PiS na zakręcie

- Zdaniem autora, rosnące napięcia między Polską a Ukrainą osłabiają pozycję PiS.
- Prawo i Sprawiedliwość zmaga się z wewnętrznymi sporami, co rodzi pytania o jedność partii przed wyborami w 2027 roku.
- Autor ocenia, że dalsza radykalizacja prawej strony sceny politycznej może wzmocnić strategię Koalicji Obywatelskiej.
W najnowszym sondażu United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski KO i PiS, czyli dwie największe partie, nadal tracą poparcie, choć nieznacznie, a obie Konfederacje – ta z koroną i bez niej – zyskują. Na Koalicję Obywatelską chce głosować 28,6 proc. badanych. To spadek o 1,1 pkt proc. względem poprzedniego badania. Prawo i Sprawiedliwość, z 23-procentowym poparciem, ma wynik niższy o również 1,1 pkt proc. Najwięcej w najnowszym sondażu notuje Konfederacja Wolność i Niepodległość. Na to ugrupowanie chce głosować 15,7 proc. respondentów, co oznacza wzrost o 3,5 pkt proc. Konfederacja Korony Polskiej może liczyć na 10,2 proc. poparcia, choć politolodzy twierdzą, że partia Grzegorza Brauna jest niedoszacowana.
Nowy żywioł
W polskiej polityce partyjnej pojawił się nowy czynnik, którego partie establishmentu się boją, nie wiedzą, jak do niego podejść, choć dobrze wiedzą, że będzie to największe wyzwanie polskiej polityki na najbliższe dekady i papierek lakmusowy nastrojów społecznych. Tym czynnikiem jest kwestia ukraińska. Eksperci właśnie w polityce PiS-u wobec Ukrainy widzą przyczyny przegranej tej partii w 2023 roku, a nie – jak chcieliby niektórzy – w zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej i Strajku Kobiet.
Ukraińcy w Polsce i dyplomacja Kijowa to żywioły z zewnątrz, agresywne, nieprzewidywalne, którymi nie da się do końca kierować, i nasza klasa polityczna nie ma jeszcze instrukcji obsługi, jak rozmawiać z Ukraińcami. Problemem – i to dużym – jest fakt, że ani Warszawa, ani Kijów nie są autonomiczne w swoich decyzjach i strategiach, jeśli chodzi o bilateralne stosunki. Nasze relacje są wypadkową trójkąta relacyjnego Warszawa – Kijów – Berlin, a nawet kwadratu Warszawa – Kijów – Berlin – Waszyngton. Do tego dochodzą jeszcze bardzo silne wpływy Londynu na Ukrainie, co w Polsce, nie wiedzieć czemu, nie jest wiedzą powszechną, i interesy Paryża. Po ostatnim spotkaniu sojuszu obronnego Ukraina otrzyma licencję na produkcję różnorodnego francuskiego uzbrojenia. Zełenski podpisał z Macronem wiele umów na dostawy sprzętu.
Polski na tym spotkaniu nie było, ponieważ nie życzyła sobie tego Ukraina. „Z jednej strony Ukraina nie chciała nas w Antybalistycznej Koalicji Rakietowej. Ale z drugiej strony zabrakło nam determinacji, żeby starać się o członkostwo” – tak przedstawiciele rządu tłumaczyli, dlaczego Polska nie znalazła się wśród dziewięciu europejskich krajów NATO, które wraz z Ukrainą mają stworzyć system obrony przed atakami rakietowymi ze strony Rosji.
Skazani na pomoc
Nic to, politycy PiS, KO, Lewicy i PSL wciąż powtarzają, że mimo tarć, mimo de facto wojny dyplomatycznej z Kijowem nie zrezygnują ze wspierania Ukrainy. Innymi słowy – nasza klasa polityczna uważa, że Polska skazana jest na pomoc Ukrainie.
Władze Ukrainy o tym wiedzą, dlatego pozwalają sobie na eskalację z Polską. I jest to dar losu dla obu Konfederacji. PiS nie jest partią, która może podbijać bębenek radykalizmu w nieskończoność. Jarosław Kaczyński mimo oskarżeń o populizm zawsze dbał, by jego partia mieściła się w europejskiej średniej. Zresztą ostatnio ostro zdyscyplinował Przemysława Czarnka za słowa:
„Trzeba zmusić Unię Europejską do tego, żeby zaprzestać na ten moment finansowania w jakikolwiek sposób zbrojeń na Ukrainie i odbudowy Ukrainy. Pomoc powinna być wstrzymana do czasu, aż Ukraina wejdzie na ścieżkę wartości proludzkich”.
Kaczyński wyjaśnił na portalu X:
„Prawo i Sprawiedliwość stoi i zawsze stało na stanowisku, iż pomoc militarna, realizowana także przez UE na rzecz Ukrainy, jest bezwzględnie potrzebna. To kluczowa sprawa z punktu widzenia polskiej racji stanu i naszego bezpieczeństwa. Sprawa wypowiedzi Pana Czarnka zostanie wyjaśniona przez kierownictwo partii”.
Poparcie dla Konfederacji
Skutkiem wzajemnej eskalacji niechęci między ukraińską i polską klasą polityczną jest sytuacja, której przez lata bał się Jarosław Kaczyński, czyli gwałtowny wzrost poparcia bardziej radykalnej prawicy narodowej, która zaczyna ustanawiać standardy w coraz większej ilości tematów politycznych. Standardy postępowania wobec Ukrainy nie należą do PiS, lecz obu Konfederacji. Doszło do tego, że to PiS jest tutaj podróbką, to Przemysław Czarnek naśladuje Krzysztofa Bosaka czy Grzegorza Brauna. PiS świeci teraz światłem odbitym i weszło w naśladownictwo względem pogardzanych wcześniej przez siebie Konfederacji. To niewygodna pozycja w polityce i niewdzięczna rola. Dla partii, która jeszcze niedawno rządziła niepodzielnie nie tylko na prawicy, ale i w Polsce, to prestiżowy cios i dezorientacja wśród wyborców.
To niebezpieczny moment rozszczelnienia dla centroprawicy – przekonała się o tym chadecja we Włoszech. We Francji sukcesy Frontu Narodowego zapaliły wszystkie lampki alarmowe od prawa do lewa. Podobnie jest w Holandii. Przekonuje się o tym w końcu CDU, której po piętach depcze AfD i w lokalnych wyborach stanowi poważne wyzwanie.
Prezes zadecydował wewnątrz partii, że idzie na wojnę z Grzegorzem Braunem. To rodzi bardzo konkretne skutki dla targetowania potencjalnych wyborców. To dalsze odcinanie się od elektoratu bliżej centrum i opieranie się na twardym, tożsamościowym wyborcy własnym. Tak też należy odczytywać zaproponowanie Adama Borowskiego jako kandydata na rzecznika praw obywatelskich. Ta kandydatura to dopieszczenie twardego elektoratu. Z jednej strony dzięki tej strategii udało się zachować stan osobowy partii po przegranych wyborach, PiS się nie rozpadło, jednak szklanka jest do połowy pusta. Nie ma nowych segmentów wyborców. Morawiecki, mówiąc o łagodzeniu przekazu partii, dokonuje tak naprawdę wolty, której Kaczyński boi się nie mniej niż sukcesów Brauna.
Koniec PiS?
W ubiegłą środę władze PiS przyjęły uchwałę, w której zobowiązują członków partii do
„bezwzględnego powstrzymywania się od przynależności do jakichkolwiek stowarzyszeń, fundacji, organizacji pozarządowych lub innych podmiotów prawa, których statutowym lub faktycznym celem jest prowadzenie działalności o charakterze politycznym”.
To uchwała skierowana głównie w Mateusza Morawieckiego. Ludzie skupieni w Stowarzyszeniu Rozwój Plus, które zostało założone przez byłego premiera, zapowiedzieli, że nie zrezygnują z członkostwa w tej organizacji. W komentariacie już mówi się, że to „koniec PiS”.
Ta teza, choć na wyrost, wzbudza obawy prezesa, ponieważ prawnicy partii pokazali analizy, z których wynika, że jeśli członkowie PiS będą działać w podmiotach poza partią i je finansować, wtedy partia może stracić subwencję.
Grzegorz Braun zaczął nawet żartować pytany o rozmowy z PiS-em, o który PiS chodzi, bo do przyszłej jesieni, do wyborów parlamentarnych, z jednego PiS-u może powstać już kilka partii.
Paradoksalnie radykalizacja nastrojów po prawej stronie sceny politycznej to dobra informacja dla Koalicji Obywatelskiej.
„A więc trzy Konfederacje przeciwko nam. Nie ma czego się bać, ale nie można ich lekceważyć. Jedno jest pewne: w 2027 r. Polskę czeka gra o wszystko”
– napisał szef rządu o kandydaturze Przemysława Czarnka. I pewnie w tę stronę będzie szedł przekaz kampanii wyborczej strony liberalno-lewicowej – straszenia prawicowym populizmem, nacjonalizmem i wyprowadzaniem Polski z Unii Europejskiej.
[Niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]
Komentarze
Ekspert o przyszłości Morawieckiego: Rozłam jest możliwy, koalicja z PO mało prawdopodobna

Poseł z otoczenia Kaczyńskiego ostro o sporze w PiS. „Rzygać się chce”

Spór w PiS dotarł do milionów internautów. Prawie połowa reakcji to kpiny

Wrze w PiS. Kaczyński wydał pilny apel
Ryszard Terlecki nie przebierał w słowach. "Prezes nie szanuje lizusów"








