Siemoniak chwali decyzję Zełenskiego: "Przy każdej okazji pytaliby go o UPA"

- Zełenski nie weźmie udziału w konferencji w Gdańsku
- Ukrainę będzie reprezentować premier Julija Swyrydenko
- Siemoniak uważa, że nieobecność prezydenta Ukrainy obniży napięcie
Zełenski nie przyjedzie do Gdańska
Wołodymyr Zełenski nie pojawi się na Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy organizowanej w Gdańsku. Zamiast prezydenta Ukrainy kraj reprezentować będzie premier Julija Swyrydenko.
Do decyzji ukraińskiego przywódcy odniósł się w programie "Graffiti" minister spraw wewnętrznych i administracji Tomasz Siemoniak.
Siemoniak: To dobra decyzja
Prowadzący program Marcin Fijołek przypomniał opinię szefa Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta RP Marcina Przydacza, który ocenił, że zmiana planów Zełenskiego oznacza "wystawienie premiera Tuska na pośmiewisko".
Siemoniak nie zgodził się z taką oceną.
Nie podobają mi się te wpisy ministra Przydacza. Jak ktoś jest głównym dyplomatą prezydenta, pewnych zasad powinien przestrzegać. To nie jest jakiś podwórkowy ping-pong. Natomiast miesiąc temu oczywiście odpowiedź byłaby taka: To źle, że nie ma prezydenta Zełenskiego, powinien być. Dzisiaj, mówił o tym wczoraj premier Donald Tusk, w tych wszystkich okolicznościach to jest dobra decyzja, decyzja deeskalująca napięcie
- powiedział minister.
"Dziennikarze pytaliby o UPA"
Zdaniem Siemoniaka obecność Zełenskiego mogłaby całkowicie zdominować przebieg konferencji.
Przyjedzie premier Swyrydenko, szefowa rządu, osoba bardzo ważna na Ukrainie i nie będzie napięcia związanego z tym, że jest prezydent Zełenski. Kontekst UPA i historii zdominowałby tę konferencję, bo państwo dziennikarze przy każdej okazji by Zełenskiego o to dokładnie pytali
- stwierdził.
Minister przyznał jednocześnie, że źródłem obecnego kryzysu była wcześniejsza decyzja ukraińskiego prezydenta.
"To był ogromny błąd Zełenskiego"
Siemoniak ocenił, że nadanie jednej z ukraińskich jednostek nazwy "Bohaterów UPA" było poważnym błędem.
"Ta decyzja Zełenskiego była ogromnym błędem" - powiedział.
Jak podkreślił, konferencja w Gdańsku ma znaczenie wykraczające poza relacje polsko-ukraińskie.
"Wspomniana konferencja ma znacznie szerszy wymiar niż polsko-ukraiński. Przyjeżdża przewodnicząca Komisji Europejskiej, kanclerz Niemiec, wielu przywódców. To jest kontynuacja tego, co było w Rzymie w zeszłym roku. Polska jest gospodarzem tej konferencji, to takich rzeczy się nie robi. Ja już nie mówię o jakiejś prawdzie historycznej, tylko mówię o prostej kalkulacji politycznej. Błąd Zełenskiego, który się przekłada na to, że nie będzie go na tej konferencji. Błąd Zełenskiego, czyli głos Ukrainy będzie słabszy" - ocenił minister.
Komentarze
„Wołodymyrze drogi”. Karol Nawrocki odpowiedział Zełenskiemu

Nie będzie spotkania Nawrockiego z Zełenskim? Ukraina wycofuje się z ustaleń

Były szef ukraińskiego MSZ: „Polityka Polski przypomina działania Rosji”

Mularczyk do Zełenskiego: Zwróci Pan pomoc, jaką Polska udzieliła Ukrainie?








