Szukaj
Konto

Skandal z listem Trumpa do polskiego prezydenta. MSZ nie ma sobie nic do zarzucenia

17.09.2025 15:22
Karol Nawrocki, Donald Trump
Źródło: Mikołaj Bujak KPRP
Komentarzy: 0
List od Donalda Trumpa do Karola Nawrockiego wywołał burzę w Warszawie. – Absurdem tej sytuacji jest fakt, że media dowiedziały się o tym liście pierwsze – mówi Marcin Przydacz.
Co musisz wiedzieć
  • Media poznały sprawę listu przed prezydentem.
  • Przydacz: "To świadczy o nieprofesjonalizmie MSZ".
  • Rzecznik MSZ: "Nie rozumiem prób ukręcenia afery".

 

Media przed prezydentem

W środę rano RMF FM podało, że Biały Dom przekazał korespondencję Donalda Trumpa do Karola Nawrockiego przez polską ambasadę w Waszyngtonie, jednak dokument wciąż nie trafił do Kancelarii Prezydenta.

Zaskoczenie było ogromne, bo, jak przyznał Marcin Przydacz, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, listu w Pałacu Prezydenckim nie było.

Sprawdzałem jeszcze dzisiaj o poranku. Jak zakładam, znajduje się on w tym momencie w Ambasadzie Rzeczypospolitej w Waszyngtonie. Czekamy aż kierownik (ambasady w Waszyngtonie Bogdan) Klich prześle go do Kancelarii

- mówił. Dopiero wczesnym popołudniem Przydacz potwierdził, że korespondencja dotarła.

"To absurd i nieprofesjonalizm"

Absurdem tej sytuacji jest fakt, że media dowiedziały się o tym liście pierwsze, zanim zdążył on dotrzeć do adresata, czyli pana prezydenta Karola Nawrockiego

- podkreślił Przydacz w rozmowie z Interią.

Skan listu od prezydenta Donalda Trumpa do prezydenta Karola Nawrockiego dotarł do nas około południa. To, że o liście najpierw poinformowała media Ambasada RP w Waszyngtonie, a dopiero po tym, na drugi dzień, list wpłynął do Kancelarii Prezydenta, świadczy o braku profesjonalizmu kierownika placówki Bogdana Klicha

- ocenił w wypowiedzi dla wp.pl. Jego zdaniem to prezydent powinien jako pierwszy dostać informację o liście, a następnie skan powinien trafić do Kancelarii i dopiero później oryginał pocztą dyplomatyczną.

MSZ odpiera zarzuty

Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Paweł Wroński zapewnia jednak, że procedury zostały dochowane.

List został przekazany stronie prezydenckiej bez żadnej zwłoki i zgodnie z obowiązującym trybem. Nie rozumiem prób ukręcenia tu na siłę jakiejś afery

- stwierdził. Dodał też, że MSZ zna treść listu, ale nie ujawnia jej, bo może to zrobić wyłącznie prezydent.

Bielan: "Powinna być kara"

Sprawę skomentował również Adam Bielan.

Bardzo nieładny ruch ze strony ambasady polskiej w Waszyngtonie, która wciąż nie ma ambasadora, a jedynie kierownika placówki, że przecieka fakt, że list został wysłany, zanim list trafi na biurko prezydenta. Bardzo nieładnie się panowie bawicie

- powiedział w Radiu ZET.

Jeśli prezydent Trump wysyła list do prezydenta Nawrockiego, to pierwszy o tym fakcie powinien dowiedzieć się prezydent Nawrocki, a nie media

- dodał. Eurodeputowany PiS podkreślił, że osoba odpowiedzialna za wyciek powinna zostać "przykładnie ukarana".

Komentarzy: 0
Data publikacji: 17.09.2025 15:22
Źródło: interia