Dawid K. i afera w Szpitalu Południowym. Jest komunikat prokuratury

- Lekarz Dawid K. usłyszał zarzut oszustwa dotyczącego ponad 583 tys. zł i kilkudziesięciu nierzetelnych faktur.
- Prokuratura zastosowała wobec niego środki zapobiegawcze.
- Sprawa ma związek z aferą w Szpitalu Południowym w Warszawie.
Lekarz ze Szpitala Południowego usłyszał zarzut
W środę rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba poinformował, że lekarz Dawid K. usłyszał zarzut oszustwa dotyczącego mienia znacznej wartości. Chodzi o kwotę przekraczającą 583 tys. zł.
Sprawa ma dotyczyć okresu kilku miesięcy, gdy Dawid K. był zatrudniony w Szpitalu Południowym. Według prokuratury zarzut jest związany z kilkudziesięcioma nierzetelnymi fakturami przedstawionymi przez lekarza.
200 tys. zł poręczenia i zatrzymany paszport
Śledczy zastosowali wobec Dawida K. dozór oraz zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu. Lekarz musi również wpłacić 200 tys. zł poręczenia majątkowego. Jak przekazał prok. Skiba, pieniądze zostały już wpłacone.
To niejedyny wątek badany przez śledczych. Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi dwa postępowania dotyczące Szpitala Południowego. Jedno obejmuje oszustwo na kwotę przekraczającą pół miliona złotych, drugie dotyczy nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego.
Afera w Szpitalu Południowym
Dawid K. był koordynatorem SOR-u w Szpitalu Południowym w Warszawie, a także radnym Koalicji Obywatelskiej w dzielnicy Ursus. Według ujawnionych wcześniej informacji miał w 2025 roku, będąc w trakcie specjalizacji z anestezjologii, zarobić około 1,6 mln zł.
Media informowały również, że na kierowanym przez niego oddziale politycy KO mieli być przyjmowani poza standardową kolejnością i szybko przechodzić kompleksowe badania. Pierwsze informacje w tej sprawie opublikował Kanał Zero.
Po nagłośnieniu sprawy Dawid K. zrezygnował z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej oraz z mandatu radnego dzielnicy Ursus. Lekarz zwrócił także Szpitalowi Południowemu pół miliona złotych. Placówka musiała jednak oddać mu te pieniądze z powodu braku możliwości ich zaksięgowania. Później ujawniono także, że K. był równolegle zatrudniony w szpitalu w Częstochowie w trybie pozarezydenckim.
Komentarze
Rzecznik prezydenta o sytuacji w służbie zdrowia: Rządzący mają narzędzia, ale tolerują patologię

Kanał Zero zrobił to, czego Tusk się nie spodziewał

Dojechać sygnalistę. Dziennikarska lista hańby

Kierwiński wzywa Zawiszę do przeprosin. Sprawa może trafić do sądu

Rafał Woś: Wir politycznej identyfikacji







