Bogdan Rzońca: UE chce odebrać część możliwości podatkowych poszczególnym krajom

- Przewodnicząca KE Ursula von der Leyen naciska na wprowadzenie nowych, unijnych podatków.
- UE jest mocno zadłużona, a te długi trzeba będzie spłacić.
- Eurodeputowany Bogdan Rzońca uważa, że UE chce odebrać część możliwości podatkowych poszczególnym krajom.
Presja na wprowadzenie unijnych podatków
- Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen naciska na wprowadzanie coraz to nowych unijnych podatków. One też są w projekcie budżetu, który jest w tej chwili procedowany. Jak Pan ocenia całą sytuację?
Bogdan Rzońca: To się tak musiało skończyć. Ta bezmyślność obecnej ekipy rządzącej Unią Europejską i samej pani von der Leyen, zadłużanie UE, wprowadzenie a nie przygotowanie tego planu odbudowy po pandemii – to wszystko było niepoliczone, to wszystko było robione na kolanie i teraz płacimy za to ogromne podatki. Trzeba spłacać dług związany z planami odbudowy (Recovery and resilience plan) i szukają pieniędzy. Od 1 stycznia 2028 r. trzeba płacić rocznie około 30 mld spłaty, więc pani von der Leyen idzie najprostszą drogą – proponuje nowe podatki. Na to zgody nie ma.
Uważam, że ona się nigdy nie przyzna do winy, i jej liberalno-lewicowa ekipa, która zapędziła UE w największe w historii Unii Europejskiej długi. Ta ekipa się nie przyzna, więc pozostaje tylko fiskalizm, nadmierny fiskalizm w stosunku do zwykłych mieszkańców UE i państw.
To wszystko się skończy – mam nadzieję – źle dla niej samej, bo już nawet Niemcy mówią o niej krytycznie. Ta ostatnia jej wizyta w Niemczech i warunki, jakie jej postawiono pokazują, że pani von der Leyen traci popularność także w Niemczech, wśród konserwatywnych grup politycznych. Uważam więc, że ta ekipa z von der Leyen na czele niczego dobrego już w Unii nie zrobi i moim zdaniem rozpocznie się dyskusja nad odwołaniem jej z funkcji w grudniu. W grudniu tego roku powinny być duże roszady w Parlamencie Europejskim związane z wyborem nowej przewodniczącej Parlamentu Europejskiego, wyborem przewodniczących wszystkich komisji w PE i uważam, że to by było dobre, gdyby taki pomysł powstał, żeby ją zastąpić kimś racjonalnym – mówię o Ursuli von der Leyen – kimś, kto zna się na gospodarce, bo świat Unii Europejskiej ucieka, Unia jest coraz mniej istotna, traci wpływy w światowym PKB i sama UE przestaje być konkurencyjna, wobec tego wszystko, co się w niej dzieje to jest właśnie wina tych rządów pani von der Leyen, bo to już jest jej druga kadencja. Myślę, że czas najwyższy, żeby ją odsunąć od władzy. Wtedy może coś lepszego się w Unii wydarzy.
Skutki dla państw UE
- Ten pomysł multiplikacji unijnych podatków jest bardzo groźny dla rządów państw członkowskich, dlatego że tak naprawdę operacyjność i sprawczość przerzucana jest na Komisję Europejską, a rządy będą miały coraz mniej do powiedzenia. Jak Pan to ocenia?
To jest skrajna nieodpowiedzialność. Po pierwsze, tak jak pani mówi, Komisja Europejska chce się urwać innym instytucjom Unii Europejskiej i rządzić sama, bez kontroli Parlamentu. To jest pierwsza rzecz. Druga rzecz jest taka: to jest nonsens. Myśmy dlatego głosowali przeciwko – mówię o PiS-ie – tym wieloletnim ramom finansowym, bo nonsens polega na tym, że UE wywiera presję na poszczególne kraje UE, żeby nadmiernie się nie zadłużały, natomiast nie ma żadnego ograniczenia dla samej Unii, żeby się nie zadłużała. W związku z tym widzimy przerzucanie odpowiedzialności za długi Unii Europejskiej zaciągane w sposób niefrasobliwy, bez kontroli, a Europejski Trybunał Obrachunkowy wprost o tym mówi, że jest bardzo niska sprawdzalność wydatków Unii Europejskiej. Oczywiście liczą się inwestycje, ale nikt nie sprawdza tego, czy te inwestycje są istotne, czy są efektywne, czy przynoszą korzyści. A Unia wydaje miliardy co roku.
W związku z tym długiem, do którego doprowadziła pani von der Leyen jest teraz próba wprowadzenia nadmiernego fiskalizmu ze strony UE, wprowadzenia nowych podatków, co wywołuje drgawki. Finowie już powiedzieli, że oni w życiu się nie zgodzą na żadne nowe podatki, na żadne nowe długi, a decyzje w tej materii muszą zapaść jednomyślnie, bo jak mówimy o nowych unijnych podatkach to musi być jednomyślność. To są naprawdę poważne sygnały, które płyną od strony pani von der Leyen.
Jak mówię, ona się do winy nie przyzna. Natomiast wśród grup politycznych jest też duży opór, także wśród państw, co do nowych podatków, nowych zobowiązań, bo to jest odbieranie władztwa podatkowego poszczególnym krajom. Czyli UE chce pośrednio być kreatorem nowych podatków, odebrać część możliwości podatkowych poszczególnym krajom i sama chce mieć większy wpływ na to, co dzieje się w systemie podatkowym UE. Tu jest duży opór, a to wszystko pachnie ogromną centralizacją i Komisji Europejskiej i samej Unii Europejskiej, na co polskiej zgody prawicy i europejskich konserwatystów nie będzie.
Klucz ideologiczny
- Te miliardy, o których Pan wspomniał, wydawane przez Komisję Europejską są wydawane w dużej części na cele typowo ideologiczne. To zresztą widać w tej propozycji budżetowej.
Tak. I gdybyśmy tak zaczęli szacować – co prawda na razie nie mamy podstawionych żadnych liczb pod nowe propozycje 2028-2034 poza tym, że jest 2 bln do rozdysponowania, linii budżetowych jeszcze nie ma wszystkich, natomiast jest pewne, że poza granice Unii Europejskiej będą chcieli wydać około 200 mld euro. To jest coś nieprawdopodobnego. W tej perspektywie finansowej 2021-2027 poza granice UE na różnego rodzaju ideologiczne programy w Afryce, w Azji poszło ponad 100 mld euro, a teraz chcą jeszcze więcej dawać. Tym się bardzo martwimy i te wszystkie opowieści, że Unia załatwi wszystko przy zwiększeniu priorytetów, przy tym, że nie ma w ogóle propozycji oszczędności – jak jest wojna, jedna, druga, pandemia, to normalnym zachowaniem jest szukanie oszczędności. Natomiast tutaj nie szuka się oszczędności, tylko się mówi o potrzebie wprowadzenia nowych, dodatkowych podatków, co wywołuje duże zdenerwowanie wśród różnych polityków, nie tylko konserwatywnych, bo i z samej EPP również płyną krytyczne głosy.
Zadłużanie i dług, nadmiar priorytetów i brak eurorealnej oceny rzeczywistości to jest główny mankament rządów pani von der Leyen.
Niestety Komisja Europejska – z przykrością to powiem – składa się z osób, które albo są bardzo młode i które z kartki prezentują swoje poglądy, albo składa się z takich cwaniaków, którzy wiedzą, o co chodzi, i nie chcą powiedzieć całej prawdy. Mówią, że UE będzie konkurencyjna tylko wtedy, jeśli zaciągnie nowe pożyczki, jeśli zdobędzie nowe finanse. To jest droga donikąd i świadomość tego w Unii Europejskiej jest coraz większa.
Komentarze
Niemiecki przemysł samochodowy w kryzysie. 225 000 osób może stracić pracę

KE przedstawiła do konsultacji zmiany w ETS

Bogdan Rzońca: Kredyt SAFE zagraża polskiej niepodległości

Nowy skandal von der Leyen: Miliardy znikają z Funduszu Odbudowy po Covid

Trump ogłosił nową strategię antyterrorystyczną. Uderza w lewicowych ekstremistów







