Opłata reprograficzna, czyli strzyżenie Polaków

- W Polsce wprowadzane są nowe obowiązkowe opłaty i regulacje (m.in. „opłata reprograficzna” czy KROPiK), które realnie zwiększają obciążenia finansowe obywateli.
- Sytuacja finansów publicznych jest trudna, z wysokim deficytem i rosnącym zadłużeniem.
- W tle tych zmian podatkowych pojawiają się zarzuty o nieprzejrzysty proces legislacyjny oraz wpływy lobbystów.
Strzyżenie Polaków
O tym, w jak katastrofalnym stanie są finanse publiczne, praktycznie się nie mówi. Owszem, co jakiś czas można przeczytać teksty o kolejnych zwolnieniach czy zwalniającej gospodarce, ale warto mieć świadomość, że osiągnęliśmy już prawie konstytucyjny próg zadłużenia 60 proc. do PKB (według metodologii unijnej), a tylko w tym roku deficyt budżetowy ma wynieść 270 miliardów, o ile nie więcej. Nic dziwnego, że rząd sięga coraz odważniej i jednocześnie bezczelniej do naszych kieszeni. Nie mówiąc już o wpływie lobbystów, którzy walczą o korzystne dla ich klientów prawo.
Tuż przed majówką minister kultury Marta Cienkowska z dumą poinformowała o podpisaniu rozporządzenia dotyczącego opłaty reprograficznej, zwanej też „opłatą od smartfonów”. Oznacza to, że na niemal wszystkie urządzenia zostanie nałożona opłata w wysokości od 1 do 3 proc. wartości. Co najbardziej bezczelne, Cienkowska przekonuje, że nie jest to żaden nowy podatek. Nic dziwnego, ten musiałby zostać wprowadzony ustawą, a tak nie trzeba pytać o zdanie ani koalicjantów, ani prezydenta. Ministerstwo przekonuje również, że opłatą zostaną obarczeni giganci technologiczni, a nie konsumenci. Nie wierzą Państwo? I słusznie.
Kolejne uderzenia po kieszeni
Kolejnym przykładem skoku na nasze pieniądze jest Krajowy Rejestr Oznakowanych Psów i Kotów, który przyjął parlament. Projekt, choć od początku fatalny, został jeszcze pogorszony podczas prac sejmowych. W efekcie prawie wszyscy właściciele psów i kotów będą musieli oznaczyć zwierzę w państwowej bazie, co będzie kosztować minimum 100 złotych. Psów i kotów podlegających oznakowaniu mamy w sumie ok. 15 mln, co daje łącznie 1,5 mld zł. Te pieniądze trafią do weterynarzy czy producentów czipów. Jeśli zaś właściciel nie oznaczy zwierzęcia, to może otrzymać grzywnę (do 5 tys. zł). Wątpliwości ws. KROPiK-u jest zresztą o wiele więcej – od konstytucyjnych, przez ideowe, aż po polityczne i korupcjogenne. Pytanie, czy prezydent Karol Nawrocki taką ustawę podpisze, czy też nie.
W kolejce czekają również podwyżki akcyzy, co będzie kolejnym uderzeniem po kieszeni. Nie wspominając już o fatalnym systemie kaucyjnym, który z jednej strony uczynił z Polaków śmieciarzy, a z drugiej i tak wyciąga od nich pieniądze (bezpośrednio lub pośrednio).
Stara prawda mówi o tym, że jeśli w polityce następuje jakieś wzmożenie i jakiś temat jest szczególnie eksploatowany, to warto uważnie obserwować, co równolegle jest przepychane przez parlament. I o tym warto pamiętać.
[Tytuł, śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]
Komentarze
Doradca prezydenta: Stawka wyborów na Węgrzech dla Polski jest ogromna
Niemcy z potężną dziurą budżetową. Deficyt przekroczył 119 mld euro
Wprowadzana w UE fiskalna rewolucja obróci w gruzy państwa narodowe, doprowadzi do wywłaszczeń i zniewolenia










