Donald Tusk okłamał Polaków ws. Zondacrytpo? Szokujące oświadczenie ABW

- Donald Tusk mówił w Sejmie o „rosyjskiej mafii” wokół Zondacrypto.
- ABW twierdzi, że nie ma podstaw do wpisu spółek na listę sankcyjną.
- Wirtualna Polska ujawniła kulisy sprawy i podważyła rosyjski trop.
Tusk mówił o rosyjskiej mafii
Sprawa Zondacrypto wróciła do debaty publicznej po publikacji Wirtualnej Polski autorstwa Szymona Jadczaka. Dziennikarz przypomniał słowa Donalda Tuska z grudnia 2025 roku, gdy premier po raz pierwszy publicznie mówił o „poważnych wątkach rosyjskich” dotyczących giełdy kryptowalut.
Kilka miesięcy później, 17 kwietnia 2026 roku, szef rządu mówił już w Sejmie znacznie ostrzej.
„W 2022 r. rozpoczęła się wielka kariera Zondacrypto za pieniądze rosyjskiej mafii. Taką informacją dysponują nasze służby”.
Jak opisywał Jadczak, premier miał powoływać się na notatkę ABW. Później media publikowały kolejne doniesienia dotyczące rzekomych powiązań giełdy z rosyjskim środowiskiem przestępczym.
Wirtualna Polska: Rosyjski trop miał nie istnieć
13 maja Wirtualna Polska opublikowała tekst, w którym ujawniono, że wątek rosyjskiej mafii miał zostać przekazany śledczym przez Krzysztofa K. – człowieka opisywanego jako mitoman powołujący się na wpływy w służbach i polityce.
Według ustaleń WP rosyjskie powiązania, o których mówił premier i które analizowały media, miały nie istnieć.
Równocześnie dziennikarze próbowali ustalić, jakie dokładnie informacje ABW przekazała premierowi. Kancelaria Prezesa Rady Ministrów nie odpowiedziała jednak na pytania redakcji.
ABW zabrała głos. „Nie dysponuje informacjami”
Kluczowe okazało się stanowisko samej Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W odpowiedzi przesłanej redakcji ABW podkreśliła, że prowadzi rozpoznanie dotyczące zagrożeń dla bezpieczeństwa ekonomicznego państwa i przekazuje ustalenia odpowiednim organom.
Najważniejszy fragment komunikatu dotyczył jednak listy sankcyjnej.
„ABW nie dysponuje informacjami, które w myśl przywołanej ustawy stanowiłyby przesłanki do wpisania wymienionych przez Pana podmiotów na tzw. listę sankcyjną” – przekazał zespół prasowy służby.
To właśnie ten fragment wywołał lawinę komentarzy w sieci. Internauci zwracają uwagę, że skoro – jak mówił Donald Tusk – za Zondacrypto miały stać rosyjska mafia i rosyjskie służby, to naturalną konsekwencją powinien być wpis powiązanych podmiotów na listę sankcyjną.
Spółek powiązanych z Zondacrypto nie ma na liście
Jak opisała Wirtualna Polska, na jawnej liście sankcyjnej MSWiA nie ma ani Przemysława Krala, ani spółek związanych z Zondacrypto.
Chodzi m.in. o BB Trade Estonia OÜ Oddział w Polsce, Orion Software czy Iseo – firmy powiązane z działalnością giełdy kryptowalut.
WP przypomniała również przykład organizatora gal High League, który kilka lat wcześniej został wpisany na listę sankcyjną po wniosku ABW. W tamtym przypadku firma została praktycznie sparaliżowana bez prawomocnych wyroków czy zarzutów dotyczących transferów z Rosji.
W przypadku Zondacrypto do podobnych działań jednak nie doszło.
Komentarze
Ukraina uderzyła w strategiczne rosyjskie zakłady przemysłowe

Anna Wiejak: ABW powinna przyjrzeć się Ukraińcom mieszkającym w Polsce
Koalicja na drodze do porażki? Nawet wspólna lista nie daje szansy na sukces










