Szukaj
Konto

Polsce potrzebna jest silna strategia w relacjach z Ukrainą

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski
Źródło: PAP/EPA | Autor: EPA/NEIL HALL | Licencja: PAP/EPA | Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski
Polska nie ma żadnej strategii jeżeli chodzi o postępowanie z państwem ukraińskim, a powinna ją mieć od dawna. Efekt? Polacy finansują obce państwo i są przez jego władze lekceważeni i poniżani.
Co musisz wiedzieć:
  • Strategiczny sojusz Ukrainy z Niemcami wszedł na nowy poziom w kwietniu 2026 r., kiedy to oba kraje oficjalnie podniosły relacje dwustronne do rangi partnerstwa strategicznego podczas międzyrządowych konsultacji w Berlinie.
  • Wołodymyr Zełenski, nazywając imieniem „bohaterów UPA” jednostkę wojskową, w sposób jasny wyraził, jaki stosunek ma do Polski i Polaków.
  • Zarówno politycy ukraińscy, jak i niemieccy – a przynajmniej ich część – wysuwają wobec Polski roszczenia terytorialne.

Wrogość Zełenskiego

 

Doktryna Gierdroycia jest to chyba najgorsza rzecz, jaka Polsce mogła się przydarzyć jeżeli chodzi i relacje z Ukrainą. Jej założenia mogły wprawdzie wydawać się szczytne, zakładała bowiem trwałe pojednanie i budowę bloku sojuszniczego z niepodległymi wschodnimi sąsiadami Polski: Ukrainą, Litwą i Białorusią. Problem jednak w tym, że zakładała również brak rozliczeń z ukraińskimi mordercami polskiej ludności na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej, zatem pod owe „polsko-ukraińskie pojednanie” położyła zatrute fundamenty. Ukraińscy nacjonaliści od samego początku, czyli od upadku Związku Sowieckiego i wyłonienia się niepodległej Ukrainy pielęgnowali ideologię banderyzmu, co w Polsce stanowiło istny temat tabu, który przełamała dopiero po wielu latach działalność środowisk kresowych, kultywujących pamięć o pomordowanych Polakach. Ludzi, którzy demaskowali ukraiński banderyzm usiłowano nawet zastraszać – ja sama miałam pod swoim mieszkaniem dwóch mało przyjemnych panów po jednym z moich artykułów na ten temat. W efekcie polskie elity wyhodowały roszczeniowych, nacjonalistycznych Ukraińców hołdujących banderyzmowi, który teraz dopiero naprawdę zaczyna podnosić głowę.

 

Nie jest bez przyczyny, że Wołodymyr Zełenski, po ogłoszeniu przez Karola Nawrockiego jego wniosku o odebranie prezydentowi Ukrainy Orderu Orła Białego, zrezygnował nie tylko z wizyt w Polsce, ale i z korzystania z lotniska w Rzeszowie, kiedy udawał się na Zachód. I nie jest to bynajmniej żaden foch. W mojej ocenie Zełenski, zdając sobie sprawę z przedmiotowego traktowania Polaków przez Ukraińców i realnych, antypolskich założeń ideologii banderyzmu, przestał się zwyczajnie kryć ze swoją niechęcią do naszego kraju. Ale banderyzm to jedynie wierzchołek góry lodowej.

 

Ukraina współpracuje z UE w celu zniszczenia Polski

 

Jeżeli uważnie przyjrzymy się współpracy Unii Europejskiej z Ukrainą, zobaczymy wyraźnie, że jest ona wymierzona przeciwko Polsce. KE zgodziła się na zalew polskiego rynku towarami i produktami z Ukrainy, toleruje nieuczciwą konkurencję ukraińskich przewoźników, którzy usiłują doprowadzić do bankructwa polskich i przejąć rynek. Więcej, zaproponowała, aby Polska zgodziła się na ogromne zadłużenie – wspólnotowe zresztą – aby wesprzeć tymi funduszami Ukrainę. Władze Polski potulnie przyjęły ten dyktat i jest jedynie kwestią czasu, aż kolejne setki tysięcy Polaków zasilą szeregi bezrobotnych.

 

Sojusznik KE

 

Władze Ukrainy są sojusznikiem Komisji Europejskiej również w kwestiach ideologicznych. I to również jest dla Polski niezwykle groźne. Ewentualna akcesja tego państwa do UE pogrzebałaby de facto wszelkie próby odzyskania przez konserwatystów kontroli w Unii Europejskiej i przywrócenia normalności.

 

Potrzeba strategii

 

Potrzeba wypracowania skutecznej strategii wobec Ukrainy jest o tyle konieczna, że podobnie jak i Rosja nie jest ona dla Polski państwem przyjaznym, a więc powinniśmy być przygotowani na różnego rodzaju uderzenia, niekoniecznie militarne, mające na celu osłabienie naszego państwa. Wspierając Ukrainę przy jednoczesnym osłabianiu własnego potencjału i zdolności finansowych prowadzimy politykę samobójczą tym bardziej, że Ukrainą rządzą oligarchowie i wielkie korporacje, a to oznacza, że pieniądze, które Polacy przeznaczą na pomoc walczącemu państwu mogą zostać wykorzystane przeciwko nim samym.

 

Już w tej chwili agroholdingi z Ukrainy przejmują zakłady przetwórstwa oraz spółki rolne w Unii Europejskiej. Ekspansja ma na celu skrócenie łańcucha dostaw, wejście na rynki zachodnie oraz zabezpieczenie zbytu dla ogromnych wolumenów surowców produkowanych w Ukrainie.

 

MHP (największy ukraiński producent drobiu) w sierpniu 2025 r. sfinalizował przejęcie większościowych udziałów w hiszpańskiej Grupo UVESA (jeden z czołowych producentów drobiu i wieprzowiny na Półwyspie Iberyjskim). Z kolei w czerwcu 2026 r. holding ogłosił porozumienie w sprawie przejęcia kontroli nad greckim liderem branży drobiarskiej, firmą Nitsiakos. Wcześniej ukraiński gigant rozbudowywał swoje struktury na Bałkanach.

 

Kraj, który prowadzi wojnę z Rosją, dokonuje jednocześnie skutecznej ekspansji na zachód Europy i niewykluczone, że z wykorzystaniem dokładnie tych pieniędzy, które UE i państwa członkowskie tak hojnie podarowały na walkę z rosyjskim okupantem.

 

Różowe okulary odłóżmy na bok

 

Ukraina jest państwem, w którym korupcja stanowi integralną część zarządzania krajem. Nikt tak naprawdę nie śledzi, dokąd rzeczywiście trafia europejska pomoc. Mamy za to potworną i prymitywną grę na emocjach, mającą ukazać Ukraińców jako ofiary Putina, mimo że działania wojenne dotknęły stosunkowo niewielką część terytorium ukraińskiego. Za pośrednictwem mediów jest nam serwowana bardzo konkretna narracja, która do niedawna każdego, który krytycznie odnosił się do władz Ukrainy klasyfikowała jako „ruską onucę”. Najwyższy czas zdać sobie sprawę, że Polaków – zarówno UE jak i Ukraina – rozgrywa przeciwko nim samym, a my nawet nie wypracowaliśmy narzędzi, aby się przed tym bronić.

 

Sojusz niemiecko-ukraiński

 

Szczególnym niepokojem powinien nas napełniać strategiczny sojusz Ukrainy z Niemcami, który wszedł na nowy poziom w kwietniu 2026 r., kiedy to oba kraje oficjalnie podniosły relacje dwustronne do rangi partnerstwa strategicznego podczas międzyrządowych konsultacji w Berlinie. Zarówno Niemcy bowiem, jak i Ukraina mają interes i aspiracje, aby dogadywać się kosztem Polski, czego konsekwencje mieliśmy chociażby w postaci niekorzystnych dla nas decyzji Komisji Europejskiej. W tej chwili jest wprawdzie jeszcze zbyt mało danych, aby dokładnie przewidzieć, w którą stronę on się rozwinie, niemniej w dobrze rozumianym interesie Polski jest trzymanie ręki na pulsie i zbrojenie się na potęgę. Tylko tak możemy zniechęcić naszych „przyjaciół” ze wschodu i zachodu do niesienia nam „bratniej pomocy w sytuacji upadającej demokracji”.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 09.06.2026 16:43
Źródło: Tysol.pl