Szukaj
Konto

Nowe otwarcie polsko-kazachskie?

Nowe otwarcie polsko-kazachskie?
Źródło: pexels.com | Autor: Нурлан | Licencja: Pexels License | Woda, budynki, fontanny
Po upadku żelaznej kurtyny każdy z krajów bloku wschodniego na swój sposób przechodził transformację, nierzadko przypłacając zmiany nierozliczeniem dawnej nomenklatury, zubożeniem społeczeństwa i emigracją. O ile nasze zbiorowe doświadczenie nie było łatwe, o tyle w jeszcze trudniejszej sytuacji były republiki postradzieckie, nagle wyzwolone spod moskiewskiego buta. Wśród nich były państwa nie tylko takie, jak niepokorna Litwa, która przez kilka dekad stanowiła wieczną „piątą kolumnę”, a następnie jako pierwsza wybiła się na niepodległość, lecz również kraje, które swoją państwowość uzyskały dopiero w ramach ZSRR, a niepodległość w 1991 roku. Ostatni ogłosił ją spadkobierca chanatu kazachskiego, Kazachstan – w Polsce w zasadzie nieznany poza środowiskami sybirackimi.
Co musisz wiedzieć:
  • Kazachstan przeszedł wyjątkowo dramatyczną drogę od sowieckiego terroru i masowych deportacji do budowy własnej tożsamości narodowej.
  • Polskę i Kazachstan łączą wspólne doświadczenia historyczne.
  • Autorka przekonuje, że Polska powinna szerzej otworzyć się na Azję Centralną.

Co tam, panie, w Kazachstanie?

Trzydzieści lat później, mówiąc o Kazachstanie, dalej nie zauważamy, że czasy się zmieniły. Myśląc o Azji Centralnej, wpadamy w pułapkę pojęcia „demoludy”, postrzegając te kraje jako pewien postradziecki monolit, ewentualnie nie myślimy o nich wcale, z rzadka coś napominając o wywózkach na szeroko pojęty Wschód (no chyba że rozmawiamy z młodym pokoleniem, które swoją opinię o Kazachstanie ukształtowało na podstawie ze zrozumiałych przyczyn znienawidzonego tam „Borata”). Jednocześnie sytuacja geopolityczna, przede wszystkim rosyjskie zagrożenie za wschodnią granicą oraz rozwój państw pozaeuropejskich, stwarzają idealne warunki do współpracy polsko-kazachskiej.

 

Zabliźnianie ran komunizmu

Jaki był komunizm w Polsce, każdy mniej więcej zdaje sobie sprawę. Jaki był w Kazachstanie? Przede wszystkim ogromną różnicą pomiędzy sytuacją polską a kazachską była przynależność Kazachskiej SRR do ZSRR. Kazachska Autonomiczna Socjalistyczna Republika Radziecka powstaje w 1920 roku pod nazwą Kirgiskiej ASRR (w owym czasie Kazachów nazywano Kirgizami, a Kirgizów – Kara-Kirgizami). Pięć lat później Republika zmienia nazwę na Kazachską ASRR, na której czele staje jedna z najmroczniejszych postaci okresu wojny bolszewickiej Filipp Isajewicz Gołoszczokin, tytanowy komunista, którego cała formacja ideowa odbyła się za sprawą rewolucji październikowej. Oddelegowany zostaje jako człowiek do „zadań specjalnych” – wszak nie zawiódł Lenina, gdy trzeba było pozbyć się carskich córek; wielu współtowarzyszy odmawiało zabijania młodych dziewcząt. Misja jest wymagająca: wprowadzać na Wielkim Stepie komunizm.

Ale jak tu zaprowadzić rewolucję, gdy w Kazachskiej ASRR nawet nie ma kapitalizmu znanego z dzieł Marksa czy Lenina? Parafrazując jednak – na tej ziemi i baj ujdzie za kułaka. Gołoszczokin wypowiedział wojnę bajom, zamożnym przywódcom wspólnot koczowniczych i właścicielom dużych stad zwierząt kopytnych. Struktura społeczna Republiki zostaje bezpowrotnie zmieniona, na domiar złego w tak specyficznie funkcjonującym społeczeństwie trudno o niezmienne warunki definiowania lokalnego odpowiednika kułaka. Wraz z terrorem nadciąga kolejny jeździec Apokalipsy – głód, który zabiera życie ponad miliona Kazachów. Lata 30. to także czas przekształcenia Kazachskiej ASRR w Kazachską SRR. Nowa SRR ma stać się miejscem zsyłek i katuszy. Na nieludzką ziemię trafiają kułacy, kler prawosławny, ofiary Akcji Polskiej NKWD. Kryska przychodzi w 1941 roku na niegdysiejszego kata Gołoszczokina oskarżonego o trockizm i rozstrzelanego.

Józef Stalin nie poprzestaje jednak na zbrodniach w latach 30. Historia pokazała, że w czasach jego rządów na Wielkim Stepie pojawią się także Koreańczycy z Dalekiego Wschodu, jeńcy niemieccy i japońscy, Tatarzy krymscy, ukraińscy szowiniści z OUN-UPA, nasi Kresowiacy (między innymi z Mołdawskiej SRR), broniący wiary Bałtowie i niegruzińscy mieszkańcy Kaukazu. Dochodzi do sytuacji, w której ziemia Kazachów staje się więzieniem i miejscem gehenny innych nacji, a w okresie po śmierci Stalina, na początku lat 60., Kazachowie stanowią jedynie 1/3 mieszkańców SRR. Większość zbrodniarzy unika kary i w czasie odwilży mieszka „po sąsiedzku” z własnymi ofiarami.

 

Nowy Kazachstan

Podobnie jak inne kraje byłego ZSRR Kazachstan przeszedł ogromne zmiany społeczne i ekonomiczne. Po rozpadzie imperium uzyskuje niepodległość jako ostatni. Sytuacja nie jest łatwa. Państwo jest wieloetniczne, wiele kwestii, takich jak niegdysiejsze represje polityczne pozostają tematem tabu, a społeczeństwo popada w typową, postsowiecką anomię. Jak budować kraj, gdy naród jest straumatyzowany, a na domiar złego z północy spogląda niegdysiejszy Wielki Brat? Na czele niepodległego Kazachstanu staje Nursułtan Nazarbajew. W 1998 roku przenosi stolicę z Ałmatów do Astany (wcześniej nazywała się Akmoła; między 2019 a 2022 rokiem miasto nosiło nazwę Nur-Sułtan na cześć prezydenta), która obecnie aż świeci nowoczesnością.

Kraj podejmuje się nowych inwestycji i szuka swojego miejsca w nowym porządku geopolitycznym. Obecnie jest członkiem Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (od 2002 roku), Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej, Szanghajskiej Organizacji Współpracy i Organizacji Państw Turkijskich. Istotna, zarówno pod kątem geopolitycznym, jak i retorycznym, jest ta ostatnia, do której przynależy wraz z Uzbekistanem, Kazachstanem, Turcją oraz Azerbejdżanem (status obserwatora mają Turkmenistan, nieuznawany Cypr Północny oraz Węgry od czasów słynnego Otwarcia na Wschód dokonanego rękami ministra spraw zagranicznych Pétera Szijjártó). Pomijając kwestię braku udziału Rosji w zrzeszeniu państw, przynależność do OPT ma także znaczenie pewnego zwrotu ku państwom turkijskim. Tu należy zaznaczyć, że idea ekspansji wpływów tureckich na Azję Centralną jest dosyć utrwalona w tureckiej myśli politycznej, a sam w sobie język kazachski należy do turkijskiej rodziny językowej.

Pewne wyzwanie sprawia także sama w sobie kwestia językowa; Kazachstan podejmuje wysiłki na rzecz całkowitego przejścia z cyrylicy na alfabet łaciński, w niektórych kręgach coraz popularniejsze staje się także urzędowe usuwanie rosyjskiej końcówki z kazachskich nazwisk. Coraz istotniejszą rolę gra także polityka historyczna. Część mieszkańców, zwłaszcza nieetnicznych Kazachów, uważa za punkt odniesienia nieistniejący już Związek Radziecki. Jeszcze inni za wszystko, co dotyka życia codziennego w kraju, obwiniają Moskwę, która – należy przyznać – utrudniała dyskusję historyczną. Historycy z kolei zaczynają kłaść nacisk na Złotą Ordę oraz wcześniejsze dzieje Kazachów na Wielkim Stepie. Należy pamiętać, że odwagę chanatu kazachskiego doceniał nawet Piotr I Wielki, a jego mieszkańcy długi czas stawiali opór rosyjskim najeźdźcom. Na uwagę zasługuje również powstanie Kenesary Kasimowa, największy zryw wolnościowy Kazachów przeciwko carskiemu imperium, który wydarzył się w latach 1837–1847. Zarówno autorka, jak i czytelnicy tego tekstu jeszcze w ciągu swojego życia będą świadkami głębokich przemian w tożsamości kazachskiej.

 

Polski apostoł Kazachstanu i nasi rodacy

Mówiąc o perspektywach współpracy polsko-kazachskiej, nie sposób ominąć kwestii naszych rodaków tysiące kilometrów w głąb stepu. Zanim Stalin w ogóle miał cokolwiek do powiedzenia w KCZR, Polacy już przebywali na terenach Azji Środkowej. Część z nich była geografami i etnografami. Jeszcze inni zostali zesłani na nieludzką ziemię przez cara. W przededniu rewolucji bolszewickiej za Ural trafili także bieżeńcy – wysiedleńcy po przełamaniu frontu pod Gorlicami „ewakuowani” przez rosyjskie władze na Wschód.

Największą częścią jednak są ofiary stalinowskiego terroru. Wśród nich nie brakuje wielkich nazwisk, z których prawdopodobnie najbardziej znane jest nazwisko polskiego błogosławionego księdza Władysława Bukowińskiego zwanego Apostołem Kazachstanu. Niezłomny duchowny przez cały okres zesłania w Żezkazganie (obecnie jest to stolica obwodu ułytauskiego; wówczas było to miejsce masowych zsyłek) ewangelizował współosadzonych i potajemnie się z nimi modlił. W 1954 roku został zwolniony za dobre sprawowanie i zesłany do Karagandy, gdzie pracował jako stróż nocny, w wolnym czasie spowiadając, udzielając chrztów i sakramentu małżeństwa. Posługę sprawował w prywatnych mieszkaniach, posługując się przy tym językiem polskim, niemieckim i rosyjskim. Pomimo odwilży nie chce wracać do kraju, pragnie pozostać przy swoich wiernych. Naraża się tym na kolejne postępowania karne w związku z nielegalną ewangelizacją i trafia na Syberię, gdzie wyrok odbywa w towarzystwie innych duchownych, wszak komunistom zależało, by ci przebywali jedynie wśród innych księży, żeby uniemożliwić im nawracanie współosadzonych. Po odbyciu kary wraca do działalności duszpasterskiej w Karagandzie. W 1965 roku spotyka się z Karolem Wojtyłą, któremu odmawia powrotu do kraju, nie chcąc pozostawiać swoich wiernych. Ówczesny metropolita krakowski, a późniejszy papież, zgadza się i radzi duszpasterzowi spisanie swoich doświadczeń z nieludzkiej ziemi. Bukowiński umiera w 1974 roku.

Do dzisiaj są w Kazachstanie Polacy, którzy modlą się w założonym przez jego współpracownika księdza Aleksandrasa Dambrauskasa kościele w Karagandzie. Generalnie nasza diaspora nie jest liczna, mówimy o trzydziestu tysiącach osób, w dużej części w podeszłym wieku. Inaczej też wygląda kresowa czy sybiracka polskość. Niestety część z tych osób uległa mocnej sowietyzacji; na co dzień posługuje się lokalnym lingua franca, językiem rosyjskim, za punkt odniesienia uważa ZSRR. Jednocześnie ci ludzie deklarują się jako Polacy i chcą Polakami być, podejmując przy tym często tytaniczną pracę.

 

Astana – Warszawa wspólna sprawa?

Obowiązkiem państwa jest zadbać o naród pozostający poza granicami. Temat repatriacji sybiraków pojawia się jak bumerang w przestrzeni publicznej (głównie w kontekście potencjalnego łatania nimi dziury demograficznej), jednakże ani kroki podejmowane przez rząd „na miejscu” w kontekście pomocy dla polskich ośrodków kultury i rozwoju języka polskiego nie są wystarczające, ani nie ma sensownego programu repatriacji. Należy w tym kontekście uwzględnić również czynnik ludzki – starcy bardziej od burzliwej z samej natury rzeczy przeprowadzki mogą chcieć zwyczajnie godnie żyć i kultywować polską tożsamość narodową.

Współpraca z Kazachstanem nie powinna się jednak ograniczać jedynie do kwestii polskiej diaspory. Widzimy potencjał w eksporcie polskich produktów, obecnie obroty handlowe między naszymi państwami wynoszą około 1,9 miliarda dolarów rocznie, jest to również nasz największy partner gospodarczy w Azji Centralnej. Mamy w pamięci wysyłanie za Ural polskich jabłek, ale obecnie Kazachstan nie jest jedynie kupcem naszego symbolu narodowego (wręcz na dobrą sprawę próbuje chronić rodzimych sadowników). Szybko rozwijające się państwo czeka na zagranicznych inwestorów, a jako Polacy mamy tę zaletę, że nie jesteśmy z przyczyn historycznych z Kazachami zwaśnieni.

Naszą uwagę może też przykuć kwestia bogactwa surowców energetycznych w Kazachstanie. Wreszcie miejmy na uwadze możliwość promowania kultury polskiej, która może zwyczajnie zaciekawić mieszkańców Azji Centralnej. Żeby jednak móc podjąć się współpracy, potrzebujemy skończyć z kierowaniem się nieodległą przeszłością. W roku 2026 w całym kraju jest tylko jedna tłumaczka przysięgła języka kazachskiego, co nie wróży dobrze perspektywom współpracy ani kulturalnej, ani naukowej, ani gospodarczej.

Nowe otwarcie

Nie chcąc popadać w ton manifestu – potrzebujemy otwarcia na te państwa, które dotychczas pozostawały terra incognita w naszej świadomości. Potrzebujemy go, mając na uwadze zarówno rosyjskie zagrożenie ze strony wschodniej, jak i uzależnienie naszej gospodarki od jedynie garstki partnerów – obecnie co czwarta złotówka z eksportu Polski jest związana z rynkiem niemieckim i co piąta złotówka wydawana na import trafia do niemieckich dostawców; należy też mieć na uwadze, że sąsiedzi zza Odry kupują od nas produkty, dla których stosunkowo łatwo jest znaleźć zamienniki. Czy właśnie Azja Centralna otworzy nam klucz do coraz częściej poruszanej kwestii polskiej potęgi gospodarczej? Czy da nam suwerenność gospodarczą? W zasadzie nie ma odpowiedzi na to pytanie, ale sama w sobie koncepcja tej drogi rozwoju może być ciekawym początkiem nowego otwarcia w relacjach z państwami regionu.

[Niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 30.06.2026 15:39
Źródło: Tygodnik Solidarność nr. 26/2026, oprac. Ludwik Pęzioł