Szukaj
Konto

Papież przypomniał bł. Władysława Findysza – pierwszego polskiego męczennika komunizmu

wizerunek polskiego męczennika komunizmu
Źródło: wikimedia.commons | Autor: Szymon Maksymilian Wilk - Praca własna | Licencja: CC BY-SA 3.0 | Witraż przedstawiający bł. ks. Władysława Findysza w Kościele w Nowym Żmigrodzie
W czasie dzisiejszej audiencji generalnej Leon XIV przypomniał postać bł. ks. Władysława Findysza, pierwszego beatyfikowanego męczennika prześladowań komunistycznych w Polsce. Oto kim był, kapłan, o którym Leon XIV mówi, że „jego świadectwo przypomina, że cywilizację miłości buduje się przebaczając i zwyciężając zło dobrem”.
Co musisz wiedzieć:
  • Leon XIV przypomniał dziś postać bł. ks. Władysława Findysza;
  • Duchowny był pierwszym polskim beatyfikowanym męczennikiem czasów komunizmu;
  • Zmarł 21 sierpnia 1964 r. w opinii świętości, został beatyfikowany 19 czerwca 2005 r. 

 

Losy bł. ks. Władysława Findysza pokazują skalę nienawiści władz komunistycznych wobec Kościoła. Fałszywie oskarżony o zmuszanie ludzi do praktyk religijnych, został skazany na dwa i pół roku więzienia. W czasie uwięzienia był poddawany fizycznemu i psychicznemu znęcaniu, a władze uniemożliwiły mu zaplanowaną operację raka przełyku. Zwolniony w stanie skrajnego wycieńczenia, zmarł kilka miesięcy później w opinii świętości.

Ani więzienie, ani śmierć nie odłączyły go od Chrystusa i od owiec, które zostały mu powierzone

– pisał o nim papież Franciszek w liście z okazji 50-lecia jego męczeńskiej śmierci.

Błogosławiony Władysław niech będzie dla wszystkich kapłanów wezwaniem do wierności, do świętości i do całkowitego oddania w codziennej posłudze Chrystusowi i braciom. Dla wszystkich wiernych niech będzie znakiem i przykładem zawierzenia Bogu i radykalnego przywiązania do Chrystusa i do wartości, które w Ewangelii proponuje wszystkim ludziom.

 

Powołanie, które dojrzewało w trudach dzieciństwa

Władysław Findysz urodził się w 1907 r. w Krościenku Niżnym k. Krosna, na południu Polski, pod ówczesnym zaborem austriackim. Jego dzieciństwo naznaczone było panującą w regionie nędzą i osobistym dramatem: gdy miał niespełna pięć lat, stracił matkę.

Zaledwie kilka lat później, gdy po okrucieństwach I wojny światowej Polska po 123 latach zaborów powróciła na mapę Europy jako suwerenne państwo, młody Władek dorastał w cieniu doświadczeń wojny, której skutki dotknęły także jego rodzinne strony. W odrodzonej Polsce, w 1927 r., po zdaniu matury, zdecydował się na drogę kapłaństwa i wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Przemyślu. Tam rozpoczęła się droga, na której miał w sposób heroiczny wypełnić słowa św. Pawła, że nic „nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga”.

 

Kapłan wśród ran i zgliszczy wojny

Po święceniach kapłańskich i posłudze w kilku parafiach – także w Borysławiu i Drohobyczu, na terenach dzisiejszej Ukrainy, bowiem część ówczesnej diecezji przemyskiej to ziemie, znajdujące się dziś za wschodnią granicą Polski – trafił do Nowego Żmigrodu. Nie mógł wówczas przypuszczać, że parafialny kościół św. Piotra i Pawła, którego został proboszczem, zostanie kiedyś sanktuarium, poświęconym jemu samemu.

Wielokulturowy i wielowyznaniowy region, w którym przyszło mu pełnić posługę, był miejscem spotkania różnych tradycji i kultur. Młody kapłan zasłynął z niezwykłej serdeczności i troski o wszystkich mieszkańców, ale też surowości, zwłaszcza wobec siebie samego. Jego parafianie nosili w sobie świeże i głębokie rany, spowodowane II wojną światowąWładze niemieckie władze wysiedliły wszystkich mieszkańców miejscowości, wraz z ks. Findyszem, a sam Nowy Żmigród został niemal całkowicie zniszczony. Po powrocie, 23 stycznia 1945 r., kapłan zaangażował się w odbudowę życia parafialnego i pomoc mieszkańcom dotkniętym wojną. Wkrótce przyszło mu zmierzyć się z kolejnym zagrożeniem: represjami władz komunistycznych i programową ateizacją społeczeństwa.

 

„Urodził się, by zostać księdzem”

W czasach bardzo trudnych, gdy na tych ziemiach panowała okupacja

– wspominał jeden z jego przyjaciół, Mieczysław Brożyna.

On starał się dodawać nam nadziei, mówiąc, że wszystko to minie. I, że przyjdą czasy, gdy ludzie inaczej będą patrzeć na życie. Potrafił wczuć się w życie innych, pocieszać ich. Pomagał ubogim i chorym. 

Ks. Findysz z narażeniem życia pomagał osobom prześladowanym i zagrożonym śmiercią, niezależnie od ich narodowości i wyznania, w tym Żydom, którym pomagał w ucieczce na Węgry.

On chciał całą parafię prowadzić do Boga. Czuł się odpowiedzialny za każdego człowieka i każdą rodzinę. Sam pomagał i prosił o pomoc dla potrzebujących. Myślę, że urodził się po to, by zostać księdzem.

 

Apostoł jedności w narodzie

Ks. Findysz zdawał sobie sprawę, że trudne powojenne czasy mogą przyczynić się do podziałów w narodzie, ciężko doświadczonym przez wojnę i okupację. Oprócz doraźnej pomocy, niesionej parafianom, był orędownikiem jedności w narodzie i głosicielem niezawodnej nadziei w każdym aspekcie życia. Czynił to wbrew założeniom powojennego państwa komunistycznego, które dążyło do usunięcia Boga z życia społecznego, a Kościół katolicki i jego kapłanów poddawało represjom.

Był lubiany przez młodzież i szanowany przez parafian. Szybko stał się solą w oku komunistycznych władz – już od 1946 r. był inwigilowany przez Urząd Bezpieczeństwa. W 1952 r. został zawieszony przez władze szkolne w nauczaniu katechizmu w miejscowym liceum. Następnie dwukrotnie władze odmówiły mu pozwolenia na pobyt w strefie nadgranicznej, uniemożliwiając mu sprawowanie posługi duszpasterskiej w części parafii. Jednak czas najdotkliwszych prześladowań zbiegł się z pracami Soboru Watykańskiego II.

 

„Soborowy Czyn Dobroci”

Gdy podczas prac soborowych Jan XXIII poprosił wiernych o duchowe wsparcie w postaci modlitw i „dzieł dobra”. W Polsce, z inicjatywy prymasa Stefana Wyszyńskiego, powstała inicjatywa „Soborowego Czynu Dobroci” – konkretnych dzieł i modlitw, podejmowanych w polskich rodzinach i społeczeństwach, jako wsparcie w realizacji soborowych postanowień odnowy moralnej Kościoła.

Duch przebaczenia, pojednana, zgody, darowania waszych krzywd, prawdziwych czy urojonych, braterska przyjaźnie wyciągnięta dłoń, uśmiech i oko życzliwe dla wszystkich, to najlepsza i najskuteczniejsza forma pomocy dla zjednoczenia chrześcijan

– pisali wówczas biskupi. Soborowe Czyny Dobroci, które stałyt się jednym z ważnych elementów polskiego programu duszpasterskiego związanego z Soborem, były wówczas fenomenem na skalę Kościoła powszechnego.

Także ks. Findysz włączył się w to dzieło, zachęcając do niego swoich parafian. Po operacji tarczycy, mając problemy z głosem, jako osobisty i dyskretny wyraz troski o niektórych parafian skierował do nich ponad sto listów. Zachęcał w nich m.in. do troski o życie sakramentalne, zerwania z nałogami oraz pojednania i zakończenia rodzinnych i sąsiedzkich waśni. Osobom żyjącym w związkach niesakramentalnych przypominał o potrzebie pojednania się z Bogiem i uregulowania swojej sytuacji w Kościele, oferując pomoc w zawarciu sakramentalnego małżeństwa. Niektórzy adresaci poczuli się dotknięci tymi apelami i złożyli skargę do władz komunistycznych. Posłużyły one następnie jako podstawa oskarżenia ks. Findysza o zmuszanie obywateli do praktyk i obrzędów religijnych, a w konsekwencji do wszczęcia przeciwko niemu postępowania i wytoczenia pokazowego procesu.

 

Skazany za wiarę

W 1963 r. zaaraesztowano go i osadzono w ówczesnym więzieniu na zamku w Rzeszowie. Wymownym znakiem nienawiści, jaką wobec niego żywiły władze, były doznane w więzieniu upokorzenia oraz znęcanie fizyczne i psychiczne. Oskarżono go m.in o łamanie konstytucji i sumień oraz zmuszanie ludzi do wyznawania wiary katolickiej, a w pokazowym procesie skazano na dwa i pół roku więzienia.

Pierwsze dwa miesiące kary odbywał w Rzeszowie. 25 stycznia 1964 r. został przeniesiony do Centralnego Więzienia przy ul. Montelupich w Krakowie. Choć potwierdzono wówczas, że cierpi na chorobę nowotworową i wymaga pilnego leczenia, władze więzienne i sądowe odmawiały mu właściwego leczenia oraz uniemożliwiły przeprowadzenie wcześniej zaplanowanej operacji nowotworu przełyku – mimo interwencji władz diecezji i adwokata. Wskutek tego, a także znęcania fizycznego i psychicznego, jego stan zdrowia gwałtownie się pogarszał. 29 lutego 1964 r. został warunkowo zwolniony w stanie skrajnego wycieńczenia. Powrócił do Nowego Żmigrodu i zmarł 21 sierpnia 1964 r. w opinii świętości. 19 czerwca 2005 r. został beatyfikowany w Warszawie.

Dorota Abdelmoula-Viet
Komentarzy: 0
Data publikacji: 19.08.2026 21:55
Źródło: vaticannews.va/pl