Szukaj
Konto

Prof. Żurawski vel Grajewski: Nie należy ulegać szantażowi Rosji

Prezydent Rosji Władimir Putin
Źródło: Kremlin.ru | Autor: Mikhail Tereshenko, TASS | Licencja: TASS | Prezydent Rosji Władimir Putin
„Receptą na taką sytuację jest to, żeby się nie bać, bo po co Rosja to robi? Przecież nie po to, żeby zacząć wojnę jądrową, tylko po to, żeby przestraszyć innych, żeby oni ze strachu wykonywali to, co Rosja sobie życzy, żeby oni robili. Nie należy więc takiemu szantażowi ulegać” - mówi w rozmowie z portalem Tysol.pl prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski, członek Rady Bezpieczeństwa i Obronności przy Prezydencie RP, odnosząc się do rosyjsko-białoruskich manewrów nuklearnych.
Co musisz wiedzieć:
  • Ministerstwo obrony poinformowało we wtorek, że rosyjskie siły zbrojne przeprowadzą ćwiczenia swoich sił nuklearnych w dniach 19-21 maja.
  • Ministerstwo podało, że w ćwiczeniach weźmie udział ponad 65 000 żołnierzy oraz 7800 rodzajów sprzętu i broni.
  • Moskwa ogłosiła rozpoczęcie ćwiczeń na kilka godzin przed dwudniową wizytą Putina w Chinach.

Pytany, czy fakt, że do Polski nie trafi 4 tys. żołnierzy amerykańskich w jakiś istotny sposób zmienia naszą pozycję bezpieczeństwa, prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski odpowiada:

 

Podobnie ta kwestia ewentualnego wstrzymania rotacji, czyli w istocie wycofania przynajmniej na jakiś czas części wojsk amerykańskich. W tej chwili funkcjonujemy w systemie odstraszania przez ukaranie – to się tak oficjalnie nazywa – deterrence by punishment. Ten system polega na umieszczeniu oddziałów wiodących mocarstw NATO, w naszym przypadku Stanów Zjednoczonych w zagrożonym obszarze, czyli w państwach frontowych, Polski, ale inne mocarstwa – Wielka Brytania, Kanada, teoretycznie Niemcy – mają w państwach bałtyckich, Francja – w Rumunii.

 

System odstraszania

 

Ekspert wytłumaczył to na przykładzie Berlina Zachodniego z czasów Zimnej Wojny. Argumentował, że garnizon mocarstw NATO wtedy amerykańsko-brytyjsko-francuski w Berlinie Zachodnim nie miał przecież wojskowej zdolności obrony miasta w razie, gdyby Kreml podjął decyzję o wojskowym zajęciu tej części Berlina. Natomiast taka inwazja spowodowałaby walki, czyli wymianę ognia między wojskami amerykańskimi a sowieckimi.

 

A zatem to agresor jest obciążony ciężarem decyzji o tym, że wysyła swoich żołnierzy do starcia zbrojnego ze Stanami Zjednoczonymi. Rozpoczyna wojnę z USA, nie z Berlinem. I u nas też o to chodzi

 

- wyjaśniał.

 

Zatem przecież 5 czy 10 tys. - obojętnie – one nie zatrzymałyby armii rosyjskiej, bo ona jest wielokrotnie liczniejsza. One tylko wytworzyłyby sytuację, w której uderzenie na Polskę oznaczałoby otwarcie ognia do żołnierzy amerykańskich, czyli wejście do wojny ze Stanami Zjednoczonymi

 

- zauważył.

 

Innymi słowy ten czynnik odstraszania Rosji, żeby władcy Kremla nie podjęli takiej decyzji – bo co innego jest wojna z Polską, a co innego – ze Stanami Zjednoczonymi – i w tym przypadku ten ograniczony nawet kontyngent amerykański nadal tę rolę polityczną spełnia. Natomiast oczywiście im mniejszy, tym wojskowo ma mniejsze znaczenie. Polityczne znaczenie jest powiedziałbym takie: gdyby kontyngent amerykański w Polsce zawsze liczył 5 tys. żołnierzy, to by to nie miało znaczenia, ale skoro liczył 10 tys., a będzie liczył 5 tys., to jest to psychologiczny sygnał polityczny wysyłany do Moskwy: „wycofujemy się”. I w tym sensie pogarsza bezpieczeństwo Polski. Natomiast nie w sensie wojskowym, bo w sensie wojskowym to nie ma większego znaczenia, czy ich będzie 5 czy 10 tys. Ale jest to ewidentnie negatywny sygnał

 

- ocenił.

 

Doradca prezydenta przypomniał, że wycofywanie się Stanów Zjednoczonych z Afganistanu nie miało wpływu na wojskową sytuację Ukrainy, ale na podjęcie przez Rosję decyzji o inwazji na Ukrainę poprzez wyobrażenie sobie, że Amerykanie są słabi, nie zareagują, bo nawet Talibowie ich zmusili do odwrotu, więc nie zaryzykują starcia z Rosją, było czynnikiem składowym procesu decyzyjnego na Kremlu i skończyło się wojną.

 

W tym więc sensie politycznym niewątpliwie jest to okoliczność bardzo negatywna dla Polski. W sensie wojskowym dramatycznie sytuacji nie zmienia

 

- konkludował.

 

Manewry nuklearne

 

Odnosząc się do rozpoczętych we wtorek rosyjsko-białoruskich manewrów z użyciem sił nuklearnych, dopytywany, czy mamy w związku z tym czego się obawiać doradca prezydenta powiedział:

 

Wojskowo nie mamy powodów do obaw. Co najwyżej takich, że się Zachód wystraszy. Natomiast Rosja od dawna straszy wszystkich bronią jądrową, której oczywiście nie użyje. Po pierwsze nie wiadomo, jaki procent tej broni jest sprawny i co by im wybuchło na stanowiskach, a co by zostało skutecznie wystrzelone. Trzeba pamiętać, że utrzymanie sprawności arsenału jądrowego kosztuje olbrzymie pieniądze. Amerykanie to kiedyś wyliczali właśnie pod kątem, czy Rosja jest w stanie utrzymywać tyle tego, co mówi, czy też nie i raczej wnioski były dla Rosji negatywne.

 

Trzeba też pamiętać, że próby straszenia bronią jądrową w pierwszym roku inwazji na Ukrainę działały na Zachód, ale skończyły się wspólnym naciskiem amerykańsko-chińskim na Rosję. Putin ma też świadomość, że gdyby użył broni jądrowej, będzie absolutnie priorytetowym celem wszystkich zachodnich służb, a być może nie tylko zachodnich, pod którym to terminem rozumiem, że po prostu będą te służby usiłowały go zabić. Za takie posunięcie będzie uznany za polityka, którego trzeba usunąć. I on też to wie przecież, więc nie, nie sądzę. To są raczej demonstracje polityczne. Powodów do obaw nie ma. Receptą na taką sytuację jest to, żeby się nie bać, bo po co Rosja to robi? Przecież nie po to, żeby zacząć wojnę jądrową, tylko po to, żeby przestraszyć innych, żeby oni ze strachu wykonywali to, co Rosja sobie życzy, żeby oni robili. Nie należy więc takiemu szantażowi ulegać

 

- skonstatował.

 

 

Rosyjski pokaz siły

 

Ministerstwo obrony poinformowało we wtorek, że rosyjskie siły zbrojne przeprowadzą ćwiczenia swoich sił nuklearnych w dniach 19-21 maja. Ministerstwo podało, że w ćwiczeniach weźmie udział ponad 65 000 żołnierzy oraz 7800 rodzajów sprzętu i broni.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 19.05.2026 18:01
Źródło: Tysol.pl