Magdalena Okraska: Mit o odpowiedzialności za własny los

- Autorka przekonuje, że neoliberalne przekonanie o pełnej odpowiedzialności jednostki za własny los osłabia społeczną solidarność.
- Według tekstu wiele opinii o osobach korzystających z pomocy społecznej opiera się na mitach.
- Zdaniem autorki społeczne oburzenie częściej kieruje się przeciw biednym niż zamożnym.
Problem pojawia się, gdy okazuje się, że niektórzy nigdy się nie „odwdzięczą”. I choć nie odwdzięczą się także ci, którym się powiodło (np. lekarze wykształceni na polskich uczelniach za darmo, a wyjeżdżający do pracy za granicę lub czerpiący niesłychane korzyści finansowe z tego wykształcenia – na które zrzucałam się też ja i pani Krysia spod czwórki), to dziwnym trafem największy żal mamy do ubogich, na których „trzeba łożyć”.
Kolejny raz powraca strach przed przyznawaniem pomocy „za nic”, tak, jakby sama choroba, ubóstwo czy po prostu bycie dzieckiem/obywatelem nie wystarczyły do otrzymywania skromnego dochodu. Kolejny raz powraca przekonanie, że w Polsce da się „siedzieć na zasiłkach”, że klasy ludowe nie pracują, lecz „żerują”, że na nic się nie składają i na nic nie płacą. Sporo tu mitów, półprawd i po prostu kłamstw. Nie ma bowiem osoby, która nie płaci żadnych podatków (choćby akcyzy czy VAT za zakupy), zatrudnieni na krótkie okresy na kiepskich umowach też są obłożeni podatkiem dochodowym czy kosztami uzyskania przychodu. Społeczeństwo korzysta na tym, że pan Wiesiek pilnuje kas w dyskoncie. To raczej molochy spożywcze unikają pełnego opodatkowania swoich ogromnych zysków.
Małpa na gumie
I tak się kręci społeczeństwo, które niby chcemy, by było społeczeństwem, ale jednocześnie bijemy się z innymi biedakami o ochłapy, gdy bogaty nadal się bogaci. Żałujemy 200 zł samotnej matce czy „pijakowi”, żałujemy chorym rent, a górnikom emerytur i odpraw, choć narażali codziennie życie, byśmy mieli prąd w gniazdku. Uważamy, że pewne zawody powinny być nisko opłacane – oczywiście wykonywany przez nas nigdy nie znajduje się na tej liście. Poszukujemy pretekstów, by nie dać, nie podzielić się, nie wesprzeć. Wolimy rzucić parę groszy na szemraną zrzutkę w internecie, niż regularnie płacić podatki, których, zdaniem wielu, „nie powinno być”. Sprzeciwiamy się podnoszeniu składek i opodatkowaniu zamożnych.
Współczujemy tym, którzy muszą płacić wiele za cokolwiek, choć procentowo, licząc od dochodu, niezamożni dokładają się do budżetu najwięcej. Skaczemy jak małpa na gumie, bo ktoś bogaty musiałby zapłacić podatek od trzeciego czy piątego mieszkania.
Mieszkania, którego nigdy nie będziemy mieć.
[Tytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]
Komentarze
Rząd Tuska podniesie podatki? Polacy nie mają złudzeń
Kolejny podatek w górę. Cios w wygrane Lotto
Akcyza na alkohol ostro w górę. Jest decyzja
Poker i podatki - ile naprawdę zarobili finaliści Pokerowych Mistrzostw Świata WSOP

Jak rozliczać podatki z inwestycji w Polsce? Praktyczny przewodnik dla inwestorów










