"W trosce o powagę miejsca". Kuriozalne tłumaczenie berlińskiej policji po interwencji wobec Polaków

- Działacze ROG chcieli przejść pod miejsce upamiętniające polskie ofiary II wojny światowej
- Niemiecka policja nie zgodziła się na wniesienie krzyża i transparentów
- Nagrania z interwencji wywołały burzę w mediach społecznościowych
Chcieli oddać hołd polskim ofiarom
Do zdarzenia doszło w Berlinie podczas zgromadzenia organizowanego przez działaczy Ruchu Obrony Granic. Uczestnicy chcieli przejść pod miejsce upamiętniające Polaków zamordowanych przez Niemców podczas II wojny światowej.
Jak relacjonowali przedstawiciele organizacji, planowali zabrać ze sobą krzyż oraz tablice poświęcone polskim ofiarom niemieckich zbrodni. Wcześniej niemieckie służby miały jednak zakwestionować część przygotowanych symboli.
"Powiedzieli, że mamy prawo przemaszerować, ale bez krzyża i bez plakatów. Absolutnie na to się nie zgadzamy. To jest bezprawie" - mówił przed rozpoczęciem marszu Robert Bąkiewicz.
Niemcy: chodziło o "powagę miejsca"
Według relacji przedstawionej przez "Berliner Zeitung" około 15 mężczyzn w żółtych kamizelkach zgromadziło się w pobliżu Reichstagu. Celem było dotarcie do miejsca pamięci poświęconego Polakom zamordowanym podczas II wojny światowej.
Berlińska policja nie zgodziła się jednak na przemarsz z krzyżem i transparentami. Funkcjonariusze argumentowali, że ustawienie 2,5-metrowego krzyża, rozwijanie transparentów oraz korzystanie z nagłośnienia "nie jest zgodne z charakterem miejsca pamięci".
Policyjny tłumacz miał zaproponować uczestnikom pozostanie w parku lub udanie się pod pomnik w małych grupach. To właśnie argument o konieczności zachowania "powagi miejsca" stał się głównym uzasadnieniem działań niemieckich służb.
Brutalna interwencja policji
Po około godzinie rozmów uczestnicy marszu ruszyli w kierunku miejsca pamięci z krzyżem i transparentami. Wówczas niemiecka policja zatrzymała przemarsz.
Do mediów społecznościowych trafiły nagrania pokazujące przebieg interwencji. Widać na nich, jak funkcjonariusze przewracają uczestników zgromadzenia na ziemię, zakładają im ręce za plecy i prowadzą do policyjnych pojazdów.
Według relacji Ruchu Obrony Granic część działaczy została pobita, obezwładniona i zakuta w kajdanki.
"Ponieważ doszło do stawiania oporu, nasi funkcjonariusze zastosowali środki przymusu bezpośredniego" - przekazała później berlińska policja.
Burza po publikacji nagrań
Nagrania z Berlina szybko rozeszły się po internecie i wywołały tysiące komentarzy. Wielu internautów krytykowało działania niemieckiej policji, wskazując, że interwencja została przeprowadzona wobec osób chcących uczcić pamięć polskich ofiar niemieckich zbrodni.
W niemieckich mediach podkreślano natomiast, że po publikacji materiałów funkcjonariusze stali się celem licznych obraźliwych komentarzy, a część z nich otrzymała nawet groźby śmierci.
Berlińska policja poinformowała również o wszczęciu postępowań wobec sześciu zatrzymanych uczestników zgromadzenia. Zarzuty mają dotyczyć między innymi stawiania oporu funkcjonariuszom, znieważenia oraz naruszenia przepisów dotyczących zgromadzeń.
Zamiast pomnika - głaz pamięci
Cała sytuacja wywołała dodatkowe emocje również dlatego, że od lat trwa dyskusja dotycząca sposobu upamiętnienia polskich ofiar niemieckiej okupacji i niemieckich zbrodni podczas II wojny światowej.
To właśnie przy miejscu poświęconym pamięci Polaków działacze Ruchu Obrony Granic chcieli oddać hołd zamordowanym rodakom. Ostatecznie ich marsz został zatrzymany przez niemiecką policję, która jako główny powód swojej decyzji wskazała konieczność ochrony "powagi miejsca pamięci", jakie ma symbolizować kontrowersyjny głaz. Kwestia samego głazu już bowiem sama w sobie budzi wątpliwości co do powagi, z jaką Niemcy mieliby podchodzić do upamiętnienia ofiar swoich przodków.
Komentarze
Niemiecka policja pobiła Bąkiewicza i działaczy ROG. Gmyz: Berlińska policja nigdy nie zachowywała się tak brutalnie

Niemiecka policja pobiła działaczy ROG. Są informacje na temat stanu zdrowia Roberta Bąkiewicza

Bąkiewicz i działacze ROG brutalnie pobici i skuci kajdankami przez niemiecką policję

Ziobro ostro o sędzi, która skazała Bąkiewicza. „Ślepy lewicowy aktywizm”

Bąkiewicz skazany za obronę Kościoła







