Skandal na granicy z Ukrainą. Nie wpuszczono pracownika IPN jadącego na pogrzeb ofiar Zbrodni Wołyńskiej

Dr Michał Siekierka nie został wpuszczony na Ukrainę
O sprawie poinformowało na platformie X stowarzyszenie „Wspólnota i Pamięć”. Jak przekazano, dr Michał Siekierka jechał na Ukrainę, aby wziąć udział w uroczystościach pogrzebowych ofiar Zbrodni Wołyńskiej. 30 sierpnia odbywał się państwowy pogrzeb 55 osób, których szczątki odnaleziono podczas prac ekshumacyjnych prowadzonych od 13 lipca do 7 sierpnia 2026 roku w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej. Wśród odnalezionych ofiar było 26 dzieci.
Siekierka podróżował jednym z trzech autokarów, którymi z Lublina jechali m.in. członkowie rodzin pomordowanych.
„Zostałem wyproszony z autokaru”
Dr Siekierka wydał obszerne oświadczenie, w którym szczegółowo opisał wydarzenia na przejściu granicznym Dorohusk-Jagodzin.
Podczas kontroli paszportowej prowadzonej przez stronę ukraińską, zostałem wyproszony z autokaru i poinformowano mnie, że nie będę mógł kontynuować podróży. Funkcjonariusze okazali mi mój paszport z wpisanym trzyletnim zakazem wjazdu na terytorium Ukrainy
– napisał i dodał, że został następnie zaprowadzony do pomieszczenia służbowego.
Po tym czasie do pomieszczenia weszli kolejni funkcjonariusze, którzy ponownie, w języku ukraińskim, przekazali mi informację o zakazie wjazdu, wskazując jednocześnie, że został on wydany na podstawie decyzji Służby Bezpieczeństwa Ukrainy.
Siekierka twierdzi, że wcześniej nie wiedział o istnieniu takiej decyzji.
Dopiero po przetłumaczeniu dokumentu dowiedziałem się, że zakaz wjazdu został wydany w 2023 r. Oznacza to, że przez trzy lata obowiązywała wobec mnie decyzja, o której istnieniu nie miałem żadnej wiedzy.
Jak podkreśla, próbował na granicy dowiedzieć się, dlaczego nie może wjechać na Ukrainę. Bezskutecznie.
Żaden z funkcjonariuszy nie potrafił udzielić mi odpowiedzi na pytanie, z jakiego powodu odmówiono mi wjazdu na terytorium Ukrainy i nakazano opuścić autokar. Jedyne wyjaśnienie, jakie otrzymałem, sprowadzało się do informacji, że moje imię i nazwisko znajduje się na liście Służby Bezpieczeństwa Ukrainy.
Jednocześnie zaznaczył, że sami funkcjonariusze zachowywali się wobec niego spokojnie i kulturalnie.
„Nie postawiono mi żadnych zarzutów”
Pracownik IPN przekonuje, że nie zna żadnej podstawy, która mogłaby uzasadniać zakaz.
Do dziś nie wiem, na jakiej podstawie został on wydany. Nie przedstawiono mi żadnych dowodów dotyczących mojego rzekomego sprawstwa ani nie wskazano czynu, który miałby stanowić podstawę jego nałożenia. Nie postawiono mi żadnych zarzutów i niczego mi nie udowodniono.
Siekierka podkreśla jednocześnie, że nie kwestionuje prawa Ukrainy do ochrony własnego bezpieczeństwa i odmowy wjazdu osobom uznawanym za zagrożenie.
Takie decyzje powinny jednak opierać się na jasno określonych przesłankach, a osoba, której dotyczą, powinna mieć możliwość poznania ich podstaw oraz skorzystania z przewidzianych prawem środków odwoławczych.
„Jeśli byłem zagrożeniem, dlaczego Polska nic o tym nie wiedziała?”
W oświadczeniu pojawia się też pytanie o współpracę polskich i ukraińskich służb. Siekierka argumentuje, że jeśli rzeczywiście został uznany przez Ukrainę za zagrożenie dla bezpieczeństwa, informacje na ten temat powinny zostać przekazane stronie polskiej.
Jeżeli więc ukraińskie służby posiadały informacje wskazujące, że obywatel Polski może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa Ukrainy, naturalnym i właściwym działaniem powinno być przekazanie tych informacji stronie polskiej. Wówczas odpowiednie polskie służby mogłyby zweryfikować te informacje i podjąć stosowne czynności na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.
Jak dodaje:
W moim przypadku nic takiego nie nastąpiło. Nie zostałem poinformowany przez polskie organy o jakimkolwiek zagrożeniu ani nie prowadzono wobec mnie żadnych czynności.
Nie mógł uczestniczyć w pogrzebie ofiar Zbrodni Wołyńskiej
Dla Siekierki szczególnie istotny jest cel podróży. 30 sierpnia miał uczestniczyć w pogrzebie osób zamordowanych w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej.
Do zbrodni w obu miejscowościach doszło 30 sierpnia 1943 roku. Według przytoczonych przez Siekierkę danych ukraińscy nacjonaliści zamordowali tam około 1050 polskich mieszkańców, w tym kobiety i dzieci.
W wyniku tej decyzji zostałem pozbawiony możliwości uczestniczenia w państwowym pogrzebie 55 ofiar Zbrodni Wołyńskiej, będącym zwieńczeniem prac ekshumacyjnych prowadzonych w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej. Decyzja ukraińskich służb uniemożliwiła mi zatem udział w uroczystości bezpośrednio związanej z przedmiotem mojej wieloletniej pracy naukowej i publicystycznej
– wskazuje dr Siekierka.
Cztery żądania wobec polskich władz
Sam Siekierka sformułował cztery konkretne postulaty.
- Domaga się przede wszystkim wystąpienia do władz Ukrainy o podanie powodów oraz podstawy prawnej trzyletniego zakazu wjazdu.
- Chce również ustalenia, czy podobnymi zakazami objęci są inni Polacy i czy strona ukraińska informuje o takich przypadkach polskie instytucje.
- Postuluje ponadto stworzenie mechanizmu, który pozwalałby obywatelom Polski wcześniej dowiedzieć się o zakazie oraz poznać jego uzasadnienie.
- Na zakończenie Siekierka wezwał polskie władze do podjęcia działań, które miałyby zapobiec podobnym sytuacjom w przyszłości.
Nie jest to wyłącznie moja osobista sprawa. Chodzi o standard traktowania obywateli Rzeczypospolitej Polskiej przez państwo, z którym Polska pozostaje w bliskich relacjach i współpracuje również w dziedzinie bezpieczeństwa. Państwo polskie powinno mieć wiedzę o przypadkach, w których jego obywatele są objęci poważnymi ograniczeniami przez organy innego państwa, a sami zainteresowani nie mają możliwości poznania przyczyn takich decyzji
– podsumował dr Siekierka.
Komentarze
Dzień niepodległości Ukrainy. Zełenski: Putin liczy, że jesteśmy zmęczeni

Ślązakowiec Jerzy Gorzelik opublikował zdjęcie na baczność przy wizerunkach żołnierzy Wehrmachtu

Zełenski o wyborach podczas wojny: Tsunami, które zniszczyłoby kraj

Krwawe uderzenie na rodzinne miasto Zełenskiego. Padła zapowiedź odwetu

Tȟašúŋke Witkó: Ukraińska buta najbardziej szkodzi samej Ukrainie







