Szukaj
Konto

Rafał Woś: Rozłam w PiS może dać Tuskowi kolejną kadencję

Rafał Woś: Rozłam w PiS może dać Tuskowi kolejną kadencję
Zjednoczona Prawica bez ziobrystów byłaby jak „Dynastia” bez Alexis. Pamiętam, że takie mniej więcej zdanie napisałem gdzieś w końcówce rządów Mateusza Morawieckiego. Akurat był wtedy taki moment, że środowisko Solidarnej Polski było na wylocie i ważyły się przez chwilę losy ich samodzielnego startu w wyborach.
Co musisz wiedzieć:
  • Odejście Mateusza Morawieckiego i jego środowiska z PiS autor ocenia jako poważne osłabienie partii.
  • Tekst przekonuje, że rosnące wpływy frakcji „maślarzy” mogą zmniejszyć atrakcyjność PiS dla szerszego elektoratu.
  • System wyborczy oparty na metodzie D’Hondta sprawia, iż rozłam w praktyce może jedynie ułatwić utrzymanie władzy przez obóz Donalda Tuska.

Dziś sytuacja zmieniła się diametralnie. Na rok przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi na wylocie z PiS-u są tzw. harcerze, czyli grupa polityków orientujących się na byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Dawni ziobryści (dziś już pod nazwą Suwerenna Polska) siedzą zaś w siodle silniej niż kiedykolwiek. I łagodnie uśmiechnięci przypatrują się otwartej wojnie, którą Morawieckiemu wypowiedzieli tzw. maślarze, czyli trzecia z wielkich PiS-owskich frakcji, tradycyjnie programowo najsłabsza, ale za to najbliższa ucha prezesa Jarosława Kaczyńskiego.

Patrząc na fiasko rozmów ostatniej szansy pomiędzy Morawieckim a Kaczyńskim, chętnie bym dziś powtórzył, że PiS bez harcerzy będzie jak wspomniana „Dynastia” bez wspomnianej Alexis. Dla młodszych Czytelników spieszę z przypisem, że jest to nawiązanie do kultowej w szalonych latach 90. reklamy pierwszego na polskim rynku mleka w proszku, bez którego kawa miała smakować właśnie tak, jak gdyby z kultowego w tym samym czasie amerykańskiego tasiemca o losach rodu bogaczy Carringtonów wyeliminować graną przez aktorkę Joan Collins postać wampirycznej femme fatale.

 

Kolejna kadencja Tuska?

Wróćmy jednak do Polski roku 2026. Wypchnięcie Mateusza Morawieckiego i grupy jego ludzi z PiS-u oznacza bardzo zły scenariusz dla największej partii polskiej opozycji. Argumentów jest wiele. Najważniejszy z nich jest ten, że Morawieckiemu autentycznie udało się w czasach premierowania połączyć wiele sprzeczności. Starą patriotyczną prawicowość pożenił z nowymi trendami socjalnego populizmu. A tradycyjny konserwatyzm z ssaniem na wielkie projekty modernizacyjne. Na dziś nie widzę w obozie PiS-u żadnego innego środowiska, które dawałoby gwarancję na zrobienie czegoś podobnego. Tzw. suwpolizacja PiS-u grozi odrzuceniem projektu przez bardziej umiarkowaną część społeczeństwa. Pełne zwycięstwo maślarzy to ucieczka w nierealistyczną fantazję, że Kaczyński będzie żył wiecznie.

Oczywiście są tacy, którzy wieszczą, że rozłam to – tak naprawdę – poszerzenie zdolności koalicyjnych PiS-u. Na koniec dnia hipotetyczna partia Rozwój Plus Morawieckiego będzie mogła się stać trzecim – obok dwóch konfederacji – koalicjantem PiS-owców. Co z kolei miałoby zwiększyć szanse na zawarcie takiego porozumienia całego bloku antytuskowego, obcinając nieco pewność siebie i poczucie bezalternatywności po stronie Sławomira Mentzena, Krzysztofa Bosaka czy Grzegorza Brauna.

Na drodze do takiego scenariusza stoi jednak oczywiście polski system polityczny, który premiuje jednak partie duże w ramach ordynacji zgodnej z tzw. metodą D’Honta. Na końcu którego operacja wyrzucenia Morawieckiego za burtę PiS może oznaczać kolejną kadencję dla uśmiechniętego rządu Donalda Tuska lub któregoś z jego ewentualnych pomagierów.

[Tytuł, śródtytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 28.07.2026 21:11
Źródło: Tygodnik Solidarność nr. 30/2026, oprac. Ludwik Pęzioł