Szukaj
Konto

Mieczysław Gil dla "TS": 1988. Rok przełomu

26.04.2018 20:18
Mieczysław Gil dla "TS": 1988. Rok przełomu
Źródło: screen YT
Komentarzy: 0
W 40. rocznicę uchwalenia przez ONZ Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka Zofia i Zbigniew Romaszewscy zorganizowali Konferencję Praw Człowieka. Komisja Interwencji i Praworządności NSZZ „Solidarność” i Ruch „Wolność i Pokój” dokonali niemożliwego. W niezależnej konferencji w nowohuckim kościele pw. św. Maksymiliana M. Kolbego wzięło udział 1200 osób, w tym ok. 300 gości zagranicznych z 40 krajów świata.
Nie zawiedli członkowie opozycji demokratycznej "demoludów": dużą reprezentację wysłał Fidesz, byli opozycjoniści z Czechosłowacji, Jugosławii, NRD i rosyjscy dysydenci, w tym mieszkająca we Francji Natalia Gorbaniewska. Do Nowej Huty przyjechali szefowie najważniejszych światowych organizacji związkowych. Z jednym wyjątkiem: Lane Kirkland, charyzmatyczny szef amerykańskich związków zawodowych AFL-CIO, nie został do Polski wpuszczony. Władimirowi Bukowskiemu wizę cofnięto. Mimo szykan wymuszona na władzach komunistycznych Konferencja odbyła się w dniach 25-28 czerwca 1988 r. Czesław Kiszczak na obradach nie pojawił się, ale wysłał na nie swojego zastępcę, płk. Mariana Godlewskiego. Konferencji przysłuchiwało się 5 sędziów z Sądu Wojewódzkiego w Krakowie z prezesem Marianem Litwą. Zaproszenie odrzuciła rzecznik praw obywatelskich Ewa Łętowska. Konferencję zorganizowano pod hasłem: "Prawa człowieka nie znają granic. Walka o nie jest sprawą nas wszystkich".

W tym czasie przez Polskę przetaczała się kolejna fala strajków. Wystąpienia przedstawicieli strajkujących załóg nadały Konferencji szczególny klimat. Projekt popierający ich postulaty poparło 14 międzynarodowych central związkowych, przyjęto go w głosowaniu i stał się jedną z 11 oficjalnych uchwał Konferencji. Warto pamiętać o atmosferze tamtych lat: nieustannej inwigilacji ze strony SB, permanentnych brakach rynkowych, szczupłych finansach organizatorów. Co prawda Romaszewscy oddali na Konferencję finanse otrzymane z przyznanej im przez Fundację "Aurora" prestiżowej nagrody, ale była to kropla w morzu potrzeb. 200 wolontariuszy Wikariatu Solidarności z Pokrzywdzonymi ks. Kazimierza Jancarza sprawnie pomagało w pracach organizacyjnych. Mieszkańcy Nowej Huty przyjęli przyjezdnych pod swój dach. Najpoważniejszym wyzwaniem była aprowizacja. I na to znaleziono sposób. Zakupiono świnie, zorganizowano ubój, przetwórstwo i przygotowanie posiłków we własnym zakresie.

Służba Bezpieczeństwa czuwała. Chcąc dowieść, że był to nielegalny ubój, zatrzymała samochód dowożący posiłki na Konferencję. Zarekwirowała... postny barszczyk i kapustę z łazankami, bo siostry zakonne przygotowujące jedzenie przestrzegały piątkowego postu. Zbigniew Romaszewski wspominał, że w zwolnieniu z "aresztu" barszczyku użyteczny okazał się płk Godlewski. Ten zabawny incydent doskonale obrazuje absurdalność tamtych czasów. Powoli, acz skutecznie odchodziły one w niebyt. 1988 był rokiem przełomu.

Mieczysław Gil

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (17/2018) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
Komentarzy: 0
Data publikacji: 26.04.2018 20:18