtedy miasto miałoby znowu normalną strukturę gospodarczą

- przekonuje na łamach "Wyborczej" Pfeijffer. Jego zdaniem "Europejska dyskusja wokół migrantów i uchodźców jest pięknym paradoksem, bo ogromną część swojego sukcesu Europa zawdzięcza właśnie migracjom".

Migracja jest nie tylko motorem rozwoju cywilizacji, ale też czymś naturalnym. Od momentu, kiedy stanęliśmy na dwóch nogach, zaczęliśmy iść. Tylko teraz to, że inni do nas idą, stało się zagrożeniem dla naszego komfortu. W Holandii jest wielka awantura o te kilka tysięcy migrantów, których Unia ma tam relokować. Ale 20 tys. uchodźców z Ukrainy nie było problemem

- przekonuje pisarz i dodaje, że "Ukraińcy są oczywiście podobni kulturowo", ale "prawdziwa różnica pomiędzy Europejczykami i migrantami z Afryki czy Bliskiego Wschodu jest gdzie indziej - dzieli nas oś czasu, stosunek do niej".

"O tym przecież pisał Marks"

W swoich wywodach Pfeijffer powołuje się na Karola Marksa.

Do zmiany podejścia do migrantów nie potrzeba rewolucji. Starczy myślenie o własnym interesie (...) Natomiast rewolucji, owszem, potrzeba, ale do czegoś innego. Tym wielkim problemem stojącym za zagrożeniami dzisiejszego świata jest niedziałający kapitalizm, którego nie da się już utrzymać. Żeby to naprawić, potrzeba radykalnej zmiany, to o tym przecież pisał Marks

- przekonuje rozmówca "Wyborczej" i podkreśla, że problemem z naukami Marksa jest taki, że... nigdy nie zostały wprowadzone w życie "literalnie".

Rewolucja w Rosji nie była marksistowska, bo Marks pisał nie o rosyjskich chłopach, tylko o uprzemysłowionej Anglii i Londynie. Inna sprawa, że dopiero teraz widzimy w pełnej skali to, co on przewidział

- podkreśla Pfeijffer.

Tekst usunięto

Co ciekawe, publikacja nie jest już dostępna na stronie "Gazety Wyborczej". Po kliknięciu w link, który pierwotnie kierował do artykułu, obecnie widzimy napis "Nie znaleziono strony o podanym adresie. Za chwilę zostaniesz automatycznie przekierowany na Wyborcza.pl". Kontrowersyjne tezy z wywiadu krążą jednak po sieci, a internauci licznie pytają w mediach społecznościowych "Gazetę Wyborczą", co się stało z artykułem.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 14.10.2023 16:36
Źródło: wyborcza.pl / Twitter