Polka zginęła w zamachu w Berlinie. Niemcy żądają wyjaśnień

- W zamachu w Berlinie zginęła obywatelka Polski.
- Podejrzany Abdul B. od lat był znany niemieckim służbom i miał status islamistycznego „Gefährdera”. Mimo to pozostawał na wolności.
- Po ujawnieniu nowych informacji w Niemczech trwa dyskusja, czy wcześniejsze działania służb i wymiaru sprawiedliwości mogły zapobiec tragedii.
Polka zginęła w zamachu w Berlinie
Ofiarą śmiertelną zamachu przeprowadzonego w rejonie berlińskiej parady równości Christopher Street Day była obywatelka Polski. Kobieta przebywała w stolicy Niemiec razem ze swoją córką. Informację potwierdził burmistrz Berlina Kai Wegner podczas spotkania w ratuszu.
Wegner złożył kondolencje rodzinie ofiary oraz polskiemu przedstawicielowi dyplomatycznemu. Jak podały niemieckie media, w ataku zginęła jedna osoba, a 29 kolejnych zostało rannych. Stan osób najciężej poszkodowanych miał się następnie ustabilizować.
Tragiczny atak w parku Tiergarten
Do ataku doszło w sobotę, 25 lipca, około godz. 22 w berlińskim parku Tiergarten, niedaleko głównych wydarzeń związanych z paradą równości. Według ustaleń niemieckich władz kierujący białym samochodem wjechał w grupę ludzi, po czym pojazd uderzył w drzewo.
Minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt przekazał, że sprawca miał następnie atakować przechodniów bronią białą, prawdopodobnie maczetą. Dobrindt określił zdarzenie jako islamistyczny zamach terrorystyczny. Śledztwo przejęła niemiecka Prokuratura Federalna, która zajmuje się między innymi najpoważniejszymi sprawami dotyczącymi terroryzmu.
Abdul B. był znany niemieckim służbom
Najwięcej pytań w Niemczech wywołuje jednak przeszłość 21-letniego podejrzanego Abdula B. Jak ujawniło „Tagesschau”, powołując się na ustalenia dziennikarzy NDR, WDR i „Süddeutsche Zeitung”, mężczyzna był znany Urzędowi Ochrony Konstytucji już od 16. roku życia.
Według ustaleń niemieckich mediów Abdul B. miał być związany z berlińskim środowiskiem islamistycznym, a od listopada 2025 roku niemiecka policja klasyfikowała go jako „Gefährdera”, czyli osobę zdolną do przeprowadzenia poważnego aktu przemocy motywowanego politycznie lub ideologicznie.
Według niemieckich mediów podejrzany próbował przedostać się do Syrii, aby przyłączyć się do tzw. Państwa Islamskiego. Po pobycie w więzieniu w Libanie został przekazany Niemcom i zatrzymany na lotnisku Berlin-Brandenburg.
Został skazany, ale wyszedł na wolność
W maju 2026 roku sąd skazał go na rok i dziesięć miesięcy kary w systemie przewidzianym dla młodocianych. Zarzuty dotyczyły między innymi przygotowywania poważnego przestępstwa zagrażającego bezpieczeństwu państwa oraz rozpowszechniania zakazanej propagandy.
Sąd zastosował jednak tzw. „Vorbewährung” - sąd odroczył ostateczną decyzję, czy wykonanie orzeczonej kary zostanie zawieszone, lecz po uwzględnieniu okresu spędzonego wcześniej w areszcie mężczyzna pozostawał na wolności.
Berliński wymiar sprawiedliwości tłumaczył później, że po uwzględnieniu dotychczasowego okresu aresztowania nie stwierdzono wystarczających przesłanek, takich jak ryzyko ucieczki lub ponownego popełnienia przestępstwa.
Był obserwowany, ale nie przez całą dobę
Z ustaleń „Tagesschau” wynika, że po wyjściu na wolność podejrzany był okresowo obserwowany. Nie był jednak śledzony przez całą dobę.
Krótko przed zamachem policja przeszukała miejsce związane z mężczyzną po tym, jak opublikował w internecie zdjęcie broni. Przedmiot miał się okazać zabawką.
Abdul B. zginął podczas policyjnej akcji
21-latek został odnaleziony następnego dnia w ogródkach działkowych w dzielnicy Spandau. Według wspólnego komunikatu berlińskiej policji i prokuratury miał ruszyć w kierunku funkcjonariuszy z bronią białą. Policjanci otworzyli ogień, a podejrzany zmarł mimo podjętej reanimacji.
Śledczy nadal sprawdzają dokładny przebieg ataku, ewentualną pomoc innych osób oraz to, czy mężczyzna miał wspólników albo osoby wiedzące o jego planach.
Niemcy pytają, czy zamachu można było uniknąć
Po ujawnieniu tych informacji niemieccy politycy zaczęli publicznie pytać, jak to możliwe, że osoba uznana za islamistycznego „Gefährdera” i skazana za przygotowywanie poważnego aktu przemocy mogła pozostawać na wolności.
Burmistrz Berlina Kai Wegner stwierdził, że brakuje mu słów, gdy analizuje wcześniejsze decyzje dotyczące podejrzanego. Krytycznie wypowiedział się również minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt, dla którego zastosowanie łagodniejszego rozwiązania przy takiej ocenie zagrożenia jest trudne do zrozumienia.
Komentarze
Merz ogłosił zmiany w rządzie. Padły nazwiska

Atak nożownika w banku w Niemczech. Jedna osoba nie żyje
Nowy sondaż z Berlina. AfD samodzielnym liderem










