Szukaj
Konto

[Felieton "TS] Mieczysław Gil: Bez ideologii i cynizmu

[Felieton "TS] Mieczysław Gil: Bez ideologii i cynizmu
Źródło: screen YT
Komentarzy: 0
Wojna ideologiczna to jedyne, co może zaproponować opozycja w roku podwójnych wyborów. Liderzy tego zlepku, który udało się sklecić Grzegorzowi Schetynie, mają tak różne podejście w kwestiach gospodarczych i społecznych, że może i słusznie tego nie poruszają, bo już dawno rozleciałaby się z hukiem Koalicja Europejska. Jako że PiS podkreśla swoje przywiązanie do chrześcijańskich wartości, uznano, że najskuteczniejszym orężem będzie wojna osadzona na osi: my, europejscy, nowocześni, wiosenni, oświeceni i postępowi szermierze walki o prawa prześladowanych lesbijek, gejów, osób transgenderycznych i biseksualnych, kontra średniowieczny zaścianek, straszliwa kołtuneria (prawa autorskie:  profesor Wojciech Sadurski) mająca w pogardzie prawa obywatelskie mniejszości seksualnych. Jako że sondaże w dalszym ciągu specjalnie nie drgnęły, wyciągnięto potężniejsze armaty. Na ich celowniku znalazł się też Kościół katolicki, który, jak przekonywał Aleksander Kwaśniewski, ma „wiele na sumieniu”. O tym, czy jego samego sumienie nie uwiera, choćby w sprawie zachowania nad grobami polskich oficerów w Katyniu, były prezydent nie wspomniał, ale i nie był o to zapytany.
W dwuznacznej sytuacji znalazł się Władysław Kosiniak-Kamysz i jego partia. Podpisywanie przez prezydentów dużych miast Karty LGBT czy ujawnienie przez wiceprezydenta Warszawy Pawła Rabieja planowanych kolejnych kroków, aż po adopcję dzieci przez osoby homoseksualne, mocno pomieszały szyki PSL-owi. Lider ludowców podkreślił, że Kościół zawsze w historii Polski odgrywał dużą rolę, ale czy to wystarczy wiejskiemu elektoratowi, by obdarzyć kandydatów partii wymarzonymi mandatami w Brukseli? Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski przywołał swojego zastępcę do porządku, ale żeby nie wyszło, że się dystansuje, zaatakował partię rządzącą, nazywając ją PiS-owską szczujnią, która zamiast zająć się reprywatyzacją, szczuje na współobywateli o innej orientacji. Równie elegancko do dyskusji włączył się były minister w rządzie PO-PSL, Jacek Vincent Rostowski, proponując, by ktoś zechciał policzyć, ilu niezadeklarowanych gejów jest na szczycie PiS-owskiej władzy, bo jemu wyszło, że najwięcej ze wszystkich partii. Rzecznik Praw Obywatelskich zachęcił inne miasta, by szły drogą Warszawy i Gdańska (za Kraków zadeklarował się wiceprezydent Kulig) i podpisały Kartę LGBT. Adam Bodnar ubolewa, że co prawda bez zmiany konstytucji nie można wprowadzić małżeństw osób tej samej płci, ale podpowiada, że nic nie stoi na przeszkodzie, by wprowadzić związki partnerskie. Jeszcze raz oddajmy głos A. Kwaśniewskiemu, który oburza się i mówi, że walka z Kartą LGBT jest niezwykle cynicznym PiS-owskim zabiegiem kampanijnym. Skoro tak, to może Koalicja Europejska przedstawi choćby zarys swojego programu? A Kartę LGBT schowa głęboko i wyciszy walkę z Kościołem. Będzie bez ideologii i cynizmu. Czekamy!

Mieczysław Gil

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (13/2019) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
Komentarzy: 0
Data publikacji: 28.03.2019 21:14