Limit 10 mln mieszkańców. Szwajcarzy głosują nad ograniczeniem imigracji

- Referendum dotyczy ograniczenia wzrostu liczby ludności
- Inicjatorem jest Szwajcarska Partia Ludowa (SVP)
- Sondaże wskazują na niewielką przewagę przeciwników zmian
Szwajcarzy głosują nad limitem liczby mieszkańców
W niedzielę w Szwajcarii odbywa się referendum dotyczące ograniczenia liczby ludności kraju do 10 milionów osób. Inicjatywa jest wymierzona przede wszystkim w dalszy napływ imigrantów, a według przedreferendalnych sondaży niewielką przewagę mają przeciwnicy proponowanych zmian.
Większość uprawnionych oddała już głosy korespondencyjnie. Lokale wyborcze działają w różnych godzinach, zależnie od kantonu, jednak ostatnie z nich zostaną zamknięte w południe. Pierwsze wyniki mają pojawić się jeszcze po południu.
SVP chce zahamować wzrost liczby ludności
Pomysłodawcą referendum jest Szwajcarska Partia Ludowa (SVP). Ugrupowanie argumentuje, że szybki wzrost liczby mieszkańców przyczynia się do niedoboru mieszkań, korków na drogach, wzrostu przestępczości oraz przeciążenia systemu ochrony zdrowia i szkolnictwa.
Liczba ludności Szwajcarii od 1950 roku niemal się podwoiła i obecnie wynosi 9,1 mln osób. Ponad jedna czwarta stałych mieszkańców kraju to cudzoziemcy. Spośród nich 82 proc. pochodzi z państw Unii Europejskiej, głównie z Włoch, Niemiec i Portugalii.
Deputowany SVP Yvan Pahud powiedział agencji AFP: "Szwajcaria jest małym krajem i nie można jej rozciągnąć; nie chcemy przyjąć całej Europy ani całej biedoty świata".
Możliwe konsekwencje dla relacji z UE
Przyjęcie inicjatywy oznaczałoby konieczność podjęcia działań po przekroczeniu progu 9,5 mln mieszkańców. Jednym z możliwych skutków byłoby wypowiedzenie w ciągu dwóch lat porozumienia o swobodnym przepływie osób między Szwajcarią a Unią Europejską. Taki krok mógłby negatywnie wpłynąć na relacje dwustronne. UE pozostaje najważniejszym partnerem handlowym Szwajcarii.
Wśród rozważanych działań znalazły się również ograniczenie liczby przyznawanych azylów oraz likwidacja programu łączenia rodzin zagranicznych pracowników.
Rząd i biznes przeciwko zmianom
Szwajcarski rząd sprzeciwia się inicjatywie. Według władz proponowane rozwiązania zagrażają "dobrobytowi i dobremu funkcjonowaniu społeczeństwa, bezpieczeństwu wewnętrznemu oraz humanitarnym tradycjom Szwajcarii".
Przeciwnicy zmian podkreślają także znaczenie zagranicznych pracowników dla gospodarki. Zwracają uwagę, że połowę zatrudnionych w szwajcarskich hotelach stanowią obecnie cudzoziemcy. Ich zdaniem ograniczenie imigracji mogłoby doprowadzić do niedoborów kadrowych między innymi w hotelarstwie i ochronie zdrowia. Oponenci wskazują również na proces starzenia się społeczeństwa. Obecnie osoby powyżej 65. roku życia stanowią około 20 proc. mieszkańców kraju, a ich świadczenia i potrzeby finansowane są przez młodszych pracowników oraz podatników.
Drugie referendum dotyczy służby wojskowej
Tego samego dnia Szwajcarzy rozstrzygają również inną ważną kwestię. Głosowanie dotyczy rządowego projektu zaostrzenia dostępu do służby cywilnej, która stanowi alternatywę dla obowiązkowej służby wojskowej. Referendum w tej sprawie zainicjowała lewica, uznając proponowane zmiany za niebezpieczne.
Zgodnie ze szwajcarskim prawem mężczyźni są zobowiązani do odbycia służby wojskowej trwającej zazwyczaj 18 tygodni, a następnie przez dziewięć lat uczestniczą w regularnych szkoleniach. Od 1996 roku osoby odmawiające służby wojskowej ze względów sumienia mogą wybrać służbę cywilną. W 2009 roku zlikwidowano komisję odpowiedzialną za weryfikację takich przypadków, co doprowadziło do znaczącego wzrostu liczby osób korzystających z tej możliwości. Rząd uważa, że w obecnej sytuacji międzynarodowej jest to problem wymagający rozwiązania.
Komentarze
Afera wyborcza w Niemczech. Wójt przyznał się do oszustwa
Węgrzy tłumnie przy urnach. Podano frekwencję na godz. 13
99,9 proc. frekwencji w wyborach. Tak głosują w Korei Północnej
Tusk wygrał wybory w KO. Był jedynym kandydatem











