[Tylko u nas] Prof. David Engels: Nie demokratyczny wybór, ale łaska Brukseli ma być gwarantem władzy
![[Tylko u nas] Prof. David Engels: Nie demokratyczny wybór, ale łaska Brukseli ma być gwarantem władzy](https://tysol.pl/storage/files/2026/3/1/3375dd3b-e5cb-4a45-b690-56bd304fb29d/47680.jpg?p=article_hero_mobile)
Po raz kolejny i jak zwykle w samą porę - tuż przed wyborami prezydenckimi w Polsce - Unia Europejska rozpoczęła nową ofensywę przeciwko polskiemu rządowi (jedynemu konserwatywnemu rządowi wśród większych państw UE) etykietując go jako antydemokratyczny. Tym razem obiektem ataku nie są zmiany demokratyczne w polskim Trybunale Konstytucyjnym, nie jest nim przeprowadzona pluralizacja mediów czy też odmowa udziału w niemieckim projekcie masowej imigracji, lecz próba odpolitycznienia dotąd mocno zdominowanego przez lewicę wymiaru sprawiedliwości (na przykład poprzez obowiązek ujawnienia partyjnych powiązań), co jakoby ma ograniczać „niezależność sądów” i wymaga wdrożenia procedur unijnych przeciwko państwu członkowskiemu za jego rzekome łamanie traktatów - jak stwierdzi Komisja Europejska.
Można oczywiście bez końca spierać się o to, w jakim stopniu reforma ta narusza krajowe i europejskie prawodawstwo, nie zapominając jednak, że pierwszym zasadniczym impulsem dla wspomnianych przemian stało się bezprawne, dokonane z dużym wyprzedzeniem, mianowanie nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego przez rządzącą wówczas Platformę Obywatelską na krótko przed ich spodziewaną klęską wyborczą, co jednak nigdy nie stało się przedmiotem dyskusji, zwłaszcza na Zachodzie Europy. Po drugie zaś, sporu o polską reformę sądowniczą, ze względu na czas jej trwania oraz dokonane już w ostatnich latach jedna po drugiej zmiany instytucjonalne i kadrowe w polskim systemie prawnym, nie da się już rozwiązać poprzez powrót do status quo, a cała dyskusja w sensie formalnym staje się powoli wręcz absurdalna. I wreszcie, sama koncepcja prawna UE staje się już coraz bardziej wątpliwa, gdyż w sposób oczywisty próbuje ona ograniczać wolność obywateli w ich demokratycznych i parlamentarnych decyzjach na korzyść elitarnego proceduralizmu prawnego, który z uwagi na kształt traktatów europejskich praktycznie przestał już być zakotwiczony w narodowych porządkach prawnych, degradując krajowe egzekutywy do roli organów wykonawczych realizujących decyzje podjęte gdzieś tam w kuluarach UE czy ONZ.
Nie będąc prawnikiem konstytucjonalistą (i jako nie-Polak) nie mam być może prawa wydawania ocen odnośnie formalnych aspektów polskiej reformy sądowniczej; niemniej jednak dwie kwestie wydają mi się warte przedyskutowania.
Otóż, z jednej strony staje się bardziej niż oczywiste, że owa kontrola zgodności ze standardami unijnymi, która w miarę swego trwającego już wiele lat rozwoju, a przede wszystkim w następstwie dokonanych już licznych reinterpretacji, oddala się coraz bardziej od swego pierwotnego, opartego w dużej mierze na duchu chrześcijańsko-demokratycznym wzorca i staje się chętnie wykorzystywanym instrumentem osłabiania nielubianych rządów narodowych, określając się tym samym jako strona w wewnątrz politycznych sporach; taktyka, w której - zwłaszcza w przypadku słabszych państw członkowskich Unii - już nie demokratyczny wybór obywateli, lecz w coraz większym stopniu łaska Brukseli staje się faktycznym gwarantem władzy - co znakomicie rozpoznała i sprytnie wykorzystuje obecna polska opozycja. Co prawda wątpliwe jest, czy ów faktyczny cel owych procedur wdrożonych przeciwko Polsce, jakim jest bez wątpienia próba zapobieżenia ponownego wyboru Andrzeja Dudy na prezydenta, zostanie osiągnięty, ale, jak wiadomo, "kropla drąży kamień", tak więc w szczególności w obecnej sytuacji, gdy kryzys gospodarczy wywołany koronawirusem rzuci się niewątpliwie cieniem również na gospodarkach krajów Europy Środkowo-Wschodniej - uzależniając je być może jeszcze bardziej niż dotąd od pomocy finansowej Zachodu - przyjaźń lub wrogość ze strony Brukseli będą prawdopodobnie odgrywać coraz większą rolę w ich polityce wewnętrznej, stając się swoistą wajchą do przywracania tych krajów, w tym zwłaszcza Polski, na drogę obowiązującego obecnie politycznie poprawnego konsensusu.
Z drugiej jednak strony ten nowy konflikt ujawnia po raz kolejny, jak poważny błąd popełnili w ostatnich dekadach europejscy konserwatyści (zwłaszcza w starych krajach członkowskich UE), przyglądając się bezczynnie procesowi systematycznego przejmowania instytucji europejskich przez środowiska liberalno-lewicowe, przekształcając je także w doskonałe, antykonserwatywne narzędzie «udzielania pomocy» w trakcie kampanii wyborczych w krajach członkowskich, kiedy to pojęcia demokracja i praworządność nie wyznaczają już ogólnych, raczej formalnych i w dużej mierze wolnych od ideologii ram, w których siły lewicy i prawicy mogą się swobodnie rozwijać i ścierać, lecz stały się dostosowanym do aktualnych potrzeb gorsetem przymusu, polegającym w dużej mierze na podporządkowaniu się politycznie poprawnym, oczywiście lewicowo-liberalnym kryteriom - jako tym jedynie słusznym, tym "prawdziwie demokratycznym", a redefiniując je także jako obowiązujące w sensie prawnym, czyli mając po swojej stronie praktycznie wszystkie ustanowione przez siebie paragrafy, wyklucza się automatycznie wszystkich inaczej myślących - jako tych nie- lub antydemokratycznych. Nadszedł zatem czas, aby przełamać tę definicyjną dominację, przywrócić sens pojęciom demokracji, wolności i praworządności w sposób, który nie uprzywilejowuje jednego tylko kierunku politycznego i daje realistyczną i konstruktywną kontrpropozycję dla obecnego kształtu UE.
David Engels
tłum. z niemieckiego Marian Panic

Nie będąc prawnikiem konstytucjonalistą (i jako nie-Polak) nie mam być może prawa wydawania ocen odnośnie formalnych aspektów polskiej reformy sądowniczej; niemniej jednak dwie kwestie wydają mi się warte przedyskutowania.
Otóż, z jednej strony staje się bardziej niż oczywiste, że owa kontrola zgodności ze standardami unijnymi, która w miarę swego trwającego już wiele lat rozwoju, a przede wszystkim w następstwie dokonanych już licznych reinterpretacji, oddala się coraz bardziej od swego pierwotnego, opartego w dużej mierze na duchu chrześcijańsko-demokratycznym wzorca i staje się chętnie wykorzystywanym instrumentem osłabiania nielubianych rządów narodowych, określając się tym samym jako strona w wewnątrz politycznych sporach; taktyka, w której - zwłaszcza w przypadku słabszych państw członkowskich Unii - już nie demokratyczny wybór obywateli, lecz w coraz większym stopniu łaska Brukseli staje się faktycznym gwarantem władzy - co znakomicie rozpoznała i sprytnie wykorzystuje obecna polska opozycja. Co prawda wątpliwe jest, czy ów faktyczny cel owych procedur wdrożonych przeciwko Polsce, jakim jest bez wątpienia próba zapobieżenia ponownego wyboru Andrzeja Dudy na prezydenta, zostanie osiągnięty, ale, jak wiadomo, "kropla drąży kamień", tak więc w szczególności w obecnej sytuacji, gdy kryzys gospodarczy wywołany koronawirusem rzuci się niewątpliwie cieniem również na gospodarkach krajów Europy Środkowo-Wschodniej - uzależniając je być może jeszcze bardziej niż dotąd od pomocy finansowej Zachodu - przyjaźń lub wrogość ze strony Brukseli będą prawdopodobnie odgrywać coraz większą rolę w ich polityce wewnętrznej, stając się swoistą wajchą do przywracania tych krajów, w tym zwłaszcza Polski, na drogę obowiązującego obecnie politycznie poprawnego konsensusu.
Z drugiej jednak strony ten nowy konflikt ujawnia po raz kolejny, jak poważny błąd popełnili w ostatnich dekadach europejscy konserwatyści (zwłaszcza w starych krajach członkowskich UE), przyglądając się bezczynnie procesowi systematycznego przejmowania instytucji europejskich przez środowiska liberalno-lewicowe, przekształcając je także w doskonałe, antykonserwatywne narzędzie «udzielania pomocy» w trakcie kampanii wyborczych w krajach członkowskich, kiedy to pojęcia demokracja i praworządność nie wyznaczają już ogólnych, raczej formalnych i w dużej mierze wolnych od ideologii ram, w których siły lewicy i prawicy mogą się swobodnie rozwijać i ścierać, lecz stały się dostosowanym do aktualnych potrzeb gorsetem przymusu, polegającym w dużej mierze na podporządkowaniu się politycznie poprawnym, oczywiście lewicowo-liberalnym kryteriom - jako tym jedynie słusznym, tym "prawdziwie demokratycznym", a redefiniując je także jako obowiązujące w sensie prawnym, czyli mając po swojej stronie praktycznie wszystkie ustanowione przez siebie paragrafy, wyklucza się automatycznie wszystkich inaczej myślących - jako tych nie- lub antydemokratycznych. Nadszedł zatem czas, aby przełamać tę definicyjną dominację, przywrócić sens pojęciom demokracji, wolności i praworządności w sposób, który nie uprzywilejowuje jednego tylko kierunku politycznego i daje realistyczną i konstruktywną kontrpropozycję dla obecnego kształtu UE.
David Engels
tłum. z niemieckiego Marian Panic


Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 08.05.2020 00:06
Komentarze
Czy TSUE uszanuje autonomię Kościoła?
11.09.2026 21:30

Komentarzy: 0
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej rozstrzygnie, czy unijne przepisy o ochronie danych osobowych mogą zobowiązać Kościół katolicki do usunięcia z księgi chrztów informacji o faktycznie udzielonym sakramencie. Sprawa z Belgii może mieć konsekwencje dla wszystkich wspólnot religijnych w UE.
Czytaj więcej
Nowa izba nad TSUE? Doradca prezydenta przedstawił propozycję zmian traktatowych
11.09.2026 20:36

Komentarzy: 0
Doradca prezydenta ds. europejskich Jacek Saryusz-Wolski zaproponował przebudowę sposobu powoływania sędziów TSUE oraz utworzenie w ramach Trybunału nowej „Izby Subsydiarności”, która miałaby kontrolować orzeczenia pod kątem przekraczania kompetencji przyznanych UE. Postulaty przedstawił podczas konferencji z okazji 40-lecia działalności orzeczniczej Trybunału Konstytucyjnego.Ich realizacja wymagałaby zmiany traktatów UE, a uzgodnione poprawki musiałyby zostać ratyfikowane przez wszystkie państwa członkowskie zgodnie z ich wymogami konstytucyjnymi.
Czytaj więcej
Ważny wyrok TSUE dla frankowiczów. Sądy mogą rozliczać kredyty w ten sposób
10.09.2026 11:51

Komentarzy: 0
Sądy rozpatrujące sprawy dotyczące unieważnionych kredytów frankowych mogą porównać kwoty przekazane przez bank i wpłacone przez kredytobiorcę, a następnie zasądzić jedynie powstałą różnicę. Tak wynika z czwartkowego orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiego w polskiej sprawie. TSUE postawił jednak istotny warunek dotyczący ochrony konsumenta.
Czytaj więcej
ETS to nawet 50 proc. ceny energii dla przemysłu w Polsce? Wiceprezes PGE apeluje o zmiany
09.09.2026 18:53

Komentarzy: 0
Koszty unijnego systemu handlu emisjami EU ETS zbyt mocno obciążają ceny energii i konkurencyjność europejskiego przemysłu – ocenił w środę w Brukseli wiceprezes PGE Marcin Laskowski. Według przedstawionych przez niego danych udział kosztów ETS w cenie energii dla przemysłu może w Polsce sięgać 50 proc., wobec około 11 proc. średnio w UE.
Czytaj więcej
Przed nami XXXV Forum Ekonomiczne w Karpaczu. Los polityki spójności – centralizacja czy wielopoziomowe zarządzanie?
08.09.2026 11:25

Komentarzy: 0
Już 8 września, we wtorek, rozpocznie się XXXV Forum Ekonomiczne w Karpaczu, największa międzynarodowa konferencja w naszym regionie Europy, na którą przyjedzie ponad 6000 liderów świata polityki, biznesu, nauki i kultury z ponad 50 krajów.
Czytaj więcej