Śmierć Polki i szokujące dane z Niemiec. Tysiące islamistów zorientowanych na przemoc

- Niemieckie służby szacują, że ponad 9 tys. osób ze środowiska islamistycznego jest zorientowanych na przemoc.
- Federalny Urząd Kryminalny uznaje 446 osób za potencjalne zagrożenie o podłożu politycznym lub ideologicznym.
- Dane przytoczono w związku z debatą po zamachu w Berlinie, w którym zginęła obywatelka Polski, a 29 osób zostało rannych.
Szokujące dane niemieckich służb po zamachu w Berlinie
Po zamachu na uczestników Parady Równości w Berlinie rozpoczęła się kolejna dyskusja o skali zagrożenia ze strony radykalnych islamistów. Dziennik "Die Welt" przedstawił dane zgromadzone przez niemieckie służby bezpieczeństwa.
Z raportu Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji, czyli BfV, wynika, że w Niemczech żyje 28 645 osób zaliczanych do środowiska islamistycznego. Spośród nich 9110 zostało uznanych za osoby zorientowane na przemoc.
Co oznacza "zorientowanie na przemoc"?
Niemiecki kontrwywiad zalicza do tej kategorii nie tylko osoby, które same stosują przemoc albo są gotowe po nią sięgnąć. Obejmuje ona również ludzi wspierających, aprobujących lub usprawiedliwiających działania z użyciem przemocy.
BfV utrzymuje, że zagrożenie terrorystyczne związane z islamizmem pozostaje w Niemczech na wysokim poziomie. Największą liczebnie częścią tego środowiska jest ruch salaficki.
446 osób uznano za potencjalne zagrożenie
Osobną kategorię stosuje Federalny Urząd Kryminalny, czyli BKA. Według danych przytoczonych przez "Die Welt" 446 osób zostało zakwalifikowanych jako potencjalne zagrożenie w obszarze przestępczości motywowanej politycznie i religijnie.
Chodzi o osoby, wobec których istnieją przesłanki pozwalające przypuszczać, że mogą dopuścić się poważnego przestępstwa o podłożu politycznym lub ideologicznym. Nie oznacza to, że każda z nich przygotowuje konkretny atak.
Służby mogą zbierać informacje na temat takich osób między innymi z internetu, mediów społecznościowych oraz środowisk islamistycznych. W określonych przypadkach możliwe są także obserwacja oraz kontrolowanie połączeń telefonicznych i wysyłanych wiadomości.
Prawie 2,6 tys. islamistów w samym Berlinie
Znaczące liczby dotyczą również niemieckiej stolicy. Berliński kontrwywiad szacuje, że w mieście działa prawie 2,6 tys. islamistów. Około 980 z nich jest uznawanych za osoby zorientowane na przemoc.
Do największych grup zaliczani są salafici, a także zwolennicy Hamasu i Hezbollahu. Niemieckie służby nie dysponują natomiast wiarygodną liczbą członków lub zwolenników terrorystycznego Państwa Islamskiego działających w Berlinie.
Zamach w Berlinie. Nie żyje Polka
Ofiarą śmiertelną zamachu przeprowadzonego w rejonie berlińskiej parady równości Christopher Street Day była obywatelka Polski. Kobieta przebywała w stolicy Niemiec razem ze swoją córką. Informację potwierdził burmistrz Berlina Kai Wegner podczas spotkania w ratuszu.
Wegner złożył kondolencje rodzinie ofiary oraz polskiemu przedstawicielowi dyplomatycznemu. Jak podały niemieckie media, w ataku zginęła jedna osoba, a 29 kolejnych zostało rannych. Stan osób najciężej poszkodowanych miał się następnie ustabilizować.
Atak samochodem i bronią białą w Tiergarten
Do ataku doszło w sobotę, 25 lipca, około godz. 22 w berlińskim parku Tiergarten, niedaleko głównych wydarzeń związanych z paradą równości. Według ustaleń niemieckich władz kierujący białym samochodem wjechał w grupę ludzi, po czym pojazd uderzył w drzewo.
Minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt przekazał, że sprawca miał następnie atakować przechodniów bronią białą, prawdopodobnie maczetą. Dobrindt określił zdarzenie jako islamistyczny zamach terrorystyczny. Śledztwo przejęła niemiecka Prokuratura Federalna, która zajmuje się między innymi najpoważniejszymi sprawami dotyczącymi terroryzmu.
Niemcy pytają, czy zamachu można było uniknąć
Najwięcej pytań w Niemczech wywołuje przeszłość 21-letniego podejrzanego Abdula B. Jak ujawniło „Tagesschau”, powołując się na ustalenia dziennikarzy NDR, WDR i „Süddeutsche Zeitung”, mężczyzna był znany Urzędowi Ochrony Konstytucji już od 16. roku życia.
Według ustaleń niemieckich mediów Abdul B. miał być związany z berlińskim środowiskiem islamistycznym, a od listopada 2025 roku niemiecka policja klasyfikowała go jako „Gefährdera”, czyli osobę zdolną do przeprowadzenia poważnego aktu przemocy motywowanego politycznie lub ideologicznie.
Po ujawnieniu informacji o sprawcy ataku niemieckie media oraz politycy pytają, jak to możliwe, że osoba uznana za islamistycznego radykała i skazana za przygotowywanie poważnego aktu przemocy mogła pozostawać na wolności.
Ekspert ostrzega przed bagatelizowaniem islamizmu
Politolog i badacz ekstremizmu Hendrik Hansen ocenił w rozmowie z dziennikiem "Tagesspiegel", że islamistyczna wrogość wobec osób homoseksualnych jest w Niemczech systematycznie bagatelizowana.
W ostatnich latach w całej Europie miały miejsce różne ataki islamistów na osoby queer, w tym kilka zabójstw. Środowisko islamistyczne regularnie atakuje parady równości. Jednak debata publiczna pomija te fakty (...) Istnieje zgubna skłonność do bagatelizowania islamizmu jako reakcji na doświadczenia związane z dyskryminacją
– powiedział Hansen.
Komentarze
Alarm w Niemczech. Inwazyjny gatunek tuż przy granicy z Polską
Merz ogłosił zmiany w rządzie. Padły nazwiska

Atak nożownika w banku w Niemczech. Jedna osoba nie żyje
Nowy sondaż z Berlina. AfD samodzielnym liderem










