Alarm ws. nowych planów Brukseli. Polska i inne kraje ostrzegają przed uderzeniem w przemysł

- Polska wraz z pięcioma innymi państwami UE ostrzega przed skutkami planowanych zmian Komisji Europejskiej w systemie ETS.
- Według wspólnego stanowiska zagrożone mogą być m.in. huty, cementownie, zakłady chemiczne i przemysł aluminiowy.
- Komisja Europejska chce ograniczyć darmowe uprawnienia do emisji CO2 nawet o 50 proc., opierając nowe limity na najbardziej ekologicznych fabrykach w UE.
- Sześć państw alarmuje, że proponowane normy są obecnie technologicznie nierealne i mogą doprowadzić do głębokiej deindustrializacji Europy.
Wspólne stanowisko 6 państw
Wspólne stanowisko w sprawie przygotowały Bułgaria, Czechy, Grecja, Polska, Rumunia oraz Słowacja i zostanie ono zaprezentowane dziś na Radzie UE ds. konkurencyjności państwa.
Państwa te ostrzegają, że jeśli mechanizmy systemu ETS nie zostaną natychmiast urealnione, Europie grozi głęboka deindustrializacja oraz utrata strategicznej niezależności. Głównym punktem zapalnym, który zmusił sześć państw do reakcji, jest zaproponowana przez KE 11 maja rewizja tzw. wskaźników referencyjnych (ang. benchmarks – przyp. RMF FM) na lata 2026–2030. To na ich podstawie Bruksela wyliczy, ile darmowych pozwoleń na emisję CO2 dostanie dana fabryka
– podaje RMF FM. Wypowiadający się na łamach rozgłośni urzędnik zaangażowany w negocjacje przekazał, że kraje naciskały na Brukselę w kwestii nowych wskaźników, ale „skończyło się jednak na kosmetycznych, czysto pozornych zmianach”.
Zagrożone fundamentalne sektory europejskiej gospodarki
W związku z powyższym działania dyplomatyczne ws. ma podejmować polski rząd, budując koalicję.
Sygnatariusze dokumentu wprost alarmują: zagrożone są fundamentalne sektory europejskiej gospodarki – przemysł chemiczny, stalowy, cementowy, ceramiczny oraz aluminiowy. Bez nich Europa straci swoją „strategiczną autonomię”, stając się całkowicie zależna od importu surowców z Azji czy Ameryki Północnej
– alarmują sygnatariusze stanowiska.
Radykalna propozycja Brukseli
RMF FM podaje, że ws. wskaźników Bruksela proponuje radykalne rozwiązanie: cięcie darmowych pul aż o 50 procent, czyli maksymalny pułap, na jaki pozwalają obecne, unijne przepisy. Problem w tym, że w praktyce te normy są niemożliwe do osiągnięcia z powodów technologicznych.
KE chce ustalać te limity na podstawie 10 procent najbardziej ekologicznych fabryk w Unii. Problem w tym, że dla większości hut, cementowni czy zakładów ceramicznych te normy są fizycznie nie do osiągnięcia. Nie istnieją jeszcze na świecie dostępne komercyjnie i opłacalne technologie, które pozwoliłyby produkować chemię czy stal bez spalania paliw kopalnych. (…) Innymi słowy, wielkie fabryki emitują CO2 nie dlatego, że chcą truć, ale dlatego, że współczesna inżynieria nie wymyśliła jeszcze innego sposobu na ich działanie. Bruksela żąda więc rzeczy fizycznie niemożliwych, a za brak ich realizacji chce karać
– kwituje RMF FM.
W wydanym stanowisku sześć państw proponuje natychmiastowe zamrożenie cięć darmowych uprawnień na poziomie z lat 2021–2025 oraz zmianę unijnej metodologii na taką, która odzwierciedla realne zdolności produkcyjne i miks energetyczny.
Komentarze
Nieoczekiwany ruch Pekinu. Chiny nagle anulowały rozmowy z przedstawicielami UE

Polska chce stałej obecności wojsk USA. Szef BBN ujawnia szczegóły rozmów

Przywódcy państw nordyckich i bałtyckich popierają przystąpienie Ukrainy do NATO i UE

Confindustria stawia Brukseli ultimatum. “UE zmierza w kierunku deindustrializacji”

Polsce potrzebna jest silna strategia w relacjach z Ukrainą

