Szukaj
Konto

Doradca Zełenskiego o akcji polskiego wojska: "Udawanie, że to sukces, brzmi dziwnie"

17.09.2025 20:15
 Mychajło Podolak
Źródło: fot. YT TVP World
Komentarzy: 0
Według doradcy szefa Kancelarii Prezydenta Ukrainy Mychajło Podolaka atak dronów na Polskę to był test dla natowskich systemów obrony przeciwrakietowej. W jego opinii obnażył on brak skuteczności polskiej obrony.
Co musisz wiedzieć
  • Podolak: - Zestrzelenie 4 z 25 dronów brzmi dziwnie.
  • - Systemy nie działają prawidłowo - alarmuje doradca Zełenskiego.
  • Kolejne szczątki rosyjskiego drona znalezione na Lubelszczyźnie.

 

Test systemów NATO

Testowane były systemy obrony przeciwrakietowej, ich wzajemne powiązania. Widzieliśmy pewną synchronizację, ale udawanie, że to sukces, zestrzelenie 4 dronów z 25 czy 21 i uznanie tego za skuteczne zestrzelenie, brzmi trochę dziwnie

- stwierdził na antenie kanału My-Ukraina Mychajło Podolak.

"Systemy nie działają prawidłowo"

Zdaniem doradcy prezydenta Ukrainy incydent jasno pokazał poważne braki.

System pokazał, że Rosja doskonale rozumie, w jakie cele chce uderzyć. Chodzi o ataki rakietowe i dronów na głębokość 2-2,5 tys. km w głąb terytorium Europy. Czy będą gotowi na synchroniczne odparcie ataku 400 dronów i 50 lub 100 pocisków z głowicami bojowymi? Widzieliśmy, że systemy nie działają prawidłowo

- ostrzegł.

Polska nie była celem, a tylko testem

Podolak zauważył, że w Polsce pojawiły się jedynie imitacje dronów, w znacznie mniejszej liczbie niż te, które na co dzień spadają na Ukrainę.

Kraje NATO nie do końca rozumieją, na czym polega współczesna wojna rakietowa i dronów

- dodał w rozmowie. Jednocześnie wskazał, że Ukraina jest gotowa podzielić się doświadczeniem i doradztwem.

Kolejny dron na Lubelszczyźnie

Tymczasem w środę w miejscowości Stanisławka w powiecie zamojskim odnaleziono kolejne szczątki rosyjskiego drona.

Tuż przed godziną 11:00 otrzymaliśmy zgłoszenie, że w kompleksie leśnym we wsi Stanisławka w gminie Sitno zauważony został obiekt przypominający dron. Skierowaliśmy tam patrol, który to potwierdził. Zabezpieczyliśmy teren, powiadomiliśmy służby i Prokuraturę Okręgową w Lublinie, która w tej sprawie wykonuje czynności. Nikt nie ucierpiał

- poinformowała podkomisarz Dorota Krukowska-Bubiło z Komendy Miejskiej Policji w Zamościu.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 17.09.2025 20:15
Źródło: dorzeczy