TSUE podważa narrację o "neosędziach". Żurek: "Ustawa praworządnościowa rozwiąże problem"

- Trybunał Sprawiedliwości UE uznał, że sama nieprawidłowość przy powołaniu sędziego nie wystarcza, by podważyć jego niezawisłość.
- Według TSUE konieczna jest całościowa analiza wszystkich okoliczności związanych z powołaniem oraz funkcjonowaniem sędziego.
- Orzeczenie dotyczy m.in. sędziów powoływanych przy udziale Krajowej Rady Sądownictwa po reformie systemu sądownictwa z 2017 roku.
- Sprawa trafiła do TSUE na skutek pytań prejudycjalnych sądu w Poznaniu, który miał wątpliwości co do możliwości wyłączenia sędziego z postępowania.
Co naprawdę wynika z wyroku TSUE
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej odniósł się do kwestii sędziów powołanych przy udziale nowej Krajowej Rady Sądownictwa.
W orzeczeniu wyraźnie wskazano, że sama procedura powołania - w tym udział nowej KRS - nie może być jedyną podstawą do podważania statusu sędziego.
Trybunał zaznaczył, że konieczna jest każdorazowa, indywidualna analiza wszystkich okoliczności danej sprawy.
Podkreślono również, że ani udział nowej KRS, ani brak skutecznej drogi odwoławczej dla kandydatów nie stanowią samodzielnej przesłanki do wyłączenia sędziego z orzekania.
- Prawo łaski dla Adama Borowskiego? Prezydent podjął pierwszy krok
- Pałac Prezydencki odpowiada Tuskowi. "Ze specjalną dedykacją"
- ZUS wydał pilny komunikat
- Skazana na 6 lat działaczka KO z Kłodzka czuje się ofiarą. Szokujące słowa po wyroku
- Tragiczny wypadek pod Bydgoszczą. Nie żyje Janusz Ratajczak
- Dwa ważne pytania dotyczące przyszłości Polski
- SCT w Warszawie będzie rozszerzana. Nawet pół miliona aut poza strefą
Reakcja ministra i kontrowersje
Do wyroku odniósł się minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, prezentując jego własną interpretację.
TSUE nie zamknął sprawy neo-sędziów - przeciwnie, potwierdził systemowy problem wadliwych powołań, zarówno w sądach powszechnych, jak i Sądzie Najwyższym. Spodziewaliśmy się tego wyroku
- oświadczył w mediach społecznościowych.
Trzeba tę reformę doprowadzić do końca, obywatel musi mieć pewność, że o jego sprawie rozstrzyga sędzia, a nie polityczny nominant przebrany w togę. Mamy na to gotowe lekarstwo - nazywa się ustawa praworządnościowa
- dodał Waldemar Żurek.
Stanowisko to spotkało się jednak z ostrą krytyką, ponieważ pomija kluczowy element wyroku - brak automatyzmu w ocenie sędziów.
Różne odczytania jednego orzeczenia
W podobnym tonie wypowiedział się wiceminister Dariusz Mazur, wskazując na istnienie ''neosędziów''.
Krytycy tej interpretacji podkreślają, że wyrok TSUE nie daje podstaw do automatycznego kwestionowania statusu sędziów wyłącznie na podstawie sposobu ich powołania.
To właśnie rozbieżność między treścią orzeczenia a jego polityczną interpretacją stała się głównym źródłem sporu.
Skala problemu i możliwe skutki
Jak przypomniał Trybunał, nawet około 30 proc. sędziów w Polsce zostało powołanych przy udziale nowej KRS.
Ewentualne systemowe podważanie ich statusu mogłoby mieć poważne konsekwencje dla funkcjonowania całego wymiaru sprawiedliwości.
Co dalej po wyroku
TSUE wskazał na potrzebę stworzenia jasnych przepisów, które pozwolą oceniać takie przypadki w sposób indywidualny.
Żurek stawia żądanie prezydentowi. „Ma tydzień na decyzję”

TSUE uznał, że prawo UE stoi ponad Konstytucją
Ekspert: pod pozorem "opiniowania" kandydatów do KRS buduje się niebezpieczny precedens

Nowy pomysł Żurka: od maja w polskich sądach flaga UE obowiązkowo obok polskiej

Ekspert: "Konsultacje" ws. KRS to w istocie wybory, które łamią prawo

