Szukaj
Konto

Ardanowski o pomysłach Henning-Kloski odnośnie do pszczół: Nie wolno do tego dopuścić

19.04.2026 14:46
Doradca prezydenta ds. rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski
Źródło: KPRP | Autor: Przemysław Keler | Licencja: Licencja KPRP | Doradca prezydenta ds. rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski
Komentarzy: 0
W ramach Krajowego Planu Odbudowy Zasobów Przyrodniczych resort klimatu i środowiska Pauliny Henning-Kloski chce „ograniczyć negatywny wpływ pszczoły miodnej na populacje dzikich zapylaczy”. Portal Tysol.pl poprosił o komentarz byłego ministra rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego, przewodniczącego Narodowej Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy prezydencie Karolu Nawrockim.
Co musisz wiedzieć:
  • Krajowy Plan Odbudowy Zasobów Przyrodniczych jest dokumentem, który przygotowywany jest od listopada 2024 roku w MKiŚ, w związku z rozporządzeniem UE Nature Restoration Law (NRL).
  • Według założeń ma na celu odbudowę zdegradowanych ekosystemów. Państwa członkowskie mają obowiązek opracowania rozwiązań i przyjęcia rządowej uchwały do 1 września 2026 roku.
  • W jego ramach resort Henning-Kloski chce „ograniczyć negatywny wpływ pszczoły miodnej na populacje dzikich zapylaczy”.

Plany Henning-Kloski

 

To było dyskutowane na ostatnim posiedzeniu Komisji Rolnictwa. Te plany Ministerstwa Klimatu i Środowiska są coraz bardziej absurdalne. Z jednej strony chcemy rozwijać hodowlę pszczół w Polsce, bardzo ważną część rolnictwa związaną również z zapyleniem upraw, które są owadopylne, a z drugiej strony ograniczenie stosowania pszczół na terenach chronionych, w lasach, tam gdzie są pożytki. To jest jakiś absurd

 

- ocenia Jan Krzysztof Ardanowski.

 

Ministerstwo Rolnictwa powinno to natychmiast, w ramach struktury rządu, na to zareagować. Nawet apele posłów, czy organizacji społecznych tu niewiele dają, jeżeli rząd to akceptuje. Wypowiedzi posłów PSL na komisji były bardzo krytyczne pod tym kątem, że jest to jakieś niezrozumienie roli hodowli pszczół, jest to coś głupiego i że trzeba do tego absolutnie nie dopuścić. Tylko co mi po ich wypowiedziach, jeżeli nie podejmują działań, które miałyby skutecznie to zablokować. Ja oceniam to bardzo negatywnie

 

- dodaje.

 

Narracja „ekologów”

 

Były minister rolnictwa zwrócił uwagę, że „jest taki temat, na który ekolodzy próbują od dawna narzucić dyskusję, że ekspansja pszczoły miodnej (Apis Mellifera) jest zagrożeniem dla dziko żyjących gatunków owadów, z którymi 'pszczoła konkuruje i je wypiera'”.

 

Nie wydaje mi się, żeby to była prawda. A jednocześnie to wszystko nakłada się na sytuację rynkową. Zapotrzebowanie na miód i na inne produkty pszczele ewidentnie rośnie. Ludzie chcą miodu, chcą propolisu, pierzgi, pyłku. Stosuje się coraz częściej również apiterapię. To jest oczekiwane przez społeczeństwo i zamiast rozwijać rodzimą hodowlę i produkcję pszczelarską, to sprowadzamy do Polski, do Europy coraz więcej miodu zewnętrznego

 

- alarmuje wskazując między innymi na umowę z krajami Mercosur, która bardzo zwiększa ilość miodu sprowadzanego z Ameryki Południowej, duży import miodu z Chin i z Ukrainy.

 

Już pomijając to, że to są miody pozyskiwane z całkiem innych kwiatów, innych roślin, nie takich, jak rosną w Polsce, to jest to ewidentnie szkodliwe dla rozwoju hodowli pszczół w Polsce – bardzo ważnego działu

 

- zauważa.

 

 

Społeczne podejście do pszczół

 

Jednocześnie Ardanowski wskazuje, że stan pasiek utrzymuje się mniej więcej na podobnym poziomie, ale nastąpiły bardzo przeze niego pozytywnie oceniane zmiany w podejściu społeczeństwa do pszczół.

 

Obserwujemy rozwój pasiek w miastach, w Sejmie jest pasieka, w Ministerstwie Rolnictwa jest pasieka, na budynkach Urzędów Marszałkowskich. Jest więc takie pozytywne z jednej strony podejście do rozwoju pszczół, a z drugiej strony propozycje Ministerstwa Środowiska są absurdalne. Nie wolno do tego dopuścić

 

- konstatuje.

 

Rola tzw. ekologów

 

Pytany, czy nie zauważa pewnej koincydencji: tzw. organizacje ekologiczne zawsze pojawiają się w obszarach newralgicznych dla polskiej gospodarki i najczęściej działają na rzecz jakiegoś zewnętrznego podmiotu, Jan Krzysztof Ardanowski stwierdza:

 

Ja na to zwracam uwagę od dawna, bo z jednej strony jest ideologia, która do części ludzi dociera: 'chrońmy przyrodę', 'bioróżnorodność', 'nie możemy korzystać ze zwierząt, bo przecież...' - wręcz taka religia prozwierzęca zaczyna powstawać. To trafia na podatny grunt, szczególnie u dzieci, u ludzi młodych, wrażliwych, empatycznych, ale prawda jest taka, że to są działania okraszane frazeologią ochrony przyrody, które są szkodliwe dla rozwoju naszej gospodarki i często wbrew opiniom społeczeństwa, tak jak w przypadku tych pszczół.

 

To jest pytanie zasadnicze, pytanie, które należy stawiać, czy organizacje prozwierzęce, organizacje ekologiczne, które rzeczywiście pro publico bono działają na rzecz ochrony środowiska, czy to są po prostu lobbystyczne organizacje, którymś ktoś za to płaci

 

- dodaje.

 

Ardanowski przypomina, że „mniej więcej rok, może półtora roku temu media zachodnie informowały, że główne europejskie organizacje ekologiczne – Greenpeace, WWF i jakaś jeszcze – otrzymują ogromne pieniądze z Rosji. Tak jakby zależało na tym, żeby przeszkadzać w rozwoju gospodarki europejskiej, w tym również gospodarki polskiej”.

 

Trudno tu nie zauważyć, że pewna współzależność między występowaniem tych organizacji a interesami polskimi tu występuje

 

- konstatuje.

Krajowy Plan Odbudowy Zasobów Przyrodniczych

 

Krajowy Plan Odbudowy Zasobów Przyrodniczych jest dokumentem, który przygotowywany jest od listopada 2024 roku w MKiŚ, w związku z rozporządzeniem UE Nature Restoration Law (NRL). Według założeń ma na celu odbudowę zdegradowanych ekosystemów. Państwa członkowskie mają obowiązek opracowania rozwiązań i przyjęcia rządowej uchwały do 1 września 2026 roku. W jego ramach resort Henning-Kloski chce „ograniczyć negatywny wpływ pszczoły miodnej na populacje dzikich zapylaczy”.

 

 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 19.04.2026 14:46
Źródło: Tysol.pl