Tȟašúŋke Witkó: Armagedon na oczach ślepców

- Autor tekstu twierdzi, że Europa znajduje się w fazie narastającego kryzysu migracyjnego i oskarża lewicowe rządy o świadome osłabianie bezpieczeństwa państw UE.
- Głównym punktem odniesienia jest decyzja rządu Hiszpanii o legalizacji pobytu około 500 tys. nielegalnych migrantów przebywających w kraju.
- Artykuł przewiduje przyszły konflikt społeczny i masowe operacje deportacyjne w Europie, przedstawiając je jako nieuniknioną konsekwencję obecnej polityki migracyjnej.
Szaleństwo lewicowej Europy
Pedro Sánchez Pérez-Castejón, od 2 czerwca 2018 roku premier Hiszpanii – i, jednoczenie, od roku 2022 przewodniczący Międzynarodówki Socjalistycznej – powinien zostać w przyszłości osądzony przez jakiś międzynarodowy trybunał za działania destruujące cywilizację europejską. To rząd pod jego batutą, 14 kwietnia 2026 roku, zalegalizował pobyt 500 tysięcy imigrantów, którzy przybyli do Hiszpanii i przebywają w niej nielegalnie. Owo działanie jest niczym innym, jak urzędowym usankcjonowaniem przestępstwa, a do tego z pominięciem obowiązującego Madryt prawa, bowiem gabinet Sáncheza swój pomysł implementował do obiegu administracyjnego, jako zmianę rozporządzenia wykonawczego do ustawy o cudzoziemcach. Dzięki temu fortelowi uniknięto procedowania całej rzeczy w parlamencie, gdyż w Kortezach Generalnych koalicja rządząca nie ma stabilnej większości, więc i wynik głosowania byłby wielką niewiadomą.
Pół miliona przybyszy z Afryki, młodych i silnych mężczyzn, otrzyma dokumenty tożsamości oraz odpowiednie świadczenia finansowe, co pozwoli im – zapewne już w sposób legalny – odbyć wielką peregrynację po innych, zamożniejszych krajach Unii Europejskiej. Stary Kontynent – zamieszkiwany przez starzejące się, gnuśne społeczeństwo dobrobytu – będzie systematycznie plądrowany i łupiony rękoma bezwzględnych, zdeterminowanych Murzynów. Czeka nas bezsilna rozpacz, ból, bieda i krzyki gwałconych kobiet, aż do mementu zbrojnej konfrontacji z najeźdźcą.
Plan walki
Zbrojna konfrontacja nastąpi i zwycięży w niej Europejczyk. Już teraz przepowiadam, że będzie to operacja międzynarodowa – zresztą, inna być nie może – przeprowadzona przez połączone siły policyjne i wojskowe wielu państw, na obszarze od Lizbony po Suwałki. Najpierw nastąpi uderzenie z powietrza na porty Morza Śródziemnego, z których gangi przemytników ludzi wysyłają kohorty śniadolicych mężczyzn, a następnie zostanie wykonana faza lądowa, w której wezmą udział wojska specjalne i piechota morska. Kiedy mafie szmuglujące „żywy towar” zostaną obezwładnione, wtedy statki pasażerskie zaczną wywozić Murzynów z Europy do Afryki, co nastąpi przy akompaniamencie wycia lewicowych mediów, ale wówczas już nikt nie będzie się nimi przejmował. Zbytnich optymistów ostudzę napomknięciem, że będzie to dopiero najłatwiejsza część przedsięwzięcia.
Plan adaptacji
Tych ludzi, wywożonych masowo z Europy, trzeba będzie zabezpieczyć logistycznie, zapewnić im dach nad głową, wikt, opierunek i bilet na powrót do domu. Wiedzmy, że będzie to element zdegenerowany, agresywny, niestroniący od przemocy, przeciwko któremu używana będzie brutalna siła i, niestety, broń. Na północnym wybrzeżu Afryki zostaną utworzone obozy przejściowe, z których ruszą w dalszą drogę – w głąb Afryki. Tutaj niezbędna stanie się kooperacja z państwami arabskimi, za co słono zapłacimy, ale bezpieczeństwo jest warte każdej ceny. Takie same skupiska zostaną utworzone w Senegalu, tym samym, z którego Francja wyszła 17 lipca 2025 roku, oddając symboliczne klucze od bazy „Geille” – głównego i największego obiektu militarnego, jaki Paryż posiadał w swej dawnej kolonii – oraz od wojskowej części lotniska w Dakarze. Tam nie ma racjonalnych Arabów, którzy za pieniądze wykonają za nas całą brudną robotę, toteż V Republika musi zapewnić rozpoznanie, infrastrukturę, wywiad, kontrwywiad, współpracę z ludnością lokalną, wsparcie medyczne oraz znajomość mentalności tubylców.
To wszystko będzie możliwe dopiero po maju roku 2027, czyli po wyborach prezydenckich we Francji. Zapytacie Państwo, skąd we mnie ta pewność i planowanie bez racjonalnych ku temu podstaw? Odpowiedź jest bardzo prosta – każde społeczeństwo ma swoją odporność; hiszpańskie i francuskie też. Kiedyś szaleńcy pokroju Sáncheza oddadzą władzę i zastąpi ich ktoś z temperamentem Karola „Młota”. Czekajmy więc cierpliwie, bowiem dziś jeszcze innego wyjścia nie mamy.
Howgh!
Tȟašúŋke Witkó, 8 maja 2026 r.
[Autor jest emerytowanym oficerem wojsk powietrznodesantowych. Miłośnik kawy w dużym kubku ceramicznym – takiej czarnej, parzonej, słodzonej i ze śmietanką. Samotnik, cynik, szyderca i czytacz politycznych informacji. Dawniej nerwus, a obecnie już nie nerwus]
Komentarze
Imigrant zgwałcił seniorkę. Dostał rok i nie zostanie deportowany
„Samodeportuj się i spędź Walentynki z ukochaną osobą” - niecodzienne nagranie administracji USA

Tȟašúŋke Witkó: Nasza chata z kraja

Bruksela będzie karać kraje, które odmawiają przyjęcia z powrotem osób, które nie ubiegały się o azyl
Co czwarte dziecko w Niemczech żyje z zasiłków. Duża część nie posiada niemieckiego obywatelstwa


