Szukaj
Konto

Konstytucja RP czy prawo UE? O co naprawdę toczy się spór wokół Trybunału Konstytucyjnego

Budynek Trybunału Konstytucyjnego
Źródło: Wikipedia | Autor: Adrian Grycuk | Licencja: CC BY-SA 3,0 pl | Trybunał Konstytucyjny
opinia
Czy w razie konfliktu między prawem Unii Europejskiej a Konstytucją RP pierwszeństwo powinno mieć prawo krajowe czy unijne? To pytanie powraca w związku z wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego z 30 października 2026 roku. Paweł Jędrzejewski przekonuje, że stawką sporu jest nie tylko kierownictwo TK, ale również zakres polskiej suwerenności i relacje między instytucjami państwa a Unią Europejską.
Co musisz wiedzieć:
  • Spór wokół Trybunału Konstytucyjnego dotyczy nie tylko jego kierownictwa. Paweł Jędrzejewski uważa, że wydarzenia z 30 października 2026 roku wpisują się w szerszy konflikt dotyczący relacji między Konstytucją RP a prawem Unii Europejskiej.

  • Polski TK i TSUE prezentowały odmienne stanowiska dotyczące pierwszeństwa prawa. Polski Trybunał podkreślał nadrzędność Konstytucji RP, natomiast TSUE stoi na stanowisku pierwszeństwa prawa UE w zakresie jego stosowania, również wobec sprzecznych norm konstytucyjnych państw członkowskich.

  • Autor ostrzega przed możliwym ograniczeniem polskiej suwerenności. Przekonuje, że zmiany w Trybunale mogą mieć znaczenie dla przyszłych rozstrzygnięć dotyczących prawa unijnego. Jest to jednak jego interpretacja polityczna, a nie udokumentowany plan instytucji UE.

 

Obserwowanie na bieżąco lawiny wydarzeń w związku z nielegalnym przejęciem Trybunału Konstytucyjnego przez uzurpatorów w piątek, 30 października, powoduje, że skupiamy się "na drzewach", nie dostrzegając "lasu".

 

Co jest najwyższym prawem w Polsce?

Widzimy więc dramatyczny rozwój wypadków, koncentrujemy na medialnych detalach, a w tym samym czasie ginie nam z oczu to, co najważniejsze. Czyli konsekwencje obecnego konfliktu wybiegające daleko w przyszłość. Bo od tego, co dzieje się teraz, zależy odpowiedź na pytanie, czy w Polsce będzie obowiązywać - w spornych kwestiach - polska Konstytucja, czy też prawo wyznaczane przez Unię Europejską. Czyli - mówiąc wprost - czy Polska zachowa suwerenność, czy ją utraci.

Kluczowe pytanie brzmi: czy w Polsce ważniejsza jest Konstytucja RP czy prawo Unii Europejskiej? Istnieją na  nie dwie, całkiem różne odpowiedzi. Stanowiska polskiego Trybunału Konstytucyjnego (TK) i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) są w tej materii zdecydowanie sprzeczne.

TK wielokrotnie wypowiadał się na ten temat i konsekwentnie stał na stanowisku, że Konstytucja RP jest najwyższym prawem w Polsce, stojącym ponad prawem unijnym. Natomiast pogląd TSUE jest równie jednoznaczny i bezwzględny, ale całkowicie odmienny: prawo Unii Europejskiej ma pierwszeństwo przed wszystkimi przepisami prawa krajowego państw członkowskich, w tym również przed ich konstytucjami. To stwarza kolosalny konflikt.

 

3 x Konstytucja

Już w roku 2005, badając zgodność Traktatu Akcesyjnego z Konstytucją, polski Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przystąpienie Polski do UE nie unieważniło najwyższej mocy prawnej Konstytucji. Podkreślił, że nie może dojść do przekazania kompetencji, które oznaczałoby podporządkowanie Rzeczypospolitej organom pozaustrojowym.

Kolejny wyrok TK (z listopada 2011 roku) potwierdził, że Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej.

Najbardziej bezpośrednie rozstrzygnięcie zapadło w roku 2021. TK uznał wówczas niektóre przepisy Traktatu o Unii Europejskiej za niezgodne z polską Konstytucją. Trybunał podkreślił, że próby ingerencji TSUE w polski system sądownictwa wykraczają poza kompetencje przekazane przez Polskę w traktatach. TK uznał, że prawo unijne ma pierwszeństwo przed ustawami, ale nigdy nie stoi ponad Konstytucją. Stanowisko polskiego TK, przesądzające de facto o polskiej suwerenności, weszło w dramatyczną kolizję z unijnym porządkiem prawnym.

 

TSUE: "Konstytucja stoi niżej"

Zasada pierwszeństwa prawa UE zakłada, że prawo unijne ma prymat nad każdym prawem krajowym, w tym także nad krajowymi konstytucjami. W opinii Rzecznika Generalnego TSUE (z marca 2025 roku) kwestionowanie przez polski TK nadrzędności prawa Unii Europejskiej oraz autorytetu wyroków TSUE stanowi frontalne uderzenie w zasady unijnego porządku prawnego. Rzecznik stwierdził także, że - w świetle standardów prawa UE - polskiego TK nie można uznać za niezawisły i bezstronny sąd ustanowiony na mocy ustawy, wskazując m.in. na kontrowersje wokół powołania niektórych sędziów oraz prezesa.

Ostateczny wyrok został wydany przez Wielką Izbę Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej 18 grudnia 2025 roku. Według TSUE prawo unijne nie może być ograniczane przez żadne akty prawa krajowego. Dotyczy to zarówno zwykłych ustaw, jak i norm o charakterze konstytucyjnym. Konsekwentnie, TSUE orzekł, że Polska naruszyła prawo unijne, kwestionując zasadę jego pierwszeństwa nad Konstytucją RP przez orzeczenia własnego Trybunału Konstytucyjnego. TSUE zakwestionował również niezależność samego polskiego TK, wskazując, że w świetle kryteriów unijnych nie spełnia on wymogów niezawisłego i bezstronnego sądu ustanowionego na mocy ustawy.

 

O to toczy się gra

Jest więc jasne, że dla władz UE idealnym będzie w Polsce nowy TK, który przekreśli wyroki poprzednich Trybunałów i uzna wyższość prawa unijnego nad Konstytucją RP. Dlatego żadna instytucja unijna nie skrytykuje rządu Donalda Tuska za nawet najbardziej wyzywające złamanie prawa, za najbardziej oczywiste naruszenie trójpodziału władzy.

Władze Unii Europejskiej, ta potężna machina biurokratyczna, ma naturalną tendencję do zagarniania pod swoje wpływy kolejnych obszarów i aspektów rzeczywistości społecznej, ekonomicznej, politycznej i kulturowej. Kością w gardle staje jej każda próba ograniczenia władzy. Dlatego ubezwłasnowolnienie państwa polskiego i polskiej demokracji - największej i najlepiej rozwijającej się wśród państw centralnej i wschodniej Europy - jest kwestią priorytetową. To byłby dla unijnych biurokratów milowy krok na drodze do radykalnego poszerzenia zakresu władzy. Celem więc musi być odebranie Polakom podmiotowości. To się nie stanie, dopóki polski Trybunał Konstytucyjny nie wycofa się ze swoich orzeczeń o wyższości Konstytucji RP nad prawem unijnym. Lub - co jest nawet bardziej prawdopodobne - uniknie jednoznacznej deklaracji, ale będzie po prostu stawiał prawo unijne ponad Konstytucją RP w sytuacji, gdy pojawi się pomiędzy nimi jakakolwiek sprzeczność.

Do osiągnięcia tego celu potrzebne jest przejęcie TK przez ludzi przekonanych, że władze UE i ustalane przez nie prawa będą korzystniejsze dla Unii (i dla Polski?) od tego, co Polscy wyborcy mogą osiągnąć wykorzystując własne narzędzia demokracji. Ludzi, którzy wierzą bardziej w Unię niż w Polskę. Do tego - jako pierwszy, "techniczny" krok - niezbędne jest usunięcie sędziego Bogdana Święczkowskiego, a wprowadzenie np. Macieja Berka. I to się właśnie dzieje.

Batalia jak o Konstytucję 3 Maja

Tej fundamentalnej sprawy dotyczy de facto obecny spór. Na tym polega istota konfliktu. Dlatego ma on tak ogromne znaczenie i niewyobrażalnie poważne będą jego ostateczne konsekwencje.

Trudno powstrzymać się przed skojarzeniem, że pobrzmiewają w nim echa historycznej batalii o Konstytucję 3 Maja, której samodzielności nie mogły znieść potęgi ówczesnej Europy.

[Tytuł, lead i sekcja "Co musisz wiedzieć" od Redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 02.11.2026 20:47
Źródło: tysol.pl