Szukaj
Konto

Gen. Samol: Trajektoria lotu rakiety mogła nie być przypadkowa. Spadła niedaleko zakładów zbrojeniowych

Służby w miejscu upadku obiektu w okolicach miejscowości Tarnawa-Kolonia
Źródło: PAP | Autor: PAP/Wojtek Jargiło | Licencja: PAP | Służby w miejscu upadku obiektu w okolicach miejscowości Tarnawa-Kolonia
O godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt poruszający się w kierunku zachodnim. Według premiera najbardziej prawdopodobne jest, że był to rosyjski pocisk manewrujący Ch-101, jednak identyfikacja wymaga jeszcze potwierdzenia. W ocenie gen. Bogusława Samola, wykładowcy Akademii Sztuki Wojennej, trajektoria jego lotu mogła nie być przypadkowa. Obecnie nie ma jednak publicznie dostępnych dowodów potwierdzających tę hipotezę.
Co musisz wiedzieć:
  • Na polu w powiecie biłgorajskim odnaleziono lej i fragmenty niezidentyfikowanego obiektu. Miejsce zabezpieczyły służby.
  • Gen. Bogusław Samol uważa, że trajektoria lotu pocisku mogła nie być przypadkowa i mogła stanowić rosyjski sygnał dotyczący możliwości dotarcia w okolice Kraśnika, gdzie planowana jest produkcja elementów uzbrojenia.
  • Generał zaznaczył, że jest to jedynie jego przypuszczenie. Nie ma publicznie dostępnych dowodów potwierdzających celowe skierowanie pocisku w okolice zakładów zbrojeniowych.

Pytany przez portal Tysol.pl, jak ocenia incydent z upadkiem rakiety, gen. Bogusław Samol powiedział:

Istnieje duże niebezpieczeństwo, że kolejne rakiety będą wlatywać, a nasz system obrony powietrznej kraju będzie bezskuteczny, z wyjątkiem tego, że rozpozna, jak rakieta leci, może przewidywać miejsce upadku, ale nie jest w stanie tej rakiety zestrzelić.

Dopytywany, czy to przypadek, że rakieta spadła na polskie terytorium niedługo po tym, jak oddaliśmy Ukrainie nasze rakiety do systemu Patriot, ekspert odpowiedział:

Tego faktu czy zdarzenia nie ma co łączyć z tym, że kilka rakiet zostało oddanych na Ukrainę, chociaż z mojego punktu widzenia nie powinny być oddane. Uważam, że problem jest w czym innym. Rosjanie zademonstrowali prawdopodobnie – to jest oczywiście przypuszczenie – że rakieta może dolecieć do Kraśnika, tam, gdzie parę tygodni temu obecny minister obrony narodowej, wicepremier ogłaszał, że w Kraśniku będzie produkcja pewnych elementów uzbrojenia. Rosjanie sygnalizują, że potrafią tutaj dolecieć.

29 października 2025 r. w zakładzie MESKO S.A. w Kraśniku rozpoczęto budowę i rozbudowę infrastruktury do produkcji korpusów amunicji artyleryjskiej kalibru 155 mm. W uroczystości wmurowania kamienia węgielnego uczestniczył wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.

Rosyjska demonstracja?

Dlaczego o tym mówię? Część pocisków manewrujących, które leciały w kierunku Polski zawróciła, a jeden pojawił się w polskiej przestrzeni nad Zamościem, a później skręcił w kierunku południowym na Kraśnik. Po drugie, rakieta rozbiła się w pobliżu Kraśnika, bo Rosjanie nie chcieli ryzykować – takie jest moje przypuszczenie – uderzenia w miasto i skierowali rakietę w pole. A ta wioska jest praktycznie kilka kilometrów od Kraśnika, a więc od tych zakładów, gdzie będą produkowane elementy uzbrojenia

- zauważył gen. Samol.

Kwestie bezpieczeństwa

Nie wolno tego robić, tak jak robią to publicznie nasze władze, że przedstawiają informacje dla całego świata, gdzie będzie produkcja zbrojeniowa, czego ta produkcja będzie dotyczyć. To jest po prostu skandaliczne zachowanie. Jeżeli oficer mówiłby publicznie o takich sprawach, to zaraz zajęłaby się nim służba kontrwywiadu wojskowego. Pozbawiliby go certyfikatu i zwolniliby go do cywila. Ale politykom widocznie wolno

- nie krył oburzenia.

W jego ocenie „ten incydent, który miał miejsce jest bardzo niebezpieczny, bo świadczy o tym, że mimo że mamy w miarę dobry system rozpoznania przestrzeni powietrznej, monitorowania rakiet, to nie jesteśmy w stanie zademonstrować obrony poprzez słaby system dowodzenia, jak również brak odpowiednich środków do rażenia takich celów w powietrzu”.

Jesteśmy, uważam, w niebezpieczeństwie

- konkludował.

Niezidentyfikowany obiekt nad Polską

W nocy ze środy na czwartek Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało o intensywnej aktywności rosyjskiego lotnictwa dalekiego zasięgu oraz pociskach obserwowanych nad zachodnią Ukrainą.

O godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt poruszający się w kierunku zachodnim. Do jego rozpoznania skierowano dyżurny myśliwiec F-16, jednak po kilku minutach obiekt zniknął ze wskazań radarów.
Policjanci odnaleźli później na polu w powiecie biłgorajskim na Lubelszczyźnie lej oraz fragmenty niezidentyfikowanego obiektu. Teren zabezpieczono, a na miejsce skierowano między innymi kontrterrorystów, Żandarmerię Wojskową, ABW i SKW.

Niezwykle ciężka noc dla naszej obrony powietrznej, systemów obserwacji i wykrywania zagrożeń

– napisał na platformie X szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Minister zaznaczył, że służby ustalają, jaki obiekt spadł w rejonie Tarnawy-Kolonii. Z informacji podanych przez premiera wynika, że był to rosyjski pocisk manewrujący Ch-101.

Ch-101 to rosyjski pocisk manewrujący dalekiego zasięgu wykorzystywany do ataków na cele lądowe. Według przedstawicieli polskich władz trwają analizy mające potwierdzić, czy właśnie taki pocisk naruszył polską przestrzeń powietrzną.

Od godzin późnowieczornych dowódca operacyjny, pan generał Ireneusz Nowak, postawił w stan najwyższej gotowości wszystkie systemy obrony powietrznej państwa, uruchamiając zarówno krajowe, jak i sojusznicze służby związane z ochroną polskiej przestrzeni powietrznej. Wszystkie służby są zintegrowane - zarówno Siły Zbrojne RP, jak i Policja, Państwowa Straż Pożarna oraz służby wywiadowcze. Dziękuję wszystkim tym, którzy tutaj, w województwie lubelskim i w Dowództwie Operacyjnym RSZ, kolejną noc pełnili służbę w trudnym czasie

- powiedział wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.

Stanowisko MON

Wicepremier odniósł się do bieżących czynności prowadzonych na miejscu odnalezienia elementów obiektu.

W tym momencie trwają czynności operacyjne związane z identyfikacją obiektu na miejscu zdarzenia. Prowadzone są analizy pirotechniczne związane z lokalizacją wszystkich elementów obiektu, jak również ustalenie, z jakim dokładnie rodzajem obiektu mamy do czynienia. Przedstawiona przez pana premiera hipoteza, że jest to pocisk Ch-101, spośród kilkudziesięciu wystrzelonych tej nocy nad terytorium Ukrainy, jest obecnie najbardziej prawdopodobna. Oczywiście musi ona zostać potwierdzona. Wszystkie działania związane z operowaniem naszych i sojuszniczych statków powietrznych są koordynowane również z Dowództwem Sił Połączonych NATO. Dowódcy NATO są na bieżąco informowani. Będziemy przekazywać całościowy raport. Również wszystkie najwyższe władze państwowe – premier i prezydent – otrzymują na bieżąco meldunki ze wszystkich służb państwa

– zaznaczył wicepremier W. Kosiniak-Kamysz.

Szef resortu obrony narodowej zwrócił uwagę na zmianę wektora rosyjskich uderzeń i bliskość działań bojowych przy polskiej granicy:

Był to jeden z największych ataków na zachodnią część Ukrainy. W ostatnich miesiącach ataki były raczej skierowane na Kijów, jego okolice oraz wschodnią część Ukrainy. Ten został przypuszczony również na zachodnią część Ukrainy. Koordynacja z innymi służbami, bo tak jak pan premier powiedział – to jest dla nas absolutnym priorytetem. Analiza sytuacji, przekazywanie informacji i podejmowanie decyzji. To schemat działania, który został przyjęty i po raz kolejny sprawdził się podczas minionej nocy. Sytuacja, którą obserwowaliśmy na terytorium Ukrainy, obejmowała najpierw ponad dwadzieścia obiektów, które znajdowały się blisko polskiej przestrzeni powietrznej. Bardzo blisko polskiej przestrzeni powietrznej operowały też myśliwce MiG-29 Sił Zbrojnych Ukrainy. To również koordynacja działań ze stroną ukraińską oraz przekazywanie informacji

– zaznaczył szef MON.

Jesteśmy w koordynacji wszystkich służb, zarówno służb MON, teraz z Żandarmerią Wojskową na czele. Badania tego zdarzenia odbywają się we współpracy z prokuraturą przy udziale oczywiście wszystkich służb MSWiA. Ocena tej współpracy, również przed chwilą przekazana, zaangażowania wszystkich służb oraz wymiany informacji jest na najwyższym poziomie. Nie ma tutaj żadnej rywalizacji. Każdy wie, jakie jest jego zadanie. Nasi sojusznicy też są zaangażowani. Otrzymujemy sygnały solidarności i gotowości do wsparcia. Kwatera Główna NATO oraz Dowództwo Sił Połączonych są na bieżąco informowane przez generała Kukułę o przebiegu zdarzenia. Będą podejmowane odpowiednie kroki i działania. Stany Zjednoczone są również zainteresowane zbadaniem i wyjaśnieniem tej sprawy, co jest dla nas bardzo ważne. Liczymy na wszystkich naszych sojuszników. NATO musi pokazać swoją siłę, odporność i jedność

- podkreślił wicepremier W. Kosiniak-Kamysz podczas konferencji prasowej w Tarnawie-Kolonii.

 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 30.07.2026 16:05
Źródło: Tysol.pl