Szukaj
Konto

Łukasz Sakowski: Zachód powoli odchodzi od postulatów trans

Łukasz Sakowski: Zachód powoli odchodzi od postulatów trans
Źródło: tysol.pl | Autor: Proj. L. P. | Licencja: Tygodnik Solidarność | Flaga transgender, człowiek, drzwi
Po trwającym 15 lat entuzjazmie dotyczącym zmieniania płci nie tylko dorosłym, ale i dzieciom, coraz więcej nowych faktów niepokoi kolejne instytucje, psychologów i naukowców. Sceptycyzm widać nie tylko ze strony organizacji medycznych oraz systemów ochrony zdrowia zachodnich państw, ale i wcześniejszych zwolenników ruchu transseksualnego, którzy rewidują swoje podejście.
Co musisz wiedzieć:
  • W wielu krajach Zachodu w ostatnich latach zaczęto ograniczać lub zakazywać tranzycji u niepełnoletnich
  • Coraz więcej instytucji medycznych, naukowców i organizacji międzynarodowych rewiduje wcześniejsze podejście do tranzycji.
  • W debacie publicznej i w politykach państw zachodnich widoczny jest zwrot od wcześniejszego entuzjazmu wobec ruchu trans.

Przykładowo w listopadzie 2025 roku tranzycji dzieci zakazała Nowa Zelandia, co tamtejszy minister zdrowia uzasadniał brakiem dowodów na korzyści płynące ze zmiany płci. Wcześniej podobne zakazy lub ograniczenia wprowadziły: Finlandia, Szwecja, Dania, Wielka Brytania, Francja, Holandia, Australia i USA.

Sprawozdawczyni ONZ ds. przemocy wobec kobiet i dziewcząt zaniepokojona
Reem Alsalem, specjalna sprawozdawczyni ONZ ds. przemocy wobec kobiet i dziewcząt, oświadczyła, że postulaty ruchu trans „uderzają w podstawowe zasady praw dziecka” i mają „katastrofalne konsekwencje” – poinformował „The British Medical Journal”. Chodzi o podejście proponowane przez psychologów i lekarzy sprzyjających ruchowi trans, że każde dziecko, które przejawia jakieś zachowania typowe dla płci przeciwnej, powinno być traktowane jako transseksualne. Pomimo że liczne badania naukowe, publikowane m.in. w czasopismach „Journal of the American Academy of Child & Adolescent Psychiatry”, „International Review of Psychiatry” czy „Developmental Psychology”, wykazały, że od 60% do ponad 90% dzieci i młodzieży z dysforią płciową wyrasta z niej z wiekiem.

W końcowym raporcie pediatry dr Hilary Cass, przygotowanym na zlecenie brytyjskiej NHS [National Health Service (Narodowa Służba Zdrowia) – przyp. red.], zaleca się nie tylko zakaz zmiany płci u niepełnoletnich w UK, ale i zakaz zmiany zaimków w szkołach. Na Wyspach doszło bowiem do nagłośnionych skandali, że nauczyciele bez wiedzy rodziców zachęcali uczniów do mówienia w formach żeńskich, a uczennice w formach męskich. Wielka Brytania wprowadziła wnioski z raportu w życie i już nowy, lewicowy rząd laburzystów ustanowił całkowity zakaz zmiany płci u niepełnoletnich. Natomiast brytyjska służba zdrowia zleciła kontrolę prywatnych przychodni, by sprawdzić, czy nie łamią nowego prawa – poinformował „The Guardian”.

 

Rok później, w trakcie zamieszania na Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu, Reem Alsalem krytycznie wypowiedziała się też o udziale mężczyzn identyfikujących się jako kobiety w kobiecym sporcie. Mężczyźni, nawet jeśli deklarują, że czują się kobietami, mają ewidentne przewagi fizyczne związane z umięśnieniem, gęstością kości, wytrzymałością stawów, umiejscowieniem tkanki tłuszczowej, jak również objętością płuc i serca. Różnice te zaczynają się kształtować już w życiu płodowym i nawet wieloletnie branie żeńskich hormonów oraz operacja chirurgicznej zmiany płci nie wymazują tych dysproporcji płciowych. A to prowadzi do wniosku, że konkurencja mężczyzn trans i mężczyzn z zaburzeniami rozwoju płci (jak w przypadku Imane Khelif) łamie zasadę uczciwej rywalizacji.

W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy zakaz udziału mężczyzn w kobiecym sporcie uchwaliły liczne krajowe i międzynarodowe organizacje sportowe. Należą do nich np. Międzynarodowa Unia Kolarska, Światowa Federacja Pływacka, Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych, Światowa Organizacja Bokserska, Angielskie Stowarzyszenie Hokeja, Brytyjski Związek Piłki Nożnej. W odpowiedzi na takie przepisy transseksualni mężczyźni wnieśli zażalenia wobec zapadłych decyzji, a amerykańska transpływaczka Lia Thomas oskarżyła organizacje pływackie o „transfobię”.

 

Kraje skandynawskie jako pierwsze biły na alarm

Wielka Brytania nie była pierwszym państwem, które zakazało zmiany płci u dzieci. Na początku zrobiła to Finlandia, w roku 2020. Przeprowadzono tam serię badań, z których wynikało, że wzrost liczby dzieci identyfikujących się jako trans wynosił ponad tysiąc procent, a skutki uboczne kuracji hormonalnej zmiany płci obejmują m.in. osteoporozę czy choroby nerek, serca i wątroby. Fińscy badacze sprawdzili i opisali też w periodyku „Frontiers in Psychology” funkcjonowanie nastolatków identyfikujących się jako trans w relacji do swoich rówieśników. Okazało się, że przejawiają one nieadekwatną i częstą agresję wobec innych. To zaś sugerowało, że dzieci te mają głębsze problemy psychiczne mogące także być przyczyną dysforii płciowej i chęci zmiany płci jako formy ucieczki od trudnej rzeczywistości.

W 2021 roku zakaz podawania blokerów dojrzewania w celu zmiany płci wprowadził w swoich placówkach Instytut Karolinska. To szwedzki uniwersytet medyczny i podlegające mu szpitale znane na skalę międzynarodową z przyznawania Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny. W kolejnym roku zakaz wprowadził cały system ochrony zdrowia Socialstyrelsen w Szwecji, a w 2023 roku norweska Komisja Zdrowia Ukom opublikowała własny raport, w którym zaleciła zmiany prawne na wzór Finlandii i Szwecji. W 2023 roku także Dania wprowadziła ograniczenia w dostępie do zmiany płci.

Ale na uwagę zasługuje i to, co wydarzyło się w Tajlandii. Kraj ten w międzynarodowej wyobraźni silnie kojarzony jest właśnie z środowiskami trans. Jako transseksualne El Dorado państwo to jako pierwsze zaczęło borykać się z negatywnymi konsekwencjami zjawiska, a tamtejsi lekarze i naukowcy byli pionierami w obserwowaniu, jak niebezpieczne jest zmienianie płci na dużą skalę. W związku z tym Tajska Rada Lekarska wydała w 2009 roku nowe przepisy zakazujące tranzycji przed 18. rokiem życia. Co więcej, jeśli chętny na taką operację jest przed 20. rokiem życia, musi otrzymać specjalne pozwolenie rodzica. Wprowadzono też wymóg przedstawienia dwóch niezależnych opinii psychiatrycznych oraz rocznego okresu obserwacyjnego przez przeprowadzeniem operacji. Co Tajowie odkryli w 2009 roku, Zachód odkrywa teraz.

 

Sądy przeciwko ideom ruchu trans

Przeciw postulatom ruchu trans głos zabrały także sądy, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii. Największym echem odbił się w mediach przypadek orzeczenia przez brytyjski Sąd Najwyższy w 2025 roku, że płeć jest tylko biologiczna. Z kolei Sąd Najwyższy w USA podtrzymał w 2025 roku stanowe zakazy zmiany płci u niepełnoletnich w czerwonych stanach. A nawet stany rządzone przez Demokratów wprowadzają wyraźne restrykcje.

„Szpitale ograniczają medycynę transgenderową, nawet w stanach niebieskich”

– pisał „The New York Times”.

Prywatne procesy wygrywały poszczególne osoby sądzące się z pracodawcami za wyrzucenie z pracy z powodu „transfobii”. Odszkodowanie w wysokości 100 tysięcy funtów otrzymała Maya Forstater, która straciła zatrudnienie za stwierdzenie, że płeć jest niezmienna. To właśnie w jej obronie wypowiedziała się J.K. Rowling, od czego zaczęły się tzw. TERF wars, czyli medialno-aktywistyczna wojna pomiędzy feministkami, których ikoną stała się Rowling, a transseksualistami. Po stronie Rowling opowiedzieli się geje i lesbijki, a za transseksualistami optowali zwolennicy kultury woke.

Niemniej choć UK, Francja, Belgia, Holandia, Dania, Szwecja, Norwegia, Finlandia, Australia, Nowa Zelandia czy USA systematycznie ograniczają dostęp do tranzycji lub zakazują poszczególnych jej elementów dla niepełnoletnich, to istnieją pojedyncze państwa Zachodu, które wybrały inną drogę. W Hiszpanii wprowadzono prawo umożliwiające zmianę płci na żądanie, bez badań medycznych, od 12. roku życia za zgodą sądu, od 14. roku życia za zgodą rodziców, a od 16. roku życia bez ograniczeń. Ustawa Ley Trans została wprowadzona pomimo protestu Hiszpańskiego Towarzystwa Pediatrycznego, Hiszpańskiego Towarzystwa Psychiatrii Dzieci i Młodzieży czy Kolegium Medycznego w Madrycie.

Drugi kraj idący wbrew wynikom badań naukowych i obawom etycznym to Niemcy. W 2024 uchwalono tam prawo pozwalające na tranzycję na żądanie od 14. roku życia, o ile uzyska się zgodę rodziców. Dla pełnoletnich nie ma żadnych ograniczeń. Zanim Bundestag przegłosował tę ustawę, swój sprzeciw wyraziło 128. Niemieckie Zgromadzenie Medyczne, którego głos nie został wysłuchany.

Na tle krajów wycofujących się z tranzycji w opozycji stoi też Polska. Ministerstwo Sprawiedliwości w okresie władzy Adama Bodnara wydało rozporządzenie, zgodnie z którym sprawy o zmianę płci są traktowane priorytetowo. Wkrótce potem Sąd Najwyższy poszedł jeszcze dalej i ustanowił, że prawna zmiana płci będzie badana nieprocesowo, co dodatkowo ją ułatwia, przyspiesza i pozwala na dokonywanie jej bez psychiatrycznego i seksuologicznego badania przez biegłych sądowych.

 

Próba zatajenia wyników badań

W marcu 2024 roku międzynarodowa organizacja WPATH, zrzeszająca lekarzy, psychologów i prawników lobbujących na rzecz ułatwienia tranzycji, była w centrum zainteresowania światowych mediów z powodu wycieku wewnętrznych danych, w tym zapisów z wideokonferencji i e-maili. Wynikało z nich, że członkowie tej organizacji wiedzą, że leki do zmiany płci powodują nowotwory wątroby, osteoporozę, zaburzenia lękowe czy depresję, a mimo to ją polecają. Szczególne oburzenie wzbudził przypadek lekarza WPATH z Kanady, który wprost określał, że dzieci nie są w stanie wyrazić świadomej zgody na zmianę płci, bo gdy mówi im o konsekwencjach zdrowotnych, takich jak utrata płodności, to czuje się, jakby „mówił do ściany”. A mimo to on i inni lekarze WPATH i tak kierowali na to dzieci i polecali tranzycję jako eksperci.

Rok później doszło do kolejnego skandalu z udziałem WPATH. „The Economist” i inne światowe media opisały, jak WPATH naciskała na badaczy Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa, aby nie publikowali nowych wyników, z których jasno wynikało, że tranzycja nie prowadzi do poprawy zdrowia psychicznego. Naciski na niezależność i wolność badań naukowych to jedno, drugą sprawą był sam fakt próby manipulacji nauką. Badania te były opłacone z finansów publicznych USA, co dodatkowo oburzyło opinię publiczną. Ale na wytycznych tej organizacji do dziś bazuje Polskie Towarzystwo Seksuologiczne, a wiceprezes PTS dr hab. Bartosz Grabski jest członkiem WPATH i jednym z czołowych orędowników zmiany płci w Polsce.

 

Coraz mniej osób identyfikuje się jako trans i niebinarni

Francuska Akademia Medyczna w roku 2022 wydała oświadczenie ostrzegające przed zmianą płci. Zwłaszcza u dzieci i młodzieży, bo, jak podano, jest to często chęć motywowana „modą”, czyli zarażaniem społecznym (social contagion). I tak, jak w ostatnich 15 latach notowano kilkutysięczne wzrosty odsetka młodzieży deklarującej się jako trans (w Szwecji niecałe 1700%, w Wielkiej Brytanii 4400%, w Belgii 4200%), tak w tym roku po raz pierwszy badania wykazały wyraźny spadek. Opublikowany przez Centre for Heterodox Social Science Uniwersytetu w Buckingham raport pt. „Spadek tożsamości transpłciowej i queerowej wśród młodych Amerykanów”  wskazuje, że szczyt młodzieży deklarującej transseksualizm lub niebinarność przypadł na rok 2023. Przez ostatnie dwa lata liczba uczniów identyfikujących się jako niebinarni spadła o 6 pp.: z 9% do 3%.

Warto przy tym zauważyć, że w badaniach odnotowano stały odsetek gejów i lesbijek, co stanowi dowód, że w przeciwieństwie do transseksualizmu homoseksualność to stabilna cecha biologiczno-psychologiczna. Za niewielki wzrost odsetka deklarowanej heteroseksualności odpowiadał natomiast spadek deklaracji biseksualności, co naturalnie prowadzi do wniosku, że część osób biseksualnych z czasem wybiera związek z osobą płci przeciwnej i określa siebie jako hetero.

Hipotezę o biologicznych czy wrodzonych podstawach transseksualizmu obalają nie tylko dramatycznie pikujące to w górę, to w dół statystyki. Jak dotąd nie wskazano żadnego silnego metodologicznie dowodu, by transpłciowość była wrodzona. Istnieją za to kolejne publikacje naukowe wskazujące, że dysforia płciowa, czyli niechęć do swojej płci, może być następstwem zaburzeń emocjonalnych, poznawczych i osobowościowych u osób autystycznych, osób z zaburzeniem osobowości borderline i narcyzmem, a także u cierpiących na depresję, zaburzenia lękowe i zaburzenia obsesyjno-kompulsywne, w tym dysmorfofobię. Stan dysforii płciowej indukuje lub pogłębia także syndrom derealizacji-depersonalizacji. Z kolei hipotezy oparte na neuroobrazowaniu mózgu osób trans zostały obalone w pracy naukowej z 2025 r. w czasopiśmie „Archives of Sexual Behavior”.

Transgenderowe „szaleństwo tłumów” – jak nazwał to Douglas Murray, czy też „genderowy szał” opisany przez byłego transseksualistę Oliego Londona – zaczęło się wypalać. Wszystko wskazuje na to, że za kilkanaście lat prawdopodobnie będziemy je wspominać podobnie jak łysenkizm, ruch antyszczepionkowy czy grupy poszukiwawcze UFO.

[Tytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 14.06.2026 15:38
Źródło: Tygodnik Solidarność 23/2026, oprac. Ludwik Pęzioł